W wyniku intensywnie prowadzonej przez rząd polityki bezpieczeństwa energetycznego (przede wszystkim gazowego) - mamy od 1 kwietnia wzrost cen gazu o 10 %. Zawarty z Rosją kontrakt gazowy jest tak sformułowany, że cena gazu może być pdnoszona w zależności od światowych cen nafty i gazu. Szczegóły nie są upubliczniane - wiadomo, że cena gazu osiąga już 500 $ za 1000 m3. Do końca r. 2011 PGNiG płaciło 360 $. Kontrakt gazowy podpisany w końcu 2010 r. przewidywał cenę za gaz wyższą niż płaca Rosji kraje zachodnie i dwa razy wyższą niż GAZPROM oferował Chinczykom. W dalszym ciągu w sprawie owego kontraktu są niejasności interpretacyjne; przy okazji strona rosyjska chciała mieć swój decydujacy głos na operatora gazociągu (tylko interwencja unijnego komisarza Guenthera Oettingera uchroniła nas takiej rosyjskiej hegemonii). Polska uzyskała opłatę tranzytową za przesył gazu niższą niż Białoruś i Ukraina. Rząd Polski pominął milczeniem (darował) dług GAZPROMU wobec PGNiG w wys. 410 mln $, którego część uznał nawet sąd moskiewski. Smaku calej sprawie dodaje fakt, że wcale Polska nie musiała przedłużać gazowego kontraktu, gdyż miała zapewnione dostawy brakujących 2 mld. m.3 z ze sópłki RosUkrEnergo, którą Rosjanie wprawdzie rozwiazali, ale zobowiązania powinni przejąć. Polska miala wówczas kartę przetargową w ręku, gdyż "Jamal" przecież biegnie przez nasze terytorium i można było wszystko prawnie wyegzekwować. Tylko trzeba mieć charakter. Ponadto strona polska w myśl podpisanego kontraktu - musi wykupić (niezależnie od potrzeb) całą pulę gazu a ewentualnych nadwyżek nie ma prawa odsprzedać - czyli płacić nawet za nie odebrany gaz.
Co kierowało postępowaniem rządu? Może gwałtownie potrzebny był sukces w odblokowaniu eksportu produktów rolnych do Rosji. By jeszcze bardziej przypodobać sie Putinowi - Tusk włączył wsteczny bieg przy budowie gazopoprtu w Świnoujściu. O tym terminalu już postanowiono w 2006 r. i najbardziej ostrożne plany przewidywały przyjęcie 6 mld m.3 gazu rocznie w 2010 r. - to całkowicie uniezależniłoby nas od importu rosyjskiego. Lokalizacja w Świnoujściu została wybrana już przez poprzedni rząd i mimo starań Gdańska podtrzymana przez obecny. Na wyłonienie wykonawcy stracono 3 lata, jeszcze pół roku i 23 marca 2011r. Tusk mógł wbudować kamień węgielny i zawiesić ordery.
Polska racja stanu wymagała, by gazoport został uruchomiony przed podpisaniem kontraktu gazowego - wówczas bylibyśmy stroną decydująca o wszystkim - nawet mogącą calkowicie zrezygnować z usług tak kłopotliwego dostawcy. Technicznie było to oczywiście możliwe, gdyby rząd nadał przedsieqwzieciu właściwy priorytet. Eugeniusz Kwiatkowski przez rok i dwa miesiace na leśnym terenie wybudował hutę i wyprodukował pierwsza armatę.
Rządzą nami dyletanci - nadzwyczaj spolegliwi wobec rosyjskiego looby energetycznego. Przedtem premier Miller storpedował pomysł (był już uzgodniony na poziomie listów intencyjnych za rządów Buzka) rurociagu norweskiego. Teraz obserwuje się słabo zakamuflowany wsteczny bieg jaki włączył rząd w sprawie wydobycia gazu łupkowego. Nie tylko rząd - także prezydent wypowiadał sie na międzynarodowym forum, że dkrywkowe wydobycie (sic!) gazu łupkowego zaszkodzi krajobrazowi i spotka się ze sprzeciwem ekologów.
Może rosnące ceny gazu i benzyny uświadomią wyborcom komu powierzyli kierowanie dość skomplikowanym (jak na kompetencje dyletantów) mechanizmem państwowym.


Komentarze
Pokaż komentarze