Cóż, premier nie wykazał wyczucia; chciał sie jakoś zrewanżować Sarkozy'emu za te rozliczne klepnięcia po plecach, które i tak Polskę dużo kosztowały i bedą kosztować być może przez długie jeszcze lata. Nie raczył rozmawiać z Hollande'm, kiedy - obecny już prezydent Francji - przyjechał do Polski.
O fałszywym podejściu Sarkozy'ego do Polski (za maską urzędowych uśmiechów) mogliśmy sie przekonać, gdy ten wygadał się (chlapnął nieopacznie), iż pakiet energetyczno-klimatyczny, który podpisał osobiście premier Tusk, to najwieksze zwyciestwo państw "starej" UE nad państwami nowo przyjętymi. Oczywiście - głównie nad Polską. Tusk dał się po prostu ograć, jak czarny ludek z Afryki za garść kolorowych paciorków. Nadmiernej wiedzy dotyczącej dziedzin ścisłych - nie można wymagać od historyka, ale od posiadacza matury jednak można się spodziewać, że wie - co powstaje w wyniku spalania benzyny i gazu. Na wszelki wypadek podpowiem: to samo, co w wyniku spalania węgla (nie licząc pary wodnej). Otóz tego CO2 Niemcy, Anglicy, Francuzi i Włosi produkują więcej niż Polska, ale konsekwencje finansowe mamy ponosić wyłącznie my - ich dwutlenek wegla jest "lepszy". Oczywiście Sarkozy piekł przy tym swoją pieczeń - eksport francuskiej technologi atomowych elektrowni do Polski.
Sypie się pieczołowicie przygotowywane miękkie lądowanie Tuska w strukturach europejskich; najwiekszy euroentuzjasta gotowy pozbawić kraj walutowych rezerw na rzecz bogatszych od Polski państw strefy EURO - traci sojusznika, ostatnio występuje wbrew powszechnej polityce UE w sprawie politycznego bojkotu rozgrywek na Ukrainie. Także przeciwko największej - jak dotad - przyjaciółce Angeli. Wykalkulował sobie, że więcej zyska, jeśli te rozgrywki pójda organizacyjnie - jak po maśle i splendor spłynie na niego.
Wpadl nasz premier, biedaczysko, we własne sidła - uwierzył w nakazaną w kraju wszechobecną propagandę piłki kopanej. Tymczasem w Europie, a już na pewno na świecie - takie rozgrywki - to niewiele znaczace sportowe wydarzenie i jeżeli nie wpływają w jakiś sposób na notowania konkretnego przywdcy, to po prostu pozostaja pominięte milczeniem. Uczynienie z zawodów najważniejszego wydarzenia w świecie (tak, jak swego czasu było z Wyścigiem Pokoju) - może tylko wzbudzić uśmiech politowania i refleksje na temat opóżnionego rozwoju osobniczego niektórych poloityków.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)