Janusz40 Janusz40
467
BLOG

Czy premierowi uda się kolejna zmiana narracji?

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 7

          6 czerwca napisałem na Facebook'u:

"Mam ambiwalentne odczucia; jako Polak chciałbym z całego serca by Polska narodowa drużyna wygrała te mistrzostwa, z drugiej jednak strony - jako trzeźwy ekonomista - uważam, iż im szybsza porażka, im wcześniejsze odpadnięcie z rozgrywek, tym terapia i rekonwalescencja po niezbyt sensownym przedsięwzięciu sportowym bardziej skuteczna.
Zdaję sobie sprawę, że uprawiam czarnowidztwo, że każdemu należą się wakacje, że nie żyje się tylko dla pracy i znoju, lecz miłe wszystkim są igrzyska. Panem et circenses, to już wiedzieli starożytni; premier nie tak dawno obiecywał każdemu ciepłą wodę w kranie (trochę to zabrzmiało, jak miska ryżu dla każdego Chińczyka), ale nie czepiajmy się - szło mu o to, że rząd zapewnia stabilizację. Teraz Tusk robi, od roku przynajmniej, wszystko - by zapewnić narodowi igrzyska.
Obiekcje mam zasadniczo dwie; po pierwsze, nie można zapominać, że niezależnie od imprezy sportowej toczy się (a raczej powinno się toczyć) normalne życie narodowej gospodarki. Pewno - w kapitalizmie powinno sie toczyć niezależnie od państwowej administracji, tyle tylko, że do dobrego funkcjonowania niezależnej od rządu gospodarki potrzebne jest dobre prawo i dobre (i szybkie) działanie wymiaru sprawiedliwości. Tego u nas nie ma, a to co jest, to sytuuje nas w drugiej setce wśród państw świata. Po drugie - nie wszyscy uważają, że oglądanie w TV rozgrywek piłkarskich, to najlepsza rozrywka, nie wszyscy uważają, że to święto sportowe, prawie nikt nie uważa, że to najważniejsze wydarzenie w historii Polski. Właśnie wg Tuska, "to być może - najważniejsze wydarzenie w historii Polski". Dlatego uważam, że opodatkowanie całego społeczeństwa na rzecz owych rozgrywek sportowych jest nieuprawnione i sprzeczne z narodowym interesem.
Nawała propagandowa sprawia, że pewne sprawy urastają w społecznej świadomości do rzeczy arcyważnych; w istocie jest to nadzwyczaj względne; jeżeli braknie emocjonalnego zaangażowania - wszystko natychmiast przestanie być dla szerszego ogółu ważne. Mam na myśli wspomnianą na wstępie ewentualność szybkiej przegranej (czego oczywiście nie życzę) naszej drużyny.
Gdyby jednak sie tak stało - wówczas jaskrawo wypłynęły by na światło dzienne horrendalne koszty imprezy i horrendalna ilość afer i przekrętów przy pracach przygotowawczych; w efekcie widoczne byłyby dla wszystkich ogromne straty finansowe dla Polski. Dlatego poświęcenie całej energii rządu temu jednemu - finansowo wątpliwemu przedsięwzięciu - uważam za wielki błąd.
Sytuacja finansowa Polski jest nie najlepsza, kryzys w strefie Euro pogłębia się - dziwnym trafem odbija się to bardziej niekorzystnie na polskich finansach, niż na finansach bogatych państwach strefy Euro. Rentowność naszych skarbowych obligacji prawie całkowicie pokrywa się z poziomem rentowności "upadającej" Hiszpanii. Niewielki negatywny impuls na rynkach finansowych - może pogrążyć także Polskę. Pamiętajmy o naszym ogromnym długu państwowym (który ten rząd powiększył w tempie dotąd niespotykanym), jego obsługa - lichwiarskie odsetki - kosztują nas już ponad 41 mld. zł. rocznie.
A nasz chłopiec piłkę kopie..."

          I cóż, teraz trzeba gwałtownie zmienic narracje, a raczej zmieniać ją w sposób stopniowy, rzekłbym - niezauważalny - by zachowac jakąś twarz; z tym będzie trudniej. Teraz już realizuje sie zgodnie przez wszystkie poprawne media nowy program zbiorowej indoktrynacji narodu.  Własciwie, to Polska i tak wygrała; Polska wygrała skokową poprawę infrastruktury drogowej, kolejowej i lotniczej; powstały wspaniałe obiekty stadionowe wraz z całym zapleczem, Polska udowodniła, że potrafi zorganizowac wielkie miedzynarodowe imprezy itp. 

          Tak to zaczyna wygladać, tylko ile razy można liczyć na naiwność ludzką; można było grać na patriotycznych odczuciacj, kiedy to Polska była uczestnikiem tych rozgrywek, kiedy miała przynajmniej teoretyczne szanse na dalszy sportowy iudział w imprezie. Teraz brakuje tego napędu, teraz przedstawiane korzyści, by były strawne - muszą być oparte na faktach, a rzeczywistość skrzeczy. Najwieksza (teoretycznie) korzyść - atostrady i drogi - wypada blado; wiele inwestycji ma ogromne opóżnienia w stosunku do planu i te wspomniane spory i afery na styku wykonawców z inwestorem. Jak przebiega modernizacja kolei - wszyscy mogą ocenić na podstawie serii katastrof kolejowych; szereg doniesien wskazuje, że wykonawstwo dróg i autostad spowoduje szybką konieczność gruntownych napraw. Najmniej wygodnym zagadnieniem dla rządu wkrótce okażą się koszty imprezy.

          Wszystko dało by sie pięknie przykryć bodaj najmniejszym sukcesem w tej najbardziej popularnej dyscyplinie sportowej. Teraz, jak ktoś dowcipnie zauważył, Grecy maja fetę, a my bryndzę.

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka