Przypomnijmy, co i w jakim kontekście Antoni Macierewicz wypowiedział 15 kwietnia w Krośnie :
" Czymże innym jest sytuacja, w której ginie cała elita, w której odcięta zostaje głowa narodu? To jest wypowiedzenie wojny, nawet, jeżeli kolejny atak będzie odłożony o rok, dwa, pięć, to trzeba sobie zdawać sprawę - to jest wypowiedzenie wojny."
Wypowiedź ta wywołała istną burzę aataków na Macierewicza i lawinę "świętego oburzenia" mainstreamu medialnego i wszelkich salonowych "autorytetów". Posuwano się nawet do insynyacji, że Macierewicz nawołuje do wojny z Rosją, co z kontekstu wypowiedzi, wcale nie wynika. Konsekwencją tego wydarzenia stały się indywidualne ataki tygodnika "Newsweek" pod redaktorem Lisem, z okładką na której przedstawiono Macierewicza z turbanem Taliba na głowie, mającym stwarzać paralelę do postaci Osamy Bin Ladena.
Pan Macierewicz i my, musimy zdawać sobie sprawę, ze używanie takiego języka w stosunku do jego osoby, może być elementem gry socjotechnicznej, obliczonej na urabianie opinii publicznej w określonym przez inicjatorów -celu.
Trzeba tu zwrócić uwagę na niezwykle ważny dla wszystkich mordów na tle ideologiczno -politycznym, czy etniczno-rasowym, etap kreowania psychicznej gotowości wykonawców do zabijania istot tego samego gatunku i opinii publicznej do akceptacji tego procederu, poprzez ich odczłowieczenie, nadanie im cech śmiertelnego wroga i wzbudzenie nienawiści, która eliminuje ludzkie odruchy współczucia i litości.
Takie socjotechniczne praktyki stosowali niemieccy naziści wobec Żydów, jako etap wstępny przed ich ludobójczą eksterminacją i realizacją programu: „Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej w Europie”.
Trzeba przypomnieć tu, że taką praktykę zastosowano wobec osoby śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego, co skutkowało objawami nieskrywanej satysfakcji z Jego śmierci, u najohydniejszych przedstawicieli zdegenerowanych grup społecznych. W realu widzieliśmy tego skutki na Krakowskim Przedmieściu, w sieci natykamy się na komentarze ociekające jadem tej chorej satysfakcji.
Zapytajmy zatem, czy retoryka użyta przez Pana Macierewicza jest czymś wyjątkowym i czy użyta przez kogoś innego, wywołuje podobne reakcje mainstreamu? Przypomnijmy słowa o czekającej nas wojnie, jeśli Strefa Euro nie podejmie takich czy innych kroków, wypowiedziane przez ministra Rozstowskiego, podczas polskiej Prezydencji w UE. Nic podobnego się nie zdarzyło, owszem, były słowa zdziwienia, krytyki, że za ostro się wypowiedział, ale okładki w "Newsweeku", z turbanem na jego głowie nie było.
Inym przypadkiem, była wypowiedź dyrektora Instytutu Yad Vashem, który tak skomentował kradzież tablicy z napisem "Arbeit macht frei" z obozu zagłady Auschwitz.:
- Akt ten stanowi rzeczywiste wypowiedzenie wojny ze strony elementów, których tożsamości nie znamy."Wypowiedź ta przyjęta została ze zrozumioeniem i nie wywołała żadnych polemik, nie mówiąc o atakach szału ze strony mainstreamu w Polsce. Widać używanie podwójnej miary, jest w tych środowiskach standardem postępowania i miarą ich "europejskości" .


Komentarze
Pokaż komentarze (1)