Mnożą się wyrażane w takiej czy innej formie oczekiwania wobec przyszłego prezydenta, dziś kandydata czy kandydatów na urząd. Ci chcą tego, owi owego i tak dalej młyn życzeń się kręci.
Przyszła zatem pora sformułować katalog przeciwny – czego nie tylko nie oczekujemy ale wręcz nie chcemy od przyszłego prezydenta.
Zacznę skromnie – nie chcę by prekampanię, czy przedkampanię przyszłego prezydenta finansowały w jakikolwiek sposób niepolskie fundacje i inne gremia. Na przykład fundacja Adenauera. Późniejszy prezydent będzie się musiał w taki czy inny sposób fundatorom wypłacić. Bo jak to dawno powiedział klasyk, a powiedział słusznie – nie ma darmowych obiadów!
Nie chcę zdecydowanie by przyszły prezydent miał na swoim koncie zmiany poglądów ze względu na kampanię wyborczą. Nagłe zwroty w sprawie: 1. nielegalnych imigrantów obcych nam kulturowo 2. tzw zielonego (nie)ładu 3. organizacji ekoterrorystycznych 4. popierania destrukcyjnych społecznie tzw. „środowisk LGBT itd.” Nie chcę by kreował swój fałszywy obraz w stosunku do swojej działalności w przeszłości, gdyż jako prezydent wróci do swoich prawdziwych preferencji, skrytych na czas kampanii.
Stanowczo nie chcę, by wcześniejsza działalność przyszłego prezydenta była destrukcyjna dla naszych stosunków z USA, jedynym realnym sojusznikiem w razie zagrożenia militarnego Polski.
Zdecydowanie nie chcę, by przyszły prezydent miał lotnisko w Berlinie, jak nie chce by stamtąd odbierał polecenia co do pełnienia swojego zaszczytnego urzędu.
Ten skromny katalog pozwalam sobie przedstawić szanownym autorom salonu24, prosząc o uwagi merytoryczne. Nie muszą być zgodne z moimi życzeniami, byle były rzeczowe i oparte na prawdziwych przesłankach.
Inne tematy w dziale Polityka