kelkeszos kelkeszos
243
BLOG

Czy Karol Nawrocki umie czytać? O Patologii

kelkeszos kelkeszos Polityka Obserwuj notkę 16

Z niejasnych powodów zagrzebanych głęboko w przeszłości, ludzi niepiśmiennych nazywamy w Polsce analfabetami. W zasadzie powinniśmy w tym przypadku używać określenia imabecadliści, ponieważ alfabet to zapis pisma greckiego, którym się nie posługujemy. Na co dzień  bowiem używamy łacińskiego abecadła, grecką tradycję pozostawiając wschodnim sąsiadom. Nie całą oczywiście bo wiele helleńskich określeń jest w naszym języku wciąż bardzo żywych, zwłaszcza w zasobach elit, które wszystkich pozostałych określają mianem "patologii". Zapewne przy tym nie zdając sobie sprawy ze znaczenia tego wyrazu, oznaczającego w wolnym tłumaczeniu niewłaściwe, a ściślej "bolesne" użycie słowa.

I gdybyśmy chcieli poszukać prawdziwej, a nie urojonej patologii w naszym życiu społecznym, to pośród całego wachlarza przykładów, najbardziej wyrazistym byłby występ pisarki ( ? ) Katarzyny Grocholi u celebryty Jakuba Wojewódzkiego, znanego bardziej jako "Kuba" ( aż się przypomina słynny skecz o sęku ). W zapewne ustawionej scence, prowadzący zapytuje przesłuchiwaną, jaką lekturę poleciłaby Karolowi Nawrockiemu, a ta z kamienną twarzą i z zachowaniem starej rabinicznej zasady, odpowiada pytaniem - to on umie czytać? Publiczność zachwycona poziomem dialogu nagradza go salwą śmiechu, niebaczna na to, że wszyscy obecni jak na komendę stają się zbiorowym bohaterem finału gogolowskiego "Rewizora".

Oczywiście uczestnicy zdarzenia żyją w "świętym" przekonaniu, że sami czytać potrafią, nie to co Karol Nawrocki, w ich pojęciu analfabeta, a nawet o wiele gorzej. Wyprowadzenie tych ludzi z błędu nie jest chyba możliwe, wymagałoby trudnej pracy u podstaw, na dodatek przy obróbce bardzo twardego materiału, czyli mózgów bliskich ideału. To znaczy idealnej gładzi i zmiana tego stanu rzeczy jest wielkim wyzwaniem. Nie wolno się jednak poddawać, bo być może więcej jest radości z jednego nawróconego niedojdy.... Jako człowiek praktyczny, od dziecka wychowujący się na wyścigach konnych, przez co dość dobrze operujący związanym  z tym środowiskiem slangiem, od dziesięcioleci hołduję zasadzie weryfikacji, kończącej wszystkie spory. Nauczył mnie jej nestor polskich wyścigów, legendarny pan P. zasłużony między innymi tym, że jako ostatni miał stajnię wyścigową przed upaństwowieniem wszystkich koni za Bieruta, a potem jako pierwszy, gdy znów można było być właścicielem koni wyścigowych za wczesnego Balcerowicza. Otóż wszystkie spory o to kto jest lepszym typerem kończył stwierdzeniem: "pokaż trafione kupony". Nic tak nie weryfikuje tego, co potrafimy, jak meta naszych zamierzeń.

Kto zatem lepiej potrafi czytać? Karol Nawrocki, czy Katarzyna Grochola, albo Jakub Wojewódzki? Co znaczy czytać? według pierwszego polskiego słownika opracowanego przez Samuela Bogumiła Lindego - to "pisma, znaki zbierać i wyrozumiewać". A zatem słowo zawiera w sobie nie tylko umiejętność składania liter, ale też innych znaków, nie precyzując przy tym jakich. Znamy masę przypadków z historii i opisów podróży, gdy niepiśmienni ludzie byli świetnymi czytelnikami znaków, a ich umiejętności pozwalały przeżyć w trudnych warunkach. I to całym społecznościom, nawet nie znającym pisma. 

W kulturze popularnej, ale wysokiej, bliskiej zapewne naszym elitom, mamy taką genialną scenę pokazującą precyzyjnie czym jest czytanie znaków. Obraz pochodzi z drugiej części "Ojca Chrzestnego" gdy w trakcie postępowania przed komisją senacką przeciwko Michaelowi Corleone ma zeznawać świadek koronny Franki Pentangeli . Nagle pośród publiczności zjawia się starszy pan, który niczego nie mówi, ale ze zdziwieniem patrzy na świadka. W tym momencie cały plan prokuratury się załamuje, bo nagle "skruszony" mafioso wszystko obraca w żart. Owym człowiekiem był bowiem jego starszy brat, niepiśmienny, nie władający angielskim, który wpadł na chwilę do Ameryki, żeby pomóc Frankiemu. Ten genialnie znaki odczytał.

Na tym bowiem polega umiejętność czytania, głównie tego co w trawie piszczy. Nie składania liter w beztreściowe zdania, podobające się ogłupionej publiczności, ale odgadywania, rozumienia i wyciągania wniosków z naturalnych zjawisk społecznych. Tę umiejętność Karol Nawrocki posiadł w stopniu dużo wyższym niż jego konkurent w wyborach, a teraz pogrobowcy tamtej klęski. Do tej pory nie wiedzą co się stało i intensywnie śmieją się z samych siebie, mniemając przy tym, że szydzą z Prezydenta. To dobry znak, bylebyśmy go właściwie odbierali, pokazując prawdziwą umiejętność czytania. 

W każdym razie zasada pana P. z wyścigów zadziałała 1 czerwca ubiegłego roku, gdy to Karol Nawrocki mógł pokazać trafione kupony, choć też nie od razu, bo jego przeciwnik, nie umiejący czytać, skompromitował się kompletnie, przez dwie godziny się wydzierając, że to on idzie do kasy po odbiór wygranej.

A Jakub Wojewódzki? Powinien się nauczyć, choć pewnie już na to za późno, że najgorsze to się odgrywać po "łomocie". Zmierzył się w komfortowych dla siebie warunkach z przeciwnikiem, który znacznie lepiej od niego posiadł umiejętność czytania, czyli "pisma, znaków zbierania i wyrozumiewania", czyli Krzysztofem Stanowskim. I został sterroryzowany, co w dosłownym tłumaczeniu z łaciny oznacza - przygnieciony do ziemi, a zatem we współczesnej polszczyźnie - zglebiony. I już tak zostanie.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka