Wczoraj prezydent Karol Nawrocki mianował pierwszym prezesem Sądu Najwyższego sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Decyzja ta oznacza dwa rozstania. Rozstania z ludźmi, którzy byli radykalnie przeciw tej kandydaturze.
Najpierw oznacza to dla Karola Nawrockiego rozstanie z przyjacielem, Sławomirem Cenckiewiczem. Z kimś, kto promował jego kandydaturę na prezesa IPN i na prezydenta. Cenckiewicz – tak jak Kaczyński – uważa, że sędzia Kapiński sfałszował proces lustracyjny Lecha Wałęsy. W tym poglądzie bardzo mocno wsparł go na Twitterze Jarosław Kaczyński, tzn. żeby być bardziej precyzyjnym – Jarosław Kaczyński przy pomocy Radosława Fogla. Kaczyński uznał w swoim wpisie, że kandydatura sędziego Kapińskiego na to stanowisko jest nie do zaakceptowania.
Tak więc Karol Nawrocki rozstał się ze Sławomirem Cenckiewiczem, który napisał: „Karolu, popełniłeś straszny błąd”. Pytanie brzmi, czy po prostu tą decyzją cynicznie rozstał się z wieloletnim przyjacielem, czy też po prostu podjął słuszną i konieczną decyzję rozstania się z kimś, kto nie potrafił sobie poradzić w rzeczywistości realpolitik. To jest ciekawe pytanie, na które do tej pory nie mamy odpowiedzi.
I wreszcie rozstanie z Kaczyńskim. Powiedzmy sobie szczerze – prezesowi PiS coraz bardziej zagląda w oczy polityczna emerytura. Nie liczy się z nim Morawiecki, średnio liczą się z nim „maślarze” i przestał się z nim liczyć Karol Nawrocki. Kaczyński liczył, że swoim wpisem Nawrockiego zdyscyplinuje. Wygląda jednak na to, że w jego własnej partii może już tylko dyscyplinować Mariusza Błaszczaka albo Marka Kuchcińskiego. A w zasadzie nawet ich nie musi, bo oni są już wystarczająco od lat zdyscyplinowani.
Niewątpliwie, za sprawą sędziego Kapińskiego doszło wczoraj do dwóch rozstań. I nic już między tymi panami nie będzie takie samo…


Komentarze
Pokaż komentarze (19)