Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające ws. Nawrockiego
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi postępowanie sprawdzające dotyczące możliwego narażenia Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Na tym etapie śledczy nie prowadzą jeszcze formalnego śledztwa. Ich zadaniem jest ustalenie, czy istnieją podstawy do jego wszczęcia. Sprawa dotyczy wydarzeń z maja ubiegłego roku, kiedy Karol Nawrocki – wówczas kandydat na urząd Prezydenta RP – uczestniczył w spotkaniach z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich i Dzierżoniowa. Po tych kampanijnych wydarzeniach doszło do nagłego pogorszenia jego stanu zdrowia.
"Jakby ktoś nagle wyłączył mi organizm"
Do incydentu Karol Nawrocki wrócił w książce "Skąd się wziął Karol Nawrocki?”, będącej wywiadem-rzeką przeprowadzonym przez prof. Andrzeja Nowaka. Fragment publikacji przed premierą, która nastąpi w lipcu, opublikował portal wPolityce.pl.
Prezydent przyznał, że wydarzenia z Dolnego Śląska do dziś pozostają jednym z najbardziej dramatycznych momentów kampanii. – Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie. Mówię czasem, że wybory prezydenckie wygrałem w Dzierżoniowie – choć właściwie zaczęło się to jeszcze w Ząbkowicach Śląskich – powiedział.
Jak relacjonował, pierwsze niepokojące objawy pojawiły się tuż po zakończeniu spotkania z mieszkańcami. – Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm – wspominał historykowi.
Mimo złego samopoczucia próbował jeszcze normalnie funkcjonować. – Jeszcze macham ludziom, jeszcze próbuję normalnie funkcjonować, ale już wiem, że jest źle. Mówię: szybko zaprowadź mnie do autokaru i od razu mnie połóż na podłodze – relacjonował.
"Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem"
Nawrocki opowiadał, że po wejściu do autobusu wyborczego stracił przytomność. – Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu – i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam – powiedział.
To, co wydarzyło się później, zna jedynie z relacji współpracowników. – Powiedzieli mi później, że kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut – mówił prezydent.
Według jego relacji cały autobus wyborczy miał zostać zabrudzony wymiocinami, a świadkowie porównywali przebieg zdarzenia do scen z filmu "Egzorcysta”.
Nawrocki wspomina ostrzeżenia ochrony
W książce prezydent opisuje również wcześniejsze ostrzeżenia otrzymywane od osób odpowiedzialnych za jego bezpieczeństwo. – Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć. Ale ja i tak to robiłem – powiedział.
Dodał, że nawet podczas spotkania na Dolnym Śląsku rozmawiał z mieszkańcami i całował kobiety w rękę, mimo wcześniejszych ostrzeżeń. Według Nawrockiego świadkami całego zdarzenia byli jego współpracownicy: fotograf Mikołaj Bujak, asystent Jakub Nadstawny oraz Jarosław Dębowski, obecnie zastępca szefa Gabinetu Prezydenta.
– Jakub wszedł do środka i powiedział później wprost: byłem przekonany, że ty nie żyjesz. Oni naprawdę przez chwilę myśleli, że stało się coś najgorszego – opisywał Nowakowi.
Prof. Nowak nie ma wątpliwości
Do sprawy odniósł się również współautor książki, prof. Andrzej Nowak. Historyk UJ i PAN ocenił, że nagłe pogorszenie stanu zdrowia kandydata nie było przypadkowe. W jego przekonaniu ktoś mógł próbować otruć Karola Nawrockiego, aby wyeliminować go z dalszej walki o urząd prezydenta.
Do incydentu doszło 15 maja, zaledwie trzy dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, w kluczowym momencie kampanii, gdy – jak stwierdził – było już jasne, że Nawrocki ma realne szanse na zwycięstwo.
Część internautów krytyczna wobec prezydenta sugeruje, że ówczesny kandydat przedawkował nikotynę albo narkotyki. Na te komentarze zareagował Nowak.
- Błyskawicznie odezwały się retoryczne pytania: dlaczego Karol Nawrocki i jego otoczenie nie zgłosili natychmiast (to jest w maju 2025) sprawy do prokuratury i nie wezwali pogotowia? I równie szybko pojawiły się komentarze, które faktycznie są odpowiedzią na to pytanie: to komentarze w stylu (przepraszam za dosłowność tych cytatów) – „naćpał się kokainy”/ „nałykał za dużo snusów”, „przedawkował”... To są właśnie komunikaty, które były już gotowe wtedy, w maju 2025, czekając na moment, kiedy sztab kandydata zgłosi jego nagły problem ze zdrowiem - ripostuje profesor na swoim Facebooku.
- Miały tysięcznym echem na Onecie, w „Newsweeku”, w TVN, w „Soku z Buraka” i tego typu „mediach” pogrążyć Karola Nawrockiego, na kilka dni przed wyborami. Ale nie pogrążyły. Opatrzność czuwała. Siła charakteru (i ciała) dzisiejszego prezydenta oraz refleks jego otoczenia okazały się skuteczną zaporą dla tamtej prowokacji - dodał współautor książki.
Historyk zastanawia się też nad naturą mediów, która z 370-stronicowej publikacji wybiły informacje o możliwym otruciu lub złej dyspozycji Nawrockiego. - W samej książce, to jest w wypowiedzi prezydenta, nie zajmuje ta sprawa więcej jak pół strony (na ponad 370 stron, jakie liczy książka). A jednak ta właśnie kwestia przyćmiła w pierwszej reakcji wszystkie inne wątki drogi życiowej Karola Nawrockiego, o której tylu innych, fascynujących aspektach rozmawiamy. Tak jest natura mediów? Taka natura polityki? (czy tylko polskiej?) Taka ludzka natura? Skupić się na tym, co najbardziej sensacyjne, co najmocniej pobudza emocje, zwłaszcza te negatywne? - pytał naukowiec.
Komunikat prokuratury
To właśnie te okoliczności będą teraz analizować śledczy z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Postępowanie sprawdzające ma odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją przesłanki wskazujące, że nagłe zasłabnięcie Karola Nawrockiego mogło być wynikiem celowego działania osób trzecich i czy zachodzi podstawa do wszczęcia pełnego śledztwa.
"Prokuratura Okręgowa w Świdnicy z urzędu wszczęła postępowanie sprawdzające dotyczące podejrzenia narażenia obecnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r. Podstawą podjęcia czynności są informacje medialne, wskazujące, iż w dniu 15 maja 2025 r. w trakcie spotkań Karola Nawrockiego w ramach kampanii wyborczej z mieszkańcami Ząbkowic Śl., i Dzierżoniowa miało dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i chwilowej utraty przytomności ówczesnego kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, które mogło być skutkiem podania substancji zagrażających życiu lub zdrowiu" - czytamy w komunikacie rzecznika prasowego Mariusza Pindery.
Fot. Prezydent Karol Nawrocki/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (179)