Gwałciciel wyjdzie szybciej, niż jego
ofiary zapomną jego zbrodnię...
Fot. Policja.pl
Gwałciciel wyjdzie szybciej, niż jego ofiary zapomną jego zbrodnię... Fot. Policja.pl
Stany.blog.pl Stany.blog.pl
684
BLOG

Bezkarność karanych, czyli prawa polskich bandytów...

Stany.blog.pl Stany.blog.pl Rozmaitości Obserwuj notkę 6

Media doniosły, że 30letni gwałciciel tuż po odsiedzeniu swojego wyroku, wyszedł z więzienia i kilka dni później zgwałcił 25latkę, następnie 14latkę, a potem prawie że każdego dnia albo gwałcił albo rabował inne młode kobiety... Kiedy znów wyjdzie?

 
Całym tym rabowaniem i gwałceniem tak się zmęczył, że w końcu dał się złapać policjantom z sekcji zwalczania przestępczości przeciwko życiu i zdrowiu. 30latek (którego nawet imienia nie poznamy) wyszedł z więzienia zaledwie miesiąc temu. Nie dostał żadnego dozoru policyjnego, obowiązkowych meldunków na komisariacie, nakazu wizyt w poradni zdrowia seksualnego, czy chociażby pigułek na obniżenie jego chorego libido, więc spokojnie mógł pojechać ze swoim zboczonym popędem seksualnym do Katowic i tam rozpocząć swoje gościnne "występy". A po złapaniu go, znów nikt nie dowie się, jak ten dewiant wygląda, jak się nazywa, skąd jest, na ile zostanie skazany i kiedy przedwcześnie wyjdzie... Nie dowiemy się tego, bo podejrzany ma swoje prawa, a zgwałcone dziewczynki mogą co najwyżej pokazać pokiereszowane narządy płciowe i kilka razy powtarzać to samo przesłuchującym je policjantom (-tkom), następnie psychologowi, później sędziemu...
 
Im więcej prawa złamiesz, tym więcej ci się ich należy?
W Polsce, w naszym systemie prawnym okazuje się, że najwięcej praw mają oskarżeni, skazani i osadzeni. Siedzący w więzieniach mogą z nudów pozywać państwo polskie o to, że cele są za małe, że jadłospis zbyt monotonny, że muszą siedzieć z kimś, kto pali papierosy i naraża ich na raka płuc i... i szanse na wygranie takiej sprawy mają o wiele większe, niż uczciwy obywatel pozywający np. szpital za błąd w sztuce lekarskiej! Oskarżony, mając prawo do wglądu do akt może poznać nasze dane osobowe, adres, treść zeznań. Nasze, jako świadków, nasze jako oskarżycieli posiłkowych. My, jako obywatele jego danych nie poznamy nigdy! No chyba, że popełni zbrodnię ze szczególnym okrucieństwem, nagłośnioną i śledzoną medialnie, a sąd skaże go na wieloletnie więzienie, odbierze prawa publiczne i w ramach wyjątkowej surowości kary pozwoli na ujawnienie danych personalnych i wizerunku skazanego w mediach. Ale tego typu wyroki i kary zdarzają się raz na kilka lat...
 
 
Pozwać rodzinę ofiary...
Kilka lat temu, bandyta, który bestialsko zgwałcił i zabił 18latkę, pozwał jej rodziców do sądu, za to, że ci publicznie nazwali go "zwierzęciem". Zwyrodnialec zażądał 70tys. złotych odszkodowania, więc na poczet ewentualnej kary sąd zabezpieczył 5tys. złotych, które ta bestia wcześniej musiała wpłacić owej rodzinie jako nawiązka za zamordowanie ich córki. Tak, życie 18latki w Polsce wycenione zostało przez sąd na 5tys. zł, a "dobre imię" skurwysyna, który ją bestialsko zabił tenże wycenił sobie na 70tys. Sąd długo musiał się zastanawiać, po której stronie stanąć i salomonowo obwieścił, że skoro oskarżony dopuścił się bestialskiego czynu zabójstwa dziecka, to rodzice owego dziecka mieli prawo nazwać go zwierzęciem. Ale lepiej niech już tego typu słów nie powtarzają...
 
Jak tak dalej pójdzie, jak tak w Polsce będzie wyglądała "sprawiedliwość", to bardziej w tym kraju będzie się opłacało być skazanymi, niż ludźmi żyjącymi na tzw. wolności. Skazany ma trzy ciepłe posiłki dziennie (odpowiednio kaloryczne, właściwie zbilansowane), ma cieplutką celę, może zabrać sobie z domu kolorowy telewizor, prąd ma za darmo, abonamentu płacić nie musi. Jeszcze niech im Internet podciągną i będzie już zupełnie kolorowo.
 
 
Jeździłem po pijanemu...
W USA, złapany na jeździe po pijanemu kierowca dostaje nie tylko wysoki mandat i nadzór, ale i fluorescencyjny kombinezon z wielkim napisem "Kierowałem po pijanemu". Sąd nakazuje tego typu drogowemu pijaczynie przez kilkadziesiąt godzin w miesiącu sprzątać pobocza jezdni. Usuwają z przydrożnych zarośli śmieci, sprzątają z asfaltu lub z pobocza rozjechane oposy, a przede wszystkim... przeżywają koszmar tego, że sąsiedzi lub znajomi ich ujrzą w takim stroju, przy takim sprzątaniu i poznają ich pijacki występek.
A w Rzeczpospolitej Polskiej? W Polsce zatrzymanie kogoś jadącego po pijanemu i wydanie przez sąd zakazu prowadzenia pojazdu za jazdę po pijanemu to TABU. Czasem o tym, że coś takiego miało miejsce nie wie nawet rodzina, bo polski pijaczyna przez długie miesiące udaje, że prawo jazdy zgubił, że stracił je za punkty i zdać egzaminu nie może, bo te testy takie głupie...
 
 
Zszargany wizerunek - najlepszą karą społeczną
W USA ochrona wizerunku jest świętym prawem obywatela. Za zrobienie komuś zdjęcia bez pozwolenia można trafić do aresztu i być skazanym na wypłatę niemałego odszkodowania. Za użycie jakkolwiek czyjegoś wizerunku bez jego zgody można zapłacić tysiące dolarów kary lub nawet tracić na kilka lat do więzienia. A mimo to w wieczornych wiadomościach zobaczymy twarz każdego złapanego danego dnia przestępcy, nawet jeśli sąd nie wydał jeszcze wyroku. Zobaczymy twarz, poznamy czyn, który ten ktoś popełnił, poznamy jego dane osobowe i miejsce zamieszkania. Zobaczymy twarz kogoś, kto naćpany zadzwonił na policję, bo był ciekawy co mu grozi za posiadanie w piwnicy plantacji marihuany? Zobaczymy twarz prostytutki złapanej na notorycznym uprawianiu najstarszego zawodu świata. Ujrzymy twarz pijanego kierowcy złapanego na jeździe po tzw. DUI. Zobaczymy tablice rejestracyjne auta, które wjechało na sąsiednie osiedle, by wyrzucić tam śmieci z bagażnika. 
A przede wszystkim zobaczymy twarz gwałciciela! Zobaczymy jego twarz, poznamy jego dane osobowe, a gdy tenże wyjdzie kiedyś z więzienia, wszyscy jego sąsiedzi zostaną powiadomieni, że wkrótce ich sąsiad skazany za przestępstwo seksualne wróci do domu. Proszą o wzmożoną czujność. A jeśli jego seksualna dewiacja dotyczyła dzieci, to zdjęcia z jego podobizną będą rozwieszone we wszystkich szkołach w okolicy. Występujesz jakkolwiek przeciw prawu, tracisz gwarantowaną Ci ochronę wizerunku i czci. Tak to powinno działać! A w Polsce? 
 
W Polsce tego typu gwałciciel ma osobną celę, by się go inni więźniowie nie czepiali. Wychodzi po cichu, najczęściej po odbyciu znikomej części kary, bo jest więźniem spokojnym i grzecznym. Wraca zatem do swojego miejsca zamieszkania i nadrabia stracony czas dalej uprawiając swoją dewiację...
 

 

Cudowny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości