Mamy kolejną odsłonę walki politycznej. Doniesienie CBA o… nie bardzo wiadomo, do naczelnych władz państwa. Ze skąpych informacji oraz faktu, że jego autorem jest Centralne Biuro Antykorupcyjne należy wnosić, że chodzi o łapówki przy prywatyzacji stoczni. I wiemy jeszcze, że minister Grad jest tam wymieniany z nazwiska.
I od razu się zarysowała różnica podejścia do rzeczy ze strony Pawła Kowala, Jarosława Gowina i Ryszarda Kalisza we wczorajszym programie Anny Jędrzejowskiej w TVN 24. Paweł Kowal podnosił dramat, jaki wynika z uwikłania naczelnych organów państwa w kolejną już aferę. Znał treść doniesienia? I krytykował ostro posła Kalisza, który pozbywszy się flegmy, demonstrowanej od czasu swego odejścia z kancelarii prezydenckiej, z dawnym gniewem podnosił łamanie prawnych procedur przez szefa CBA.
Tymczasem wiemy dodatkowo, że doniesienie musiało trafić do KPRM już szóstego października i w tym dniu jego szef skierował zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego, polegającego właśnie na zlekceważeniu procedur prawnych. Zatem minister Grad jest poza podejrzeniem, bo pozostał na stanowisku pomimo dokonanych ostatnio gruntownych zmian w rządzie.
A doniesienie, dokonane chyba w sposób narażający całe dochodzenie na klapę poprzez jego upublicznienie, musi mieć też polityczny charakter, niezależnie od tego czy jest “porażające” czy “żenujące”, jak to oceniają komentatorzy, zależnie od swojej politycznej proweniencji.
I mamy kolejny kwiatek z politycznej łączki. Posłowie PiS opracowali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o sprawdzenie zgodności z konstytucją Traktatu Lizbońskiego. Powszechna radość z faktu zapowiadanego na dzisiaj podpisania tegoż traktatu przez prezydenta wydaje się przedwczesna. Prezydent go przecież nie ratyfikuje wbrew zastrzeżeniom własnych posłów. Tym bardziej, że przedtem uszanował wątpliwości stale zmiennego w swych nastrojach bratniego ludu Irlandii.
Albo też PiS się rozpada na dwie ewidentnie różne frakcje, pro i antyeuropejską a Jarosław Kaczyński już nad swoimi parlamentarzystami nie panuje. I mamy w sejmie powtórkę sytuacji z TVP, przy nieco odmiennych teraz graczach.
I tak właśnie wygląda politycznie to, co kibice piłkarscy określają “zakiwaniem się na śmierć”. Ale, jak się kiwa dla kiwania.


Komentarze
Pokaż komentarze (144)