146 obserwujących
3895 notek
4015k odsłon
2378 odsłon

Przegięli

Wykop Skomentuj199

Przekop przez Mierzeję Wiślaną stanie się kolejnym zwycięstwem w stosunku 1:27 dla przeciwnika. Pompatyczne wkopanie ukradzionego zaraz słupka miało oznaczać ostateczność podjętej decyzji, bo aktu dokonał sam Prezes. Tymczasem rzecz zaplanowano na obszarze chronionym, którego naruszenie może nastąpić tylko w czterech przypadkach. Gdyby więc chodziło o zdrowie lub życie ludzi, bezpieczeństwo publiczne, poprawę stanu środowiska, lub nadrzędny interes publiczny można by było dokonywać zmian istniejącego stanu.

Tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Więcej, realizacja przedsięwzięcia oznaczałaby ciągłe nakłady na bezustanne pogłębianie toru wodnego od wylotu dzieła naszych roztropków do portu w Elblągu. Zalew ma obecnie średnio 2 metry głębokości, Elbląg ma przyjmować jednostki pływające o zanurzeniu 4 metrów, uparta zaś przyroda ustawicznie zabiega o przywrócenie stanu, który ustanowiła.

Kiedy więc część naturalnej trasy przemieszczania się osadów dennych, napływających z Wisły pogłębi się dla umożliwienia ruchu statków, natychmiast powstaną tam lepsze warunki do ich gromadzenia. Kiedy jeszcze nieodzowne falochrony spowodują wymywanie spod nich materiału skalnego, proces przyspieszy. Mamy więc klasyczne pole dla syzyfowej pracy.

Zmętniała wskutek wymywania osadu spod falochronów woda ograniczy powierzchnię ekosystemów, w których obecnie żyją ryby. Osady zaś bezustannie bagrowane z dna kanału żeglugowego powiększą rozmiary zjawiska. Podetnie to podstawę zarobkowania ludzi, od pokoleń żyjących tam z połowów i sprzedaży ryb.

W dodatku Zalew zamarza zimą. Do konieczności ciągłego pogłębiania kanału dojdzie też przymus jego odladzania. Wbrew oczekiwaniom naszych woluntarystów nie powiększy to turystyki w regionie, bo ta w znacznej mierze bazuje na żeglarstwie, także lodowym. Trudno mu się oddawać na akwenie zapełnionym przez robocze jednostki pogłębiające, odladzające, wreszcie przez statki oczekujące na możliwość dotarcia do portu.

W sumie mamy kolejny humbug na miarę radomskiego lotniska dla Afryki. Ale pieniądze na to już są wydawane i jeszcze przed opracowaniem projektu całego obiektu pospiesznie wycięto kawał lasu, aby w kampanii wyborczej ukazywać skuteczność.

Radosna twórczość zawsze się kończy groteską. Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych rozebrano najwyższe w okolicy kominy elektrociepłowni w Szczecinie, którą za komuny od ich budowy rozpoczęto na terenie portu, o kilometry odległym od potencjalnych odbiorców ciepła. Kiedy zaś wprowadzono indywidualne opłaty za zużytą energię, okazało się, że miasto nie ma jej deficytu.

Ideologia jednak zawsze się musi wspierać wielkimi budowlami. Nie ma na to rady.


Wykop Skomentuj199
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka