Myśli z pierwszego tłoczenia
Muzeum Tortur Intelektualnych -- Ekspozytura na S24
61 obserwujących
1078 notek
921k odsłon
  2252   10

Polska "B" po 37 latach

Dzisiaj nic o polityce, tylko o życiu i o historii ...

Tak się złożyło, że niedawno musiałem odbyć daleką podróż w sprawie ostatecznej. Daleką - jakieś 500 km od Wrocławia - bo niedaleko dawnej tzw. "ruskiej" granicy - stamtąd pochodziła moja Mama. Najpierw pociągiem do Warszawy, potem kolejnym pociągiem dalej na wschód. Dawniej następnie wsiadłbym w autobus a potem musiałbym iść kilka kilometrów. Teraz Kuzyn "zgarnął" mnie z dworca kolejowego w mieście powiatowym.

Jeździłem tam do Dziadków (ze strony Mamy) przez całą szkołę podstawową - na kilka tygodni. W szkole średniej, po 2 klasie Technikum już rzadziej, bo wybierałem wyjazdy na tzw. OHP. W okresie studiów znowu jeździłem tam na prawie miesiąc - na żniwa.

Ostatnio byłem tam na dłużej w roku 1984 a faktycznie ostatni raz byłem tam - jak ustaliliśmy z Kuzynem - w roku 1989 (też w związku z pogrzebem) ale to była wizyta ledwie 2 dniowa. Teraz spędziłem tam prawie 6 dni i miałem dość czasu i okazji przypomnieć sobie Polskę "B" sprzed trzydziestu paru lat. A nie jest to łatwe bo zmiany są przeogromne.

Jedna uwaga: nie podaję nazw miejscowości - nie ma takiej potrzeby.

W tamtym rejonie Polski zasadniczo nie ma klasycznych wsi - zabudowań skupionych przy drodze. Są tam gospodarstwa oddalone od siebie miejscami nawet o kilkaset metrów - takie siedliska. Jest jedna klasyczna, centralna (gminna wieś), której początki sięgają XV wieku. Wieś centralna - mająca onegdaj prawa miejskie - bowiem w niej znajduje się kościół parafialny dla otaczających wsi i kolonii wiejskich.

image

Kiedyś przy tej (dawniej kocimi łbami wybrukowanej) drodze zamiast samochodów stały furmanki zaprzężone w 1 lub 2 konie. Doskonale to pamiętam. Po prawej stronie, mniej więcej w połowie drogi do kościoła, stał i stoi nadal niepozorny, parterowy budynek - niewidoczny na zdjęciu. Dzisiaj pełni inną funkcję niż 40 (i więcej) lat temu. Kiedyś to była karczma, a nawet - nie bójmy się tego słowa - knajpa. Po mszy św. babcie, matki, żony i dzieci szły na lody sprzedawane na skwerku (tu, gdzie po lewej stronie stoją samochody) zaś gospodarze - dziadkowie i ojcowe i dorośli synowie - udawali się do owej karczmy. Siedzieli tam tak długo, aż nie otrzymali nakazu powrotu od swoich kobiet i dzieci. Niektórzy spożywali tam (wiadomo co) nawet dłużej a rodzinę zabierali sąsiedzi. Podobno raz zdarzyło się, że do knajpy wtargnął zdenerwowany koń, który miał już dosyć czekania na gospodarza.

Przyznam się, że w owym czasie może ze dwa razy zajrzałem do tej knajpy - tak tam było gęsto od dymu machorki i oparów C2H5OH.

Z tym kościołem mam zabawne wspomnienie.

image

Kiedyś (w 1983 lub 1984 roku), podczas niedzielnej mszy św. nieżyjący już proboszcz podczas ogłoszeń parafialnych (duszpasterskich) wygłosił taką oto przemowę - nie powinno być dla Państwa zaskoczeniem, dlaczego ją zapamiętałem :)):


"Moi drodzy, mam przykrą wiadomość. W tygodniu przyjechała tutaj na rowerze pewna dziewczynka.Zostawiła swój rower pod kościołem i ktoś jej ten rower ukradł. Jestem pewny, że zrobił to ktoś stąd. Przecież nie przyjechał tutaj nikt z Wrocławia i nie ukradł jej tego roweru. Oddajcie go..."


Pół kościoła się na mnie obejrzało ... Tu wszyscy się znają, wiedzą kto do kogo przyjechał ...

Proboszcz chciał podkreślić, że to nikt obcy i trafiło na mnie ... :))

Pamiętam cmentarz parafialny, dawniej bardzo zaniedbany. Trudno było przejść między mogiłami. Dzisiaj to inne miejsce. znacząco powiększone i uporządkowane. Na zdjęciu poniżej grób mojego pradziadka ..


image

Muszę dodać, że na tym cmentarzu spoczywa też jedna z żon jednego z najbardziej znanych i popularnych pisarzy. Dla ułatwienia dodam, że Henryka. :)


Kasztany, pamiętam kasztany: dzisiaj wyglądają tak:


image

Za nimi i pomiędzy nimi znajdowało się wejście do domu Dziadków - tu urodziła się moja Mama. Była to drewniana chałupa - pamiętam skrzypienie zamykanych drzwi i dźwięk nastawianego ciężarkami zegara. Za domem był sad i ... papierówki. Kto z Państwa pamięta papierówki?

Pamiętam smak kompotów i herbatek na krystalicznej wodzie pobieranej ze studni. Pamiętam też słowa Babci: "wnusiu, przylać ci?". Co znaczyło: "chcesz jeszcze kompotu?" :))))) - ale kiedy pierwszy raz to usłyszałem to się poryczałem ze strachu jako mały brzdąc - bo nie rozumiałem, dlaczego mam oberwać. Inną, bardziej przyjazną wersją "przylać ci?" było ... "dobawić ci, wnusiu?"

Domu już tu nie ma, został przeniesiony.

Żeby "miastowi" nie mieli wątpliwości: to są (będą) ziemniaki (w poznańskim pyry a gdzie indziej kartofle). Kiedy miałem ~naście lat, było tu zboże i pastwisko, ganiałem - palowałem i przepalowywałem krowy. Był tu również (tam gdzie słupy) ogród i kawałek łąki - dziadek złościł się na mnie, że nie potrafił mnie w ciągu 30 minut nauczyć posługiwania się kosą: " z ciebie nic już nie będzie, jesteś niezdatny...".

Do kosy, rzecz jasna ... z krowami dawałem radę. Z koniem też ...

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości