12 obserwujących
257 notek
280k odsłon
126 odsłon

Zaczyna się walka o unijny budżet na lata 2021-27

Wykop Skomentuj2

Od przyszłego tygodnia rozpoczyna się właściwa walka o unijne pieniądze.
Ponieważ taki spektakl jest tylko raz na 7 lat, więc raczej nie powinno się go przegapić. Tym bardziej, że w tym roku, z powodu wyjścia z Unii Wielkiej Brytanii w budżecie zabraknie bez mała 10%, ok. 110 mld. Euro, czyli jakiej 16 mld Euro rocznie,  więc należy się spodziewać, że „temperatura dyskusji”, szczególnie w wykonaniu przedstawicieli państw, które są płatnikami netto będzie bardzo podwyższona. Prawdopodobnie większość braków wezmą na siebie 4 kraje- Niemcy (+8-10 mld Euro), Holandia (+ 3 mld Euro), Szwecja i Austria.

Ponieważ, jak widać Niemcy poniosą największe, dodatkowe obciążenia z powodu Brexitu forsują oni bardzo mocno plan, aby w nowym budżecie pojawił się zapis, że wypłata środków będzie uzależniona od przestrzegania praworządności w danym kraju (w domyśle głównie w Polsce i na Węgrzech). Według pomysłu Niemiec o tym czy Polsce lub Węgrom zablokować środki miałaby decydować jednoosobowo szefowa Unii pani, von der Leyen, ewentualnie po konsultacji, lub głosowaniu na Komisji Europejskiej. Decyzja pani Leyen miałaby natychmiast moc prawną, a jej zablokowanie byłoby możliwe tylko przez Radę UE (nie Parlament), gdyby 55% państw było przeciw. Jeśli się zauważy, że Polska dostaje z Unii ok. 5 mld Euro rocznie, a z powodu Brexitu Niemcy będą musiały więcej płacić o nawet 10 mld, to gdyby się udało Polsce zablokować fundusze, to dla Niemiec oraz pozostałych płatników netto mógłby to być czysty zysk w wysokości 5 mld rocznie. W tym kontekście chyba dla każdego już jest zrozumiałe, dlaczego Niemcy chcieliby takich dyktatorskich uprawnień dla swojej krajanki, pani von der Leyen i jakie wydają się być rzeczywiste powody troski Niemiec o praworządność w naszym kraju.

Gdyby jednak polska delegacja zamierzała przyjąć jakieś zapewnienia lub obietnice na tzw. „gębę”, to chciałbym tutaj przypomnieć zdarzenie z 2015 roku i co spotkało Wielką Brytanię, która w takie obietnice uwierzyła.

Po kryzysie w 2008 Unia powołała do życia tzw. EFSM (mechanizm stabilizacyjny) którego celem byłoby wsparcie kraju unijnego, który by się znalazł w kłopotach. Do EFSM przystąpiły wszystkie 28 kraje Unii i zobowiązały się wpłacić odpowiednie kwoty do puli EFSM. Ówczesny premier Wielkiej Brytanii Cameron zażądał, aby w przypadku, gdy w kłopotach znajdzie się kraj strefy Euro pierwszym ratującym był zawsze Europejski Bank Centralny, a ESFM (czyli de facto pieniądze podatników z 28 krajów, w tym również spoza strefy Euro) wykorzystywać na ratowanie krajów strefy Euro tylko w wyjątkowych wypadkach. Taką obietnicę premier Cameron na szczycie Unii w 2010 uzyskał od szefów wszystkich pozostałych 27 krajów i zostało to zapisane w tzw. poszczytowych ustaleniach Rady Europejskiej, co powinno mieć moc prawną.

Wydaje się, ze wyobrażenia Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii w kwestii co ma moc prawną w Unii, a co nie znacznie się różniły, gdyż w 2015 roku Bruksela podjęła arbitralnie decyzję o wykorzystaniu ESFM w celu udzielenia Grecji ( kraju strefy Euro) pożyczki 7,6 mld Euro na spłatę długu, obciążając w ten sposób długiem również podatków w Wielkiej Brytanii. Spowodowało to wówczas wielki zgrzyt dyplomatyczny na linii Londyn-Bruksela i wśród angielskich polityków pojawiły się opinie, że Brukseli nie wolno na słowo w nic uwierzyć i jeśli zostaną jakiekolwiek ustalenia podjęte, to muszą się one znaleźć w traktatach. Bo praktyka pokazuje, że dla Unii tylko traktaty są ważne, a pozostałe jej obietnice mają wartość papieru toaletowego (w oryginale loo paper).
https://www.ft.com/content/6d92bbe2-2b04-11e5-8613-e7aedbb7bdb7

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka