Czy uczciwy, solidny, rzetelny, szczery sprzedawca ma szanse w rywalizacji z oszustem?
Czy ktoś, kto oferuje dobry, solidny towar, nie cudowny, nie o kosmicznej doskonałości, ale realnie dobrej jakości, ma szanse sprzedać go za taką samą cenę, jak ktoś, kto podstępnie proponuje towar odpicowany, świeżo nabłyszczony, świetnie opakowany w kolorowe papierki i z wielkim zaangażowaniem przedstawia go jako prawie cudowny?
Co czuje jeden i drugi? Co ich motywuje? Jakich środków używają aby uzyskać sukces?
Lubię wchodzić w skórę różnych typów ludzi, aby samemu poczuć co nimi powoduje. To wcale nie jest takie trudne.
Jako oszust, uważnie obserwuję klienta, a właściwie ofiarę i dopasowuję ofertę do jego oczekiwań. Natężam się, bo wiem, że bez wysiłku nie będzie sukcesu. Staram się oczarować ofiarę, rozbudzić emocjonalnie, trafić w jego słaby punkt. Zadaję jak najwięcej pytań, aby dowiedzieć się o nim czegoś, co będę mógł wykorzystać do pokonania go i wyciągnięcia od niego pieniędzy. Moich pieniędzy. Traktuję sprzedaż jak wyzwanie. Niewiele mnie obchodzi jego interes, ważne żeby teraz, tu, kupił to, co chcę mu sprzedać. To wymaga wysiłku, pracy, koncentracji. Wiem, że zaraz będę liczył pieniążki – zysk. To mnie napędza, nie dbam czy go stać na ten zakup, czy mu to coś, co mu oferuję jest naprawdę potrzebne. Wmawiam mu, że jest niezbędne, bo chcę swojego zysku! Żeby lepiej naciągać ludzi doszkalam się. Korzystam z wiedzy innych, jak lepiej manipulować ludźmi za pomocą słów i gestów, jak sprawiać wrażenie uczciwego, godnego zaufania. Mam swój, wyraźny cel i robię wszystko, aby go osiągnąć: Forsa.
Sprzedawca poczciwy, który stosuje się do przykazań Bożych, etycznych i moralnych, wyznaje wyższe wartości, jak uczciwość, szacunek dla innych, a nawet bez tych wszystkich górnolotnych cech, po prostu taki, który chce uczciwie przeżyć swoje życie, ma niewielkie szanse z wyżej opisanym konkurentem. Będąc w skórze takiego człowieka sterczę jak drzewo i uważam, że wystarczy spojrzeć na mnie i wiadomo, że nie jestem oszustem. Nie przychodzi mi do głowy stosowanie jakichkolwiek sztuczek, bo po co, skoro mam dobry towar. Nie wysilam się, nie sięgam do pokładów pomysłowości. Czy mój towar i moje zachowanie przyciąga klientów? Czy jestem atrakcyjny? Nie zastanawiam się. Czasem się złoszczę, gdy widzę konkurenta, oszusta, zachwalającego swój odpicowany szmelc. Pienię się, zapluwam, jąkam, czerwienię, wrzeszczę ‘oszust oszust’ i ludzie się ode mnie odsuwają, bo nie lubią nieopanowanych, nieuśmiechniętych, zaplutych. Nie dziwota.
Kto osiągnie sukces? Przed kim jest przyszłość? Kto wybuduje pałac na Florydzie? Kto sobie kupi wyspę na Pacyfiku? Kto będzie jeździł na golfa do Australii i na narty do Nowej Zelandii? Kto nie będzie musiał pracować przez następne trzy pokolenia?
Ja tak chcę.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)