Kilka dni temu sympatyczna @Pani Łyżeczka wzbudziła nieśmiałą dyskusję o humanizmowości i ścisłowości. Temat ten ciągle chodzi mi po głowie.
Przyglądałem się kiedyś dwóm mrówkom transportującym duży liść w kierunku mrowiska. Te pracowite istotki postanowiły współpracować, wspólnie zanieść coś, co było zbyt duże dla jednej. Kupa śmiechu. Dwa kroki do tyłu, trzy do przodu, obrót, zakole w lewo i w prawo. Pokonały dziesięciokrotnie dłuższą drogę niż gdyby najpierw zwyczajnie uzgodniły – tam jest mrowisko, idziemy najkrótszą drogą. Ale faktycznie doszły do mrowiska, doniosły liść, zadanie wykonały.
Patrząc na ludzi mam stale wrażenie, że zachowują się tak jak te mrówki. Z tym, że ludziom rzadziej udaje się ten liść donieść. Samo niesienie liścia jest często celem samym w sobie.
Tutaj, w salonie24, zauważyłem następującą prawidłowość: są dyskutanci, którzy prowadzą dyskusję w taki sposób, jakby chodziło im bardziej o przyjemność prowadzenia dyskusji niż o dotarcie do prawdy, czy zgłębienie wątku jaki sami zaproponowali. Zapominają o temacie, jaki wywołali, brną w dygresje, popisują się efektownymi bonmotami, wywołują chaos, podtrzymują chaos, grają emocjami.
Są też dyskutanci, których porównałbym do rozgrywających mecz np. piłki nożnej. Co chwilę ktoś woła: Tu jest bramka – właśnie strzeliłem gola. Inni nie zwracają na niego uwagi i strzelają gole w przez siebie ustawione bramki.
Są też tacy, co uważnie czytają wypowiedzi interlokutorów, punktują wątpliwości, metodycznie rozważają za i przeciw. Widać wysiłek skierowany na porządkowanie rozmowy w celu osiągnięcia zadanego w notce celu.
Ci ostatni, mam wrażenie, reprezentują najwyższy etap rozwoju cywilizacji. Czy to są ścisłowcy? Określają cel, dążą do realizacji w racjonalny sposób.
Czy np. taki Miodek to humanista, czy ścisłowiec? Facet, co precyzyjnie systematyzuje, uzasadnia, definiuje i kieruje się logiką?
Chyba nie jestem ścisłowcem, bo ta notka się kupy nie trzyma.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)