Są takie słówka i zwroty, które drażnią mnie bardzo, np.: „Powiem szczerze”, „nie ukrywam”, „szczerze?”.
Pojawiło się to paręnaście lat temu, razem z „dokładnie tak”. Czy to jest takie sobie ble ble? Taki zapełniacz, jak „k... mać”, albo „prawda, panie”?
Ja nie uważam, że to jest zwykłe ble ble.
Mam zawsze nieodparte wrażenie, że mówiący coś takiego, chce mnie zmanipulować, zmiękczyć, spoufalić. Brzmi to dla mnie tak: „Zwykle, byle komu, nie mówię prawdy, komu innemu bym wciskał ściemę, ale tobie, wyjątkowo, powiem prawdę”. Taka wazelina.
Za każdym razem mam wrażenie że mój interlokutor nie mówi szczerze, lub coś ukrywa, a na pewno mną manipuluje. Podejrzewam, że niektórzy używają tego wstępu, bo zamierzają właśnie kłamać.
Nie mam kompletnie zaufania do ludzi, którzy tak ze mną próbują rozmawiać. Dystansuję się już w trakcie rozmowy. Zauważyłem, że dalszą rozmowę prowadzę już tylko ze sztuczną grzecznością, a później odrzucam ich i skreślam z listy znajomych.. Nie ufam politykowi, który oznajmia, że mówi szczerze.
Kaczor Donald mówił tak: „Codziennie przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w dupę.” U mnie, może nie codziennie, ale stale, przybywa takich ludzi.
Niewiele telewizji oglądam, ale prognozę pogody zdarza mi się. A tam „widzialność”. Przecież „widzialność” to kategoria zero-jedynkowa, coś jest widzialne, albo np. dzięki czapce niewidce, jest niewidzialne. Zapomnieli, że istnieje „widoczność”, którą można określać w metrach, albo kilometrach, albo że słaba, albo że doskonała.
A deszcz ostatnio pada w litrach na metr kwadratowy. Muszę sobie wyobrazić kwadrat metr na metr, wylać te sto litrów wody i popatrzeć ile to centymetrów będzie. Straszna robota. Kiedyś od razu podawali ile milimetrów napadało, albo centymetrów.
Ech, skomplikowane życie się robi.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)