Kiedyś, wiele lat temu, przeczytałem, że człowiek wyczuwa, sposobem bezzmysłowym, że ktoś na niego patrzy. Zdarzało mi się wtedy sprawdzać to zjawisko; wgapiałem się w tramwaju w jakąś panienkę, całkiem z tyłu, i bywało, że odwracała głowę i spoglądała wprost na mnie. No, nie zawsze to działało, ale parę razy wgapianie ewidentnie zadziałało.
Przestałem prowadzić doświadczenia, gdy sprawiłem sobie pierwszy samochód; nie było okazji do bycia w tłumie i o zjawisku wywoływania wgapianiem zapomniałem.
Teraz znowu zacząłem używać komunikacji miejskiej – jakie wspaniałe przemiany zaszły przez te 25 lat! Autobusy cichutkie, niezatłoczone, punktualne. Kasowniki elektroniczne, bilety czasowe. Metro. No nie ma się czego czepić.
I jadąc tak autobusem przypomniałem sobie o wgapianiu i… zadziałało! Wgapiłem się w kobitkę, a ta po kilku sekundach odwróciła głowę i bez wahania, czy wyszukiwania, spojrzała wprost w moje wgapione oczy.
Czy to jest dowód na jakiś rodzaj telepatii? Przecież mogła spojrzeć gdzieś obok, miała 360° możliwości, a spojrzała akurat tu! Coś w tym jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)