Historia skoków narciarskich może być bardzo pouczająca. Podobnie rozwija się ta nasza demokracja - biurokracja.
Kiedyś tam, całkiem niedawno, chłopaki zjeżdżając z górki, podskakiwali na pagórku.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Później wyprofilowali pagórek, żeby można było dalej skoczyć.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Przenieśli się na inny teren, żeby strefa zeskoku miała inny kształt i dobudowali najazd.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Zorganizowali wioskowe zawody. Reguła prosta:
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Na międzywioskowych zawodach uznali, że niezbędny jest niezależny sędzia, co by orzekł, który zawodnik najdalej skoczył.
Na następnych zawodach, żeby bardziej obiektywnie było, sędziów było trzech. Sędziowie ustalili, że jak który się przewróci po skoku, to się nie liczy. Nieważne, że skoczył najdalej. Odpada!
Później uzgodnili, że jak który rękami będzie machał, to mu trzeba odjąć metrów, a najlepiej, żeby były punkty, to się będzie karać za nieelegancję.
Zauważyli, że jak zawodnik lżejszy to dalej leci - trzeba mu narty skrócić!
Że jak wyższy, to ma większą powierzchnię. Narty skrócić! Że ubranko powinno przylegać. Szanse wyrównywać trzeba.
Żeby za bardzo nie schudli, ustalili: BMI > 18,5. Wolną wolę można mieć, ale nie tu.
Jak komu wiatr podwieje, punkciki lecą.
Dawno przestała obowiązywać reguła: Kto dalej skoczy ten mistrz.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Później wyprofilowali pagórek, żeby można było dalej skoczyć.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Przenieśli się na inny teren, żeby strefa zeskoku miała inny kształt i dobudowali najazd.
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Zorganizowali wioskowe zawody. Reguła prosta:
Kto dalej skoczy, ten mistrz.
Na międzywioskowych zawodach uznali, że niezbędny jest niezależny sędzia, co by orzekł, który zawodnik najdalej skoczył.
Na następnych zawodach, żeby bardziej obiektywnie było, sędziów było trzech. Sędziowie ustalili, że jak który się przewróci po skoku, to się nie liczy. Nieważne, że skoczył najdalej. Odpada!
Później uzgodnili, że jak który rękami będzie machał, to mu trzeba odjąć metrów, a najlepiej, żeby były punkty, to się będzie karać za nieelegancję.
Zauważyli, że jak zawodnik lżejszy to dalej leci - trzeba mu narty skrócić!
Że jak wyższy, to ma większą powierzchnię. Narty skrócić! Że ubranko powinno przylegać. Szanse wyrównywać trzeba.
Żeby za bardzo nie schudli, ustalili: BMI > 18,5. Wolną wolę można mieć, ale nie tu.
Jak komu wiatr podwieje, punkciki lecą.
Dawno przestała obowiązywać reguła: Kto dalej skoczy ten mistrz.
Wiedząc, że żadna historia nie ma ostatecznego końca, a zasada indukcji matematycznej funkcjonuje w każdej dziedzinie życia, przewiduję co wkrótce nastąpi:
Aby uniknąć wpływu ewentualnych zmian pogodowo-atmosferycznych w trakcie zawodów, jak np. zmiana temperatury o pół stopnia, czy ciśnienia, czy wilgotności, zawody będą przeniesione do hermetycznej hali.
Ale konkurs zakłócać mogą kibice! Przecież ich hałas może skutkować nierównością szans.
Taka hala miałaby przecież jakąś lokalizację geograficzną, a to generuje nierówność szans dla zawodników z różnych krajów; zmiana strefy czasowej, sama już podróż męczy przecież...
Ale konkurs zakłócać mogą kibice! Przecież ich hałas może skutkować nierównością szans.
Taka hala miałaby przecież jakąś lokalizację geograficzną, a to generuje nierówność szans dla zawodników z różnych krajów; zmiana strefy czasowej, sama już podróż męczy przecież...
Proponuję od razu przejść do najwyższej formy sprawiedliwości sportowej:
Nie będzie żadnych zawodów!
Sportowcy będą leżeć na kozetkach, każdy w swoim kraju, a aparatura hajtek dokona pomiarów siły i prężności lich mięśni. Ta sama aparatura precyzyjnie zmierzy zdolność koncentracji, refleks, skłonność do nadmiernego ryzyka i opanowanie psychiczne. Uwzględni ewentualny lęk wysokości, zgrubienie skóry na stopie i wpływ swędzenia pleców na długość i elegancję ewentualnego skoku.
Nie będzie żadnych zawodów!
Sportowcy będą leżeć na kozetkach, każdy w swoim kraju, a aparatura hajtek dokona pomiarów siły i prężności lich mięśni. Ta sama aparatura precyzyjnie zmierzy zdolność koncentracji, refleks, skłonność do nadmiernego ryzyka i opanowanie psychiczne. Uwzględni ewentualny lęk wysokości, zgrubienie skóry na stopie i wpływ swędzenia pleców na długość i elegancję ewentualnego skoku.
Komisja, składająca się z przedstawicieli wszystkich nauk, w tym filozofa i dentysty, orzecze kto jest mistrz.
Oto przyszłość (nie tylko) skoków narciarskich.
Jest to nieco zmodyfikowana wersja notki z 3.02.2010


Komentarze
Pokaż komentarze (3)