szczypta szczypta
1379
BLOG

Mniej niż 50 procent

szczypta szczypta Gospodarka Obserwuj notkę 33

Banki wykorzystują ostatnie tygodnie przed wejściem nowych zasad i agresywnie reklamują kredyty. Już za kilka tygodni nie będzie wolno udzielać nowych kredytów osobom, które już teraz przeznaczają połowę swoich miesięcznych dochodów na spłatę rat - radośnie poinformowała Rzeczpospolita, a za nią kilka innych polskich mediów. Zaraz, zaraz? Jak to wielka ulga - maksimum połowa dochodów na spłatę rat? Znaczy - są ludzie, którzy na to przeznaczają większość? Na przykład 90 procent dochodów?

Myślę, że dochodzimy już do momentu, w którym podobnie jak w ustroju niewolniczym, wkraczało państwo i ustanawiało zakaz zabijania niewolnika, bo zagrażało to gospodarce. Przypomnę: w systemie niewolniczym niewolnik był przedmiotem, własnością swego właściciela, podobnie jak krzesło, koń czy dywan. Dlatego też właściciel mógł z nim uczynić wszystko - zarówno uwolnić, jak i zabić. Zdarzały się jednak takie okresy, gdy napływ niewolników do danego kraju słabł, a w związku z tym malał dopływ darmowej siły roboczej. W efekcie zagrożone było ekonomiczne panowanie właścicieli niewolników, a w konsekwencji cała gospodarka oparta na niewolnictwie. Wówczas państwo wprowadzało różne regulacje poprawiające byt niewolników. Na przykład ograniczenie w możliwości bezkarnego ich zabijania. Bo osłabiało to możliwości gospodarki, jako całości i groziło upadkiem państwa.

Dłużnik banku to jednak nie niewolnik, choć jeśli oddaje prawie cały swój dochód instytucji finansowej, to co go właściwie od niego różni?

Generalnie, dłużnik instytucji finansowej to kura znosząca złote jaja, bo instytucja finansowa nie wkłada żadnej pracy, a dłużnik wciąż świadczy niemałe odsetki od powierzonej mu sumy. Jest to więc przykład zysku niewynikającego z pracy, a zatem bezpodstawnego. Jednak w obecnym systemie gospodarczym standardem jest to, że zyski nie są funkcją włożonej pracy. Tym niemniej, jak widać ze wspomnianej regulacji prawnej, instytucje chyba przesadziły i zwyczajną pazernością zamierzają zarżnąć swoją cudowną kurę. I wówczas pozbawić się złotych jaj! Wkracza więc państwo - jednak jak śmiem podejrzewać - nie w trosce o obywateli, ale o całość gospodarki, która może wkrótce zwyczajnie zipnąć!

Proponuję przy tak zwanej okazji zastanowić się jednak nad innym zjawiskiem. Nad faktem, który powyżej przemknął, być może zupełnie niezauważony. A mianowicie, że istnieją ludzie, i to chyba wcale niemała grupa, która większość swych dochodów oddaje instytucjom finansowym. Ot tak!

Wątpię, aby to robili z sympatii do banków. Wątpię, aby czynili to charytatywnie dofinansowując bank o sympatycznym logo, polskim kapitale lub ciekawej reklamie. Śmiem twierdzić, że oddają większość swoich dochodów finansjerze, bo nie mają innego wyboru. Dlaczego więc tak - zapyta każdy przytomny człowiek?

 Oto mało książkowy, ale bardzo praktyczny przykład tego, co mówił Karol Marks: "Klasa robotnicza nie jest panem owoców swojej pracy". W tym momencie naprawdę już stopa zysku i wyzysku, o którą pracownik jest standardowo okradany przez właściciela firmy, schodzi na margines. Wielki biznes wyciągnął już rękę po większą część tego ułamka, który pracownik otrzymuje z tytułu tego, co wyprodukował. Czy naprawdę musimy pracować na innych? Czy naprawdę musimy pracować na utrzymanie kapitalistów? Na tych, którzy jakoby "rąk do pracy nie mają", albo też zwyczajnie zwąchali lepszy interes na ciągnięciu nieograniczonych zysków z tych, którzy muszą pracować, bo inaczej zdechną z głodu? Czy nie wystarcza im już ta większość, o którą okradają nas jako pracowników? Z pozostałej części drugi kapitalista chce też większość zabrać? Z tego ułamka, który pozostaje ludziom pracy mamy opłacić wszystko co powinniśmy z tytułu życia, mieszkania, komunikacji miejskiej przy wciąż wzrastających cenach? Czy pazerność kapitalistów nie ma granic? Śmiem twierdzić, że ma. Ale te granice są w nieskończoności.

Praktycznie jednak bardzo ciekawym pytaniem jest jak w tę lukę po kredytach dla aż tak zadłużonych wejdą parabanki? Wspomniana regulacja, to przepis Komisji Nadzoru Bankowego, a zatem obejmuje tylko i wyłącznie banki. Parabanki, czyli firmy pożyczkowe, wszystkie "łatwe pożyczki", "szybkie pożyczki", "dobre pożyczki również dla zadłużonych bez BIKu" nie są bankami. Ich przepisy bankowe przecież nie obowiązują, bo w ogóle nie są bankami! Wyzysk znów wzrośnie, a w sumie łatwo sobie wyobrazić kogoś, kto większą część swoich miesięcznych dochodów oddawał instytucjom finansowym. Teraz już nie będzie oddawał większości, ale przy odrobinie pecha całość. I nie bankom, korzystając z ochrony prawa bankowego, lecz działającym jak na dzikim zachodzie firmom pożyczkowym.

 

Post Scriptum: Młodzi Socjaliści (www.mlodzisocjalisci.pl) rozpoczynają właśnie kolejną edycję kampanii społecznej "Bank to nie Mikołaj, prezentów nie daje!" (www.bankniemikolaj.pl). Akcja ma na celu informowanie społeczeństwa o ryzykach oraz nadużyciach związanych z zawieraniem umów z bankami i innymi instytucjami finansowymi, prewencję oraz pomoc prawną poszkodowanym.

szczypta
O mnie szczypta

Każda rzecz, którą robisz drugiemu nie z żądzy zysku, jest kamieniem w serce systemu, który z egoizmu uczynił prawo gospodarki. Cała władza w ręce lokalnych rad! Własność powinna być funkcjonalna, a nie absolutna. Wolność, równość, solidarność!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Gospodarka