111 obserwujących
480 notek
882k odsłony
  2406   0

Niespełniony kolaborant

Polityki brytyjskiej nie rozumiał Studnicki, który przeceniał siły Niemiec i Włoch - uważał, że Londyn stara się uczynić z Polski przynętę odciągającą Niemcy od zdobywania kolonii w Afryce.

Hitler jako wroga Rzeszy w realizowaniu wielkomocarstwowego programu widział Francję. Francję spoglądającą stale w kierunku Rosji, która mimo panującego w niej bolszewizmu wydawała się Francuzom coraz cenniejszym i pożądanym sojusznikiem. Hitler sądził, że o ile Anglia panująca na morzach, posiadająca interesy na innych kontynentach może ostatecznie zaaprobować europejskie aspiracje Hitlera, o tyle Francja, największa potęga na kontynencie europejskim, będzie starała się nie dopuścić do odbudowy mocarstwowej pozycji Niemiec. W „Mein Kampf” Hitler napisał: „Stałym dążeniem Francji było powstrzymanie rozwoju Niemiec.”

image

Dla każdego oceniającego zamiary Hitlera musiało być oczywiste, że Niemcy nie mogły ruszyć na Wschód by zdobywać Lebensraum, jeśli wcześniej nie spacyfikują Francji, która będzie zagrażać Niemcom od Zachodu (Hitler obawiał się wojny na dwa fronty). Wyeliminowanie Francji, będącej mocarstwem, dysponującej wielkim potencjałem militarnym i sojusznikami w Europie Środkowej nie było jednak sprawą prostą. Hitler liczył się z tym faktem i dlatego usiłował przygotować się do starcia powiększając własny potencjał, rozbudowując armię i opanowując stopniowo kolejne kraje, w tym te, które definiowały się jako sojusznicy Francji – Czechosłowacja, Rumunia, Polska. W przypadku Czech cenne dla Hitlera było zarówno zlikwidowanie czeskiej armii, będącej poważną siłą, jak i zdolności wytwórcze czeskiego przemysłu zbrojeniowego, które Hitler wykorzystał w pełni na potrzeby Wehrmachtu. To udało się osiągnąć w następstwie monachijskiej zgody Anglików i Francuzów na oddanie Sudetów Niemcom i w konsekwencji likwidację Czechosłowacji. Rumunia miała niezbędną Niemcom ropę naftową i nie mała większych oporów by podporządkować się Berlinowi. Problemem była Polska, dysponująca silną armią, która mogła wojskowo utrudnić niemieckie działania przeciwko Francji. Było oczywiste, że planując wojnę z Francją Hitler musiał wcześniej uzyskać pełną kontrolę nad Czechami, co mu się udało, ale także nad Polakami - nie mógł sobie pozwolić na pozostawienie za wschodnią granicą Niemiec niezależnego od Berlina państwa polskiego, do tego nie będącego wprost sojusznikiem Niemiec, „neutralnego zbrojnie”, jak to postulował Studnicki. 

Odwołując się do przykładu czeskiego można sądzić, że gdyby Polska w 1939 r. przyjęła żądania niemieckie, nie skończyłoby się na Gdańsku i budowie niemieckiej autostrady do Prus Wschodnich przez polskie Pomorze. Warszawa ustępując Berlinowi i wraz z tym rezygnując z sojuszu z Zachodem znalazłaby się całkowicie na łasce i niełasce Hitlera. Musiałaby podporządkowywać się we wszystkim Berlinowi. Nie mogłaby się bronić, gdyby Hitler zażądał Pomorza, Wielkopolski, Śląska. Składane przez niego zapewnienia, że jakieś żądanie jest ostateczne i, że po jego spełnieniu Niemcy nie będą chciały niczego więcej, nie były nigdy dotrzymywane. Hitlerowi chodziło przecież nie o to, aby rozwiązać jakiś problem w relacji z sąsiadem, ale by - mamiąc możliwością porozumienia - osłabić wolę oporu upatrzonej ofiary, doprowadzić ją do izolacji pozbawiając wsparcia sojuszników i stosując coraz silniejszy nacisk, w tym szantaż użycia siły zbrojnej, doprowadzić do całkowitej kapitulacji i pełnego podporządkowania się. Także w przypadku Polski Hitler chciał oczywiście osiągnąć swoje cele pokojowo, bez wojny – jak to słusznie zauważał Studnicki. Jednak niemieckie żądania nie były jakimś „błędem” czy „fanaberią” Hitlera. To była po prostu droga do zwasalizowania Polski, uczynienie z niej powolnego narzędzia polityki niemieckiej w Europie. Wbrew temu co uważał Studnicki Hitler nie potrzebował żadnej polskiej przesłony od strony Sowietów. Zamierzał uderzyć na Wschód, a Polska nie pozwalająca mu „gospodarzyć” na jej terytorium byłaby wówczas zawalidrogą. Tylko Polska sprowadzona do roli wasala, wykonującego posłusznie wszystkie polecenia Hitlera, byłaby przydatna. Przekonanie Studnickiego, że w 1939 r. w relacjach z III Rzeszą Polska mogła doprowadzić do sytuacji, w której zachowałaby suwerenność oraz integralność terytorialną będąc „zbrojnie neutralna” było całkowicie nierealistyczne. Dostrzegł to polski minister Józef Beck, gdy mówił ministrowi spraw zagranicznych Rumunii Grigore Gafencu, że ustępstwa sprowadzą Polskę na pozycję wasala Berlina, a po wygranej Niemiec „pasalibyśmy krowy Hitlera na uralskich pastwiskach”.

Ale dziś są tacy, którzy twierdzą, że gdyby w 1939 r. posłuchano Studnickiego, to Polska u boku Hitlera stałaby się mocarstwem.

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura