19 obserwujących
184 notki
544k odsłony
  324   0

Zarząd Kolasy powybierał się w tajemnicy

Trwają wybory w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Kolasa liczył na to, że pandemia potrwa jeszcze długo i nie trzeba będzie niczego organizować. Zależy mu na wpełznięciu do drugiej kadencji. Hulaj dusza, piekła nie ma. Otoczony zgrają klakierów, może być pewny, że nikt nie zajrzy w dokumentację i nie padną trudne pytania. Te, jeśli się pojawiają, na przykład oficjalnie zadawane przez dziennikarzy, Kolasa i tak bezczelnie ignoruje. A potem mazgai się po sądach, że jest ofiarą hejtu.

Drugą kadencję mogą Kolasie zapewnić, i raczej zapewnią, dobrze zorganizowane za kulisami, konszachty szefów struktur oddziałowych, których głosy dały mu zwycięstwo już poprzednio. W pijackich oparach, na dzień przed wyborami, klakierzy Kolasy zebrali się w słynnym pokoju 101 sękocińskiego hotelu i rozdali między sobą komplet intratnych funkcji w centralnych organach Związku. Z Kolasą w roli bossa:

Piłkarski Poker Marcina Kolasy

Pandemia jednak się skończyła i wymogi ustawowe zmusiły Zarząd Kolasy do pośpiesznego działania. W trybie niemal alarmowym uruchomiono tak zwany mechanizm wyborczy. Jak to się odbywa? Jak zwykle, czyli pokątnie, zakulisowo, z dbałością o to, aby wybrani zostali ci co trzeba. Przykładem jest zarząd terenowy przy Placówce Straży Granicznej w Korczowej, gdzie frekwencję wyborczą zredukowano do niezbędnego grona żelaznej gwardii. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo kto kogo. Co najwyżej nowo wybrane zarządy oddziałowe, zwykle w „sprawdzonym” składzie, łaskawie publikują komunikaty, że znowu je wybrano. Na przykład zarząd przy Oddziale Bieszczadzkim (tym, pod który podlega „terenówka” w Korczowej). Ponownie do władzy dorwał się Galanty, typ, który na sucho nie usiedzi nawet pół zebrania, czego dowód dał w trakcie posiedzenia 6 września 2021, kiedy z jeszcze jednym kompanem tak „zaspał”, że trzeba go było specjalnie wzywać na salę obrad, a gdy już przybył, uporczywie nie dawał o sobie zapomnieć. Wąskiemu gronu jego popleczników jak widać to nie przeszkadza.

Czy można to zrobić inaczej? To znaczy transparentnie i uczciwie? Można, a nawet trzeba, choć taka pożądana postawa jest na szczytach NSZZ FSG wyjątkiem. Ten wyjątek, to Zarząd Roberta Lisa, działający przy Nadwiślańskim Oddziale SG. Robert Lis jest wszystkim tym, czym nie jest Kolasa, więc dla bossa zarządu głównego szybko stał się wrogiem numer jeden. Lis jest pracowity, zaangażowany, aktywny, uczciwy i skromny. Od początku tegorocznej edycji wyborów, na stronach internetowych Zarządu Lisa publikowane są szczegółowe komunikaty:

10 maja – Modlin

19 maja – Okęcie

25 maja – Bydgoszcz

30 maja – Łódź

2 czerwca – komenda Oddziału

Robert Lis wszędzie tam był, sprawując organizacyjny nadzór. A wcześniej wielokrotnie był na granicy wschodniej, dostarczając żołnierzom i funkcjonariuszom zaopatrzenie od darczyńców wprost na posterunki. Śnieg, mróz, błoto, Lis organizował, zdobywał, jeździł i dowoził. Żołnierzom? Tak. Im i policjantom, których formalnie nie ma obowiązku wspierać. Ale związkowiec z krwi i kości wie, czym jest prawdziwe Koleżeństwo. Norma w Zarządzie Roberta Lisa, tych akcji było mnóstwo:

Kawaleria sokiem silna

A Kolasa? To słynny medalista. Tak zapracowany w rozdawaniu i przyjmowaniu odznaczeń, że nie ma czasu taczki załadować. A w sądzie określił Lisa, jako „emeryta, który w ogóle nie angażuje się w prace naszego zarządu”. Czyli zarządu głównego, którego Lis jest z automatu członkiem, jako przewodniczący oddziałowy. A w co tu się angażować? W spędy pochlebców Kolasy, zaimpregnowanych na uczciwą pracę?

Kolasowcy pokazali, do czego są zdolni, w 2020 roku na zjeździe sprawozdawczym, kiedy trzydniową balangę w luksusowym zakopiańskim hotelu niechętnie przerwali, by w trzy godziny obskoczyć program obrad, który i tak musiano skrócić, bo Kolasa nie miał pojęcia, co by tu jeszcze dla pozoru omówić:

Czternasty Zjazd, czyli darmozjady w liczbach

Czym się ostatnio wsławił boss Kolasa? Tym, że łamaną polszczyzną postawił ultimatum towarzystwu ubezpieczeniowemu Warta:

Tępe narzędzie finansjery

Ujawnił też ambicje, godne samego Mao, topiąc w błocie tysiące złotych z kasy Związku na wydanie monstrualnego nakładu swojego Statutu:

Statut Kolasy i kłamstwo Szmarowskiego

Statut 2021 - komu komu, bo idę do domu (galeria memów)

Finał wyborów odbędzie się w Sękocinie, w lipcu 2022 roku. Kolasowcy sprawnie się powybierali do struktur oddziałowych, więc już zacierają ręce na przedłużenie wakacji przy związkowym korycie. Dla nich funkcje organizacyjne, to sposób na zasobną, choć raczej pasożytniczą egzystencję. Dla tych, którzy chcieliby się ubiegać o mianowanie we władzach Związku, bo mają poczucie misji i wiedzą, jak powinien działać związek zawodowy, droga jest zablokowana.

Zobacz galerię zdjęć:

Robert Lis z dostawą zaopatrzenia dla żołnierzy bezpośrednio w strefie zabezpieczenia granicy wschodniej RP. +1 zdjęcie
Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale