Jak wcześniej podtrzymuję, że piloci po osiągnięciu wysokości 100m nacisnęli przycisk „Uchod.”
Świadczy o tym utrzymywanie się wysokości 100m przez 7s (gdy samolot z wysokości 200 do 100m schodził ok 8s.)
Proszę nie piszcie o jarze, wąwozie. Lotnictwo pasażerskie to co najmniej 70 lat historii i takie przypadki na pewno zostały uwzględnione przy projektowaniu urządzeń pomiaru wysokości i procedurach lądowania.
Jestem pewien, że wysokość podczas lądowania musi być podawana względem płyty lotniska, a nie bieżącej powierzchni ziemi. Jeżeli urządzenia działały tak jak niektórzy piszą, mówią to w latach 70 i 80 gdy rodziły się dopiero systemy wspomagania lądowania, bardzo często by się rozbijały.
Nie znamy procedur lądowania. Jakie prawo ma wydawać drugi pilot rozkaz „odchodzimy”. On jest podwładnym – wykonuje rozkazy.
Czy drugi pilot ma prawo podejmować taką decyzję?
Chciałbym poznać procedury lądowania na TU-154 i innych samolotach pasażerskich w trudnych warunkach (takich jak w Smoleńsku).
Te stenogramy pozwoliły awtotytewtom opluwać pilotów. Nie wierzę w taką bezmyślność pilotów, aby aż tak ryzykowali.
Zawiódł autopilot, który miał zrealizować „uchod”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)