Niezłomny "tropiciel" prawdy pooskarżał o kalizm różne strony sporów historycznych w swym poście:
piotrsmilowicz.salon24.pl/278836,przeszlosc-wygodna-i-niewygodna
Ba przywalił (chyba przez pomyłkę) nawet w salonik pisząc:
"Otóż bezkompromisowi tropiciele polskiego antysemityzmu stosują na ogół zupełnie inne kryteria, gdy jest mowa o rozliczeniu PRL."
Trochę przy tym wtopił, gdyż jak sam pisze:
"Z kolei inne środowiska, które chętnie doszukują się agenturalnych wpływów w dalszej lub bliższej historii, mniej chętnie dyskutują o winach Polaków wobec Żydów."
Mniej chętnie co nie oznacza w ogóle. Przy tym odważny do bólu Piotr Śmiłowicz "zapomniał" o jednym o tym, że jedna ze stron nazwijmy to tak tego sporu nigdy nie próbowała załatwić za pomocą aparatu administracyjnego państwa tych drugich Kalich. A tak próbował sprawę rozwiązać salonik:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6456984,Nadzwyczajna_kontrola_na_Uniwersytecie_Jagiellonskim.html
Jak najbardziej przypomnę, że się z tego wycofała bo pijarowcy Tuska jej uświadomili, że przegina:
www.rmf24.pl/fakty/polska/news-minister-nauki-odwoluje-kontrole-na-uj-wladze-uczelni,nId,148386
Jednak pała administracyjna aparatu państwa została wyciągnięta i nią pogrożono. A umolni i rozumiejący w lot "delikatnuje aluzji" rektorzy i dziekani już od tej pory wiedzą jakie prace magisterskie i naukowe są niedopuszczalne.
Drudzy Kali mają jako narzędzie tylko bojkot obywatelski zastosowany w stosunku do wydawnictwa "Znak". "Równość" obu "narzędzi" jest mniej więcej taka jak starcie czołgu z hoplitą.
Łatwiej jednak jak w przypadku Pana Śmiłowicza udawać zatroskanie, załamywać ręce nad kalizmem niż przedstawić jak się sprawy mają i jakie są nazwę to "przełożenia" obu stron sporu. A przy okazji Pan Śmiłowicz może jeszcze poudawać wzór obiektywnego dziennikarza ...
Inne tematy w dziale Rozmaitości