własną odpowiedzialność.
Ucichło o załatwieniu Osamy Bin Ladena. To ja dołożę kamyk do ogródka. Po tym jak go zabito nie tylko na S24 i nie tylko odezwały się uczone "analizy" o tym, czy w ogóle amerykański komandos mógł strącić mu włos z głowy i jaką to ci Amerykanie popełnili zbrodnię bo powinni go aresztować a potem przed sądem postawić. Największe autorytety zadęły w podobnym tonie. Czasem nawet pisząc androny o biednym starcu jak niejaki prof. Sadurski:
takiesobie.salon24.pl/304344,glebia-mysli-pana-prof-sadurskiego-czyli
Ciekawe w tym wszystkim jest to, że te same autorytety i wstrząśnięci do głębi inni blogerzy jakoś milczą gdy np. Izrael załatwia kogoś ważnego z Hamasu czy innego Hezbollachu za pomocą zrzucenia jakiejś rakiety, czy bomby za milion dolców od sztuki przy okazji zabijając wszystkich wokoło w promieniu kilkudziesięciu metrów. W tym kobiety, dzieci i prawdziwych starców. Zabijając ludzi zupełnie niewinnych. Nie wiedzących kto mieszkał w domu obok. Wtedy jakoś jest cisza i tylko niejaki Eli Barbur pisze kolejny triumfalny post w stylu: ale dowaliliśmy tym sk........ Okraszając go rytualnymi bredzeniami o jakimś wyssanym z mlekiem matki w mezzozoiku już przez Europejczyków antysemityzmie.
Czyżby więc zdaniem wstrząśniętych do głębi zabiciem Bin Ladena istniały kraje wyjęte spod prawa, którym wszystko wolno ? Czy może to politycznie poprawna blokada umysłowa każąca milczeć gdy chodzi o Izrael bo oj jeszcze mnie za antysemitę uznają.
Pewna odmiana filozofii Kalego wyznawana przez wyżej wymienionych kłania się tu w czystej postaci. Gdy Izrael zabijać dobrze, gdy inni nie. Nawet gdy zabijają w ramach operacji naprawdę jak to się określa chirurgicznej a nie waląc rakietą na odlew i wiedząc, że przy okazji zginie mnóstwo niewinnych osób.
Inne tematy w dziale Rozmaitości