frank_drebin frank_drebin
839
BLOG

Ludzie chorzy na tzw. fejsika.

frank_drebin frank_drebin Technologie Obserwuj notkę 6

Wiem może poobrażam wiele osób, które korzystają w sposób w miarę normalny z tzw. fejsika. Zresztą oprócz tego, że to potężny zasysacz informacji i narzędzie inwigilacji to jest to też tylko narzędzie. Każde narzędzie może być używane dobrze lub źle. Jego używanie może jednak też przerodzić się jakiś chory fetysz. Ja miałem krótką przygodę z fejsikiem. Ot dostałem od bratanka zaproszenie do znajomych. Wyszedłem z założenia niech dzieciak ma radochę. Zarejestrowałem się tam, dodałem bratanka do znajomych i miałem raczej martwe konto. Swoją "przygodę" z fejsikiem zakończyłem po tym jak zaczął on spamować mi pocztę jakimiś zaproszeniami od łowców lajków i ilości znajomych oraz przypominać prawie codziennie, że jeszcze dziś się nie zalogowałem na fejsiku. Zlikwidowałem konto, spam się skończył. I mam zamiar omijać fejsika z daleka.

Jednak o tym, że fejsik może stać się chorobą świadczą wspomnienia Adriana Praconia. Polaka, który przeżył masakrę na wyspie Utoya i wydał o tym książkę.

Po wyspie chodzi uzbrojony Breivik. Strzela do ludzi. Wokół śmierć i przerażenie. Każdy próbuje się jakoś ratować. A co robi Pracoń?

Aktualizuje status na fejsiku!

"O osiemnastej sześć zaktualizowałem status na Facebooku. Słowa przyszły same, lecz zdrętwiałe z zimna palce nie zdołały poprawnie złożyć liter: Strzlaina na Utoya. Jstem tu i kocham was wszytkich".

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14299051,Druga_rocznica_masakry_na_wyspie_Utoya__Polak__ktory.html

Dla mnie takie zachowanie jest zwyczajnie chore.

Podobne podejście kończy się tym (co już miewało miejsce), że jak zdarzy się jakieś nieszczęście to najpierw fejsikowcy muszą zdarzenie, obfotografować, najlepiej nakręcić jeszcze filmik, wrzucić wszystko na fejsika a potem dopiero myślą, że by tak pomóc komuś dotkniętemu wypadkiem, czy innym zdarzeniem losowym. Wiem piszę może o mentalnej przepaści dzielącej mnie z racji wieku i podejścia do użytkowania netu od ludzi, którzy muszą być ciągle online. Jednak nie uważam żeby wiek zwalniał od myślenia.

Żeby nie było wątpliwości sytuacja była ektremalna. Nikt nie wie jak się zachowa w takiej sytuacji. Jednak tu nawet podstawowy instynkt przetrwania i ratowania samego siebie został na drugim miejscu a czas i siły, które mogły zostać na to poświęcone został spożytkowany przez Praconia na zalogowanie się na fejsiku i aktualizację statusu.

I dlatego właśnie uważam, że zachowanie Praconia było chore.

Zwykle cyniczny i wredny, szukający dziury w całym ;)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Technologie