Tomasz Sakiewicz na swoim blogu napisał o tym, co mozna dziś wyczytać w "Gazecie Polskiej" - no więc pobiegłem w te pędy do kiosku i nabyłem drogą kupna. Jak zawsze w środę :) ale po kolei.
Papiery na Solorza rzeczywiście sa imponujące (do pobrania tutaj). Całe 88 stron. Facet donosił na kolegów, księży, działaczy "Solidarności". Obrzydliwe i wstrętne. Co ciekawe, wcześniej o "Zegu" pisał "Nasz Dziennik", tylko wtedy wszyscy się śmiali. Ja zasadniczo "ND" nie lubię i nie czytam, no ale jak widać nawet oni czasami prawdę napiszą. Tym razem czapkę uszatkę przed redaktorami Sakiewiczem i Harczukiem zdejmuję i kłaniam sie w pas - salaam alejkum!
Zainteresowało mnie jednak coś innego. Cytuję za "GP" fragment rozmowy werbunkowej:
"Podczas rozmowy przedstawiono 'Zegowi' nasze stanowisko w kwestii jego przyjazdów do Polski i prowadzenia w naszym kraju działalności handlowej. Będziemy skłonni akceptować to w przyszłości w zamian za jego pomoc naszej Służbie"
Znaczy robił bezpiecznie interesy w zamian za donosy. Znaczy - zarabiał w zamian za podłość. Znaczy - gorzej niz prostytutka, która bierze kasę za seks.
Jak zarabia dzisiaj Solorz? Poczytać można w Wikipedii:
"Na tegorocznej (2007) liście najbogatszych ludzi świata miesięcznika Forbes z majątkiem wycenionym na 1,5 mld dolarów zajął 664. drugie miejsce, jako czwarty wśród Polaków (po Michale Sołowowie, Leszku Czarneckim i Romanie Karkosiku). Rok wcześniej był 382. i pierwszy wśród Polaków przed Janem Kulczykiem i Leszkiem Czarneckim). Z kolei na liście najbogatszych Polaków (według tygodnika Wprost), z majątkiem szacowanym na 3,5 mld zł zajął 4. miejsce (po Janie Kulczyku, Romanie Karkosiku i Michale Sołowowie), i 48. na liście 100 najbogatszych Europy Środkowej i Wschodniej."
A pamiętacie, jak powstał Polsat?
"POLSAT rozpoczął nadawanie 5 grudnia 1992 roku, dokładnie o godzinie 16:30. To data przełomowa w historii polskiej telewizji, bowiem pojawiła się pierwsza polska prywatna telewizja. Ze względu na ówczesne uregulowania prawne sygnał emitowany był z Holandii, za pośrednictwem satelity Eutelsat II, a taśmy z programem dostarczane były z Polski drogą lotniczą. Oglądalność ograniczała niewielka jeszcze wtedy liczba domowych urządzeń do odbioru satelitarnego, ale pierwszy krok na drodze do stworzenia rynku niezależnych polskich mediów telewizyjnych został postawiony. Początkowo program nadawany był w dwóch blokach, popołudniowym i nocnym przez 4 godziny na dobę; później wydłużył się do 8 godzin dziennie. Echa takiego sposobu emisji pozostały w nazwie telewizji (POL - SAT), początkowo zresztą pisanej PolSat."
No. to jesteśmy w domu.
A "Negocjatora" obejrzę se na pożyczonym DVD. O!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)