TeaDrinker TeaDrinker
439
BLOG

Naciągane kontrowersje w "Rzeczpospolitej".

TeaDrinker TeaDrinker Polityka Obserwuj notkę 8

Po opublikowaniu raportu MAK-u, według którego Polacy są winni katastrofy, każdy publicysta pragnie napisać coś, co będzie zapamiętane i cytowane w mediach i przez innych publicystów. Przez to gazety wypełnione są opiniami, które chciały by być kontrowersyjnymi wobec strony zarówno polskiej, jak i strony rosyjskiej, ale nie są bo owych publicystów ogarnia lekkie przerażenie i wizja, że ich twory będą cytowane zaraz po słowach: „(…)został pozwany o zniesławienie za słowa: (…)”.

Wpadła mi w ręce piątkowa Rzeczpospolita, w której pan o swojsko brzmiącym imieniu Waldemar (Kuczyński) napisał tekst pod tytułem „Po obu stronach była polityka”. Czytając ten tekst, w którym pan Waldemar zachowywał się jak padlinożerny ptak chcący dobrać się do upolowanej prze lwa antylopy. Podlatywał do zwierzyny drażniąc lwa poczym zaraz odlatywał, próbując ugłaskać lwa. Przez co wśród steku bojaźliwej bredni, znalazło się zdanie, zwracające na siebie uwagę. Mianowicie: „Jak Lech Kaczyński dowiedział się, że nie ma warunków do lądowania, wiemy – powiedział mu to szef protokołu dyplomatycznego i wrócił do kabiny pilotów, mówiąc, że <<pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji, co robić>>. Otóż to była właśnie prezydencka decyzja! Nie można było odczytać jej inaczej jak wyraz woli, by spróbować lądowania. Nie musiało być brutalnego polecenia.”

Czytając te słowa, próbowałem się w czuć w człowieka, do którego takie słowa skierowano, i widziałem tylko jedno ich zrozumienie. Pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji. Innego po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Dlatego pragnę pogratulować umiejętności psychologicznych panu Waldemarowi.

Jednakże nie pozostawię tego tak bez powodu mojej niekompetencji sprawie psychologicznego podszywania się pod inne osoby. Powodem tego, że innego odczytania tych słów nie jestem w stanie sobie wyobrazić jest prosty. Nie ma innej interpretacji tych słów.

Stwierdzenia, że pan Waldemar napisał brednie, również nie pozostawię bez wyjaśnienia. A więc dlaczego piloci nie mogli inaczej odczytać tych słów? Powody są dwa.

1.Osobami pilotującymi TU-154M byli żołnierze. W wojsku nie dość, że wszystko jest brutalne, to jeszcze przełożony zwraca się do swych podwładnych rozkazami, czyli krótkimi poleceniami, nad którymi żołnierze się nie zastanawiają. W związku z tym piloci nie mogli w tak „wyrafinowany”, choć, dla mnie, zbyt naciągany przez pana Kuczyńskiego, sposób. Z powodu ich dyscypliny, potrzebny był solidny, jasny i donośny lub dziwnie ozwanym „brutalnym” , przekaz, rozkaz.

2.W kokpicie samolotu jest mnóstwo wskaźników, urządzeń, liczników i przycisków którymi trzeba się zając. Aby być lotnikiem trzeba mieć podzielną uwagę. Wszystkim trzeba się zająć, aby utrzymać samolot w powietrzu. Tych obowiązków i urządzeń jest zbyt dużo aby rozmyślać nad tym co miał namyśli prezydent mówiąc, że jeszcze nie wie co zrobić.

Z powodu tych dwóch faktów, myślę, że pan Waldemar nie przemyślał co chce napisać. Próba zwrócenia na siebie uwagi, poprzez naciąganą analizę wydarzeń, jest dość dziecinna, i mało publicystyczna. Mam nadzieją, że spełniłem pana marzenie i nadzieje związane z pańską bzdurną opinią, cytując ją i tworząc ją trochę bardziej kontrowersyjną.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka