Jarosław Kaczyński przemówił blogerskim głosem i odrazu rozgorzała dyskusja czy to tak na serio?? Czy ten wpis już kiedys opublikowany (nie w Internecie), jest tylko złym dobrego początkiem, czy już zawsze będziemy z bloga Kaczyńskigo, wyczytywać jego przemówinia.
Salon jest podzielony. Jedni mówią, że świetnie, że pan Kaczyński zechciał zagościć w naszych progach, inni twierdzą, że palce, a może i całe łapy maczał w tym pan Czarnecki lub Hoffman. W krytyce tego ruchu zadowolenia z bytowania prezesa w Internecie, przoduje pan Migalski. Jeszcze przed chwila dosłownie, pod patronatem prezesa rozpościerał swe skrzydła w polityce wielkiego pokroju. Jaszcze przed chwilą wysławiał pisowską politykę, i samego jej twórcę pod niebiosa, a teraz już w swojej skazanej na niepowodzenie partii wziął udział w niemerytorycznej krytyce Kaczyńskiego, poprzez wytykanie mu swoistej starmodności. Trochę to drażniace, bo liczyłem, że będzie pana Migalaskiego stać na coś ambitniejszego.
__________________________________
(...) wyborcy PiS byli zachwyceni. „Witamy”, „super”, „cóż za świetny pomysł” – oto pierwsze komentarze jego zwolenników. Że nie potrafi on pisać nawet na maszynie, że w życiu nie obsługiwał komputera, że nigdy nie serfował samodzielnie w necie, że nie ma bladego pojęcia co to portal czy link – wszytko to nie ma znaczenia.
__________________________________
To właśnie są te ambitne argumenty. Przypominają raczej bezsensowne wytykanie Kaczyńskiemu braku konta bankowego, przez Donalda Tuska, niżeli ułamek podstawnej dysputy na temat tez zawartych we wpisie Kaczyńskiego. Wydaje mi się również, że Kaczynskiemu, nie jest potrzebna umiejętność pracy na komuterze, czy też "serfowania po necie", bo woli nie tracić czasu, na bezproduktywne zabawy komputerem, tylko na bycie poważnym politykiem. Do szczęścia to nie jest potrzebne. Tak samo jak wiedza na temat internetowego nazewnictwa (portal, link). Może gdyby pan Migalski swego bloga nie prowadził, byłby lepszym politykiem (nie twierdzę, że jest Pan złym, ale zawsze można być lepszym).
__________________________________
Dzisiaj udaje blogera i wiele osób świadomie da się na to nabrać. Jutro będzie udawać narciarza, tak jak tydzień temu udawał kibica wyścigów formuły 1, wysyłając list do Roberta Kubicy.
__________________________________
Po pierwsze, narciarza udaje nasz premier. Jest to jego tak wielką pasją, że nic z narciarskiego urlopu ruszyć go nie jest w stanie. Nawet raport MAK, oczerniający polskich pillotów.
Po drugie. Czy pan Migalski naprawdę sądzi, że żeby martwić sie o kogoś, treba być jego kibicem, czy fanem. Czytając list Jarosława Kaczyńskiego do Roberta Kubicy, nie zwróciłem uwagi na słowa: "jestem pańskim fanem łuuuu!, liczę na bilet na GP Niemiec", bo takowych słów nie było. Za to znalazłem tam słowa otuchy, życzenia powrotu do zdrowia, bo "jest Pan chlubą narodowa Polski". Ze strony pana Migalskiego argument co najmniej żenujący.
__________________________________
Udaje twardziela w stosunkach z Niemcami czy Francją, ale jak przyjdzie co do czego, to nakłania do ustępstw i rezygnacji z propozycji dla Polski najkorzystniejszych. (...)Udaje polityka prospołecznego, ale prowadził politykę o wiele bardziej liberalną, niż obecna ekipa rządowa.
__________________________________
Nie sądze, że Kaczyński udaje twardziela w stosunkach z Niemcami czy Francją, bo (jeśli tak panu Migalskiemu łatwiej jest to wytłumaczyć) TWARDZIELEM jest naprawdę. Jego antypatia wobec Rosjan, Niemców, czy Francuzów, jest głęboko ustosunkowana historycznie. W dodatku, nigdy tak nie było, żeby Kaczyński, zgodził się na jakieś ustepstwa wobec tych narodowości. Jeśli się mylę proszę mnie poprawić i wskazać kiedy. O wiele bardziej uległy jest Donald Tusk. Niczym potulny piesek, zgodził się na prowadzenie przez Rosjan śledztwa ws. smoleńskiej katastrofy.
Co do udawania polityka prospołecznego i bycia bardziej liberalnym od liberałów, to odejście pana Migalskiego, pani Kluzik-Rostkowskiej, pana Bielana i innych, świadczy najlepiej o bezzasadności tej tezy. Ba, nawet o bezsensowności. Rozpad w moim mniemaniu, nastapił z powodu, bardziej liberalnych poglądów polityków tworzących teraz PJN. Kaczyński był zbyt zatwardziałym konserwatystą. Chodzi mi tu miedzy innymi o polityke PR-owską.
Podsumowując, żeby być dobrym politykiem, wcale nie potrzebna jest znajomość obsługi komputera.
W notce pana Migalskiego, znajduje się jakiś przekaz. Sądzę, że przemawia przez nią nieuzasadniona zazdrość. Pan Migalski może jest poprostu zazdrosny, że podczas pobytu w PiS, nie wpadł na pomysł utworzenia Kaczyńskiemu bloga. Może to spowodowałoby, że dalej tam by był. Ja osobiście, tą zazdrosć uznaję jako, przejaw podziwu dla fantastycznego pomysłu utworzenia bloga prezesowi. I gdyby w Panu nie było tyle zła i złośliwosci, to pewnie całą notkę poświeciłby Pan na wychwalanie idei bloga Kaczyńskiego...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)