


Od dawna twierdzę, że "Gazeta Wyborcza" jest pisemkiem partyjnym PO, blogiem, w którym publikują jej działacze podszywając sie pod pseudodzinnikarzy. Dziś w tej całej szopce wziął udział Donald Tusk. Napisał długi artykuł o swoich osiągnieciach. Same superlatywy jakie tam wymienił są nie pełne, więc również takimi superlatywami nie są. Wpis na tym "Wyborczym" blogu czyta się łatwo, bo jest to zbitek pustych propagandowych i nawet pseudopozytwistycznych haseł. Nie wymienia tam żadnego z tych prawdziwie ważnych i piekących polską gospodarkę, polskie społeczeństwo i politykę, prócz "odparcia" kryzysu, który na dobrą sprawę nie jest zasługą jego rządów.
Na samym początku swoich bajdurzeń Tusk, pisze o tym jak bardzo ważne jest dla niego państwo, jak konsekwentnie opierali się ekspertą i opozycji i stawiali na swoim. Oraz inne propagandowe hasełka. Potem bardzo ogólnikowo opisuje kryzys. Nawet w tych ogólnikach, a może przedewszystkim w nich, popełnia kardynalne błędy. Pisze, że Polska jako ewenement, wyszła z kryzysu na plusie. Ale czy to jest tak naprawdę zasługa rządów PO-PSL?
Sądzę, że nie. Polska jest państwem doswiadczonym przez los i historię, jak zauważa Tusk. Przez lata braku niepodległości, przyszło 20 lat, przez które nic się nie dało zmienić. Potem przyszła wojna i PRL. Przez lata zastój gospodarczy, brak demokracji, brak jakiego kolwiek postępu, ukształtowała kraj w jakim żyjemy teraz. Celowe tłumienie potencjału Polski, w czasach PRL, doprowadziło do nagłego rozwoju po uzyskaniu demokracji w '89. Ale bylo juz za późno, bo kraje zachodu uciekły nam w wyścigu gospodarek wolnorynkowych. Gospodarka Polski musi sie rozwijać, nawet w czasach kryzysu, bo jest tak w tyle, że gdyby stanęła teraz w miejscu, byłoby po nas. Tak więc nie ma z czego się cieszyć. Argument, który przytoczył Tusk, nie jest jego sukcesem, a nawet porażką, bo można powiedzieć (zaryzykuję), nawet w obliczu kryzysu, dlaczego tak wolno.
Drogi dla Polski.
W ślad za Donaldem Tuskiem, odnisę się do gróg i infrastruktury w Polsce. Zgodnie z jego podtytułami. W tym fragmencie, Tusk zaczyna od uderzenia poniżej pasa.
_____________________________
** Już oddaliśmy do użytku 195 km autostrad, 400 km dróg ekspresowych i 134 km obwodnic.
** 480 km dróg krajowych jest już po gruntownej przebudowie.
Żaden rząd w III RP nie rozpoczął tak dużych inwestycji w infrastrukturę. Dla porównania, poprzedni rząd rozpoczął budowę 174,9 km autostrad.
_____________________________
Piszac o tym porównaniu Tusk popełnia sepuku, bynajmniej dla mnie. Jak można, na litość boską, porównywać poprzedni rząd z tą ekipą? Rządy PiS trwały dwa lata, więc, te autostrady, których poprzedni rząd budowy rozpoczął, odano za tej ekipy. Gdyby PiS mógł dokończyć kadencję sądze, że mielibyśmy o wiele wiecej dróg. I po niższej cenie, ale o tym za chwilę.
Następnie Donald Tusk wymienia swoje sukcesy. Obwodnica Wrocławia za 3,4 mld zł, ponad stukilometrowy odcinak A1 za 1,3 mld euro. Ale jokoś dziwnym trafem nie wymienia 20 kilmoetrów S8 za 2mld zł. 200 mln za 1km. Skandal? Jak w wywiadzie dla "Uważam Rze" zauważa Jadwiga Staniszkis, mniej kosztują szwedzkie czy norweskie drogi wykute w litej skale. Zastanawiające jest to, kto na tym zarobił. Wcęsniej jednak Tusk szczyci sie skróceniem decyzji środowiskowych z 300 do 100 dni. Myślę, że lepiej jest 300 dni czekać i zapłacić mniej niż skracać ten okres i pogłębiać dziurę budżetową.
Rodzina, edukacja, dzieci.
Ten akapit będzie krótszy gdyż nie chcę zagłębiać się w szczegóły. Nie chę bo cały ten akapit można podsumowac jednym slowem: nonsens. Nie neguję tu sensu tych reform i innowacji, mam jedynie wątpliwości co do sensu w jakim postawił je Donlad Tusk. Opisuje je jako ważne elementy podnisienia poziomu polskeij edukacji, a to nie prawda, bo niby w jaki sposób mają pomóc wiedzy moich dzieci, dłuższe urlopy tacie- lub macierzyńskie. Albo ułatwienia w zakładaniu żłobków, przecież żłobki służa bardziej do opieki niż edukacji. Premier pisze jeszcze o 30% podwyżkach dla nauczycieli. Tego nie jestem w stanie zrozumieć w kontekście podnoszenia poziomu szkolnictwa. Może jak nauczycielki będą więcej zarabiały, to bądą szczęśliwsze i lepiej nauczą? Nie wiem co Tusk miał na myśli. Jeśli rzad tak chce podnieść poziom w polskiech uczelniach, powinien zwiększyc dotacje na szkolne sprzęty, na zwiększenie zbiorów bibliotecznych, powinien wprowdzić w życie reformy dotyczące egzaminów gimnazjalnych i maturalnych(co do matur to jak pan premier chce poczuć poziom intelektualny polaków po maturze to warto zajrzeć na www.maturatobzdura.tv).
Jesteśmy europejskim liderem.
Najdłuższy ze wszystkich akapitów. Tutaj Donald Tusk odnosi się z początku do fuduszy unijnych. Mówi o obfitych sumach pieniędzy, o tym, że jesteśmy liderem jeśli chodzi o ich wykorzystanie. Druga jest Hiszpania. Ale to jak na PO przystało jest pustym hasłem. Zwykły obywatel mógłby pomyśleć: ŁAŁ! Tyle pieniędzy ten nasz poczciwy rząd nam załatwił. HA HA! Mylny błąd! Pieniądze moze i dostajemy, ba nawet je "pompujemy", ale ważne jest gdzie. Bliżej nieokreślone firmy otrzymują w drodze nie pewnych przetargów, unijne pieniadze na cele, które tak naprawde nie są niezbędne. Rząd pobiera te pieniadze, daje "jakimś" firmom, przeznacza na "jakieś" cele, ale kiedyś to rozpasane żródełko sie skończy i wtedy na te zaniedbane, a potrzebne rzeczy kasy braknie.
Autor tekstu od fundowanej unijnymi pieniędzmi oczyszczalni ścieków, sprawnie, acz dziwnym tokiem myślenia, przechodzi do eksportu i mówi o miejscach pracy. Nowych, żeby nie było. Ja tych nowych miejsc pracy nie widzę. Dzisięcioprocentowe bezrobocie, to chyba nie jest zdrowy objaw nowych miejsc pracy.Kiedy Niemcy cieszą się z najmniejszego od wileu lat bezrobocia by mamy największe od 10 lat.
Naprawianie państwa.
I część najważniejsza. Dużo o prywatyzacji, OFE i reformach opłat dla studentów. Ale ja chcę to podsumowac przez pryzmat słów wypowiedzianych kiedyś przez Tuska. Twierdził wtedy, że chce przeprowadzać głąbokie reformy, i że nie boi się poważnych, niebezpiecznych ruchów i reform. Ale gdyby tak było naprawdę, to nie prywatyzowalibyśmy na potegę, tylko starali się modernizowac zakłady państwowe, aby przynosiły zyski. W sprawie OFE, rząd, mógł nie unosić się honorem i najpierw krytykować pomysł PiS, a potem go kopiowaćpod.lupa.salon24.pl/278829,rzecz-o-plagiacie-jolanty-fedak , tylko zgodzić się z PiS i wprowadzić w życie tą ustawę.Ponadto Tusk pisze w podtytule jakby mu się już udało zreformować tą część finansów, ale do tego długa droga, i nie przechodzi ona przez "debaty", które nic nie przynoszą i na których nawet prezydent zasypia.
Zawodowa armia, apolityczna prokuratura, sprawniejsze sądy.
____________________________________
** Po raz pierwszy w historii Polski nasza armia jest w pełni zawodowa i wyposażona w coraz nowocześniejszy sprzęt. Ostatecznie znikł problem poboru, przez dziesięciolecia kłopotliwy dla młodych mężczyzn z różnych powodów niezainteresowanych służbą wojskową. Licząc do dziś, zasadniczej służby wojskowej nie musiało podjąć już 105 tys. młodych ludzi.
** Rząd PO-PSL spełnił także inną obietnicę - doprowadziliśmy do całkowitego oddzielenia prokuratury od rządu, raz na zawsze kończąc epokę nacisków polityków na prokuraturę.
____________________________________
Cóż... Wspaniale. Tylko mało ważne. Ja się pytam dlaczego Polska zaniechała starań o Tarczę Antyrakietową. To jest jedna z najważniejszych transakcji w historii Polski, która może nam dać bezpieczeństwo i zapewne by tak było, gdyby nie to, że Tusk zastój w tej sprawie tłumaczy wyborem mniej przychylnego nam prezydenta USA. To nie prawda. gdyby tylko komuś w rzadzie by sie chciało, to by się stało. Mięlibyśmy wynagrodzenie za pomoc USA w misjach pokojowych.
Podsumowanie.
Donald Tusk w artykule pisze tylko o plusach. Ma tylko dwie małe wątpliwości: liczba pracowników administracji i Ministerstwo Infrastruktury i wpadka z kolejami. Co do administracji, to Tusk tłumaczy to tak: "Owszem, największy wzrost nastąpił w administracji podlegającej samorządom (na które rząd zgodnie z konstytucją nie ma wpływu). I można jeszcze dodać, że część wzrostu zatrudnienia w administracji to efekt statystyczny"Ale po wyborach samorządowych, Tusk i PO ma większość samorządów, więc jeśli premier naprawdę chciałby być uczciwy, przemówiłby lokalnym działaczą do rozsądku.
Brak minusów jest irytujący. Bo te minusy i niespełnione obietnice były najważniejszymi punktami Expose. Wytykało sie poprzedniej ekipie te miliony mieszkań obiecanych, ale na dobrą sprawę wszystko do tego zmierzało. Ciekawe jak ten rząd się z obietnic nie spełnionych wytłumaczy. Tusk zapowiada, że napisze jeszcze raz do swojego bloga. Tym razem o przyszłości. Zobaczymy.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)