Co jest dziś oznaką żałoby? Ale nie żałoby prywatnej tylko narodowej. Żałoby całego ludu po osobach państwa, w którym żyją żałobnicy. Żałoby po ludziach niezwykłych nie tylko ze względu na ich stanowiska, ale i na osobowości, na ich ideały, na ich zwykłe obcowanie. Więc co jest symbolem takiej żałoby?
Ta żałoba ma swoje własne specyficzne symbole. Pierwszym jest flaga, bo osoby poległe w katastrofie był osobami publicznymi, działającymi na rzecz Polski. Drugim, symbolem, są znicze. To jest całkiem normalny objaw żałoby. Jest obecny w każdej żałobie, czy hołdzie pamięci zmarłych. Podobnie kwiaty, czy wieńce. Również modlitwa jest ważnym czynnikiem, nie ważne w jakim języku, czy jakiej religii, bo modlitwa zawsze jest czymś dobrym.
To wszystko mieści się w tej żałobie po ofiarach katastrofy pod Smoleńskiem, która masowa odbywa się na Krakowskim Przedmieściu. Przed chwilą stamtąd wróciłem i widziałem wiele osób modlących się i płaczących. Wiele osób miało ze sobą flagi i kwiaty. Wszyscy pragnęli w spokoju przeżyć ten jeden dzień szczególnej żałoby. Każdy chciał złożyć kwiaty i znicze przy pałacu prezydenckim. Posłowie PiS wraz z grupą ludzi także. Pragnęli tylko podejść bliżej pałacu by w dogodnym miejscu złożyć owe znicze. Wtedy do akcji wkroczyły służby porządkowe. Zaczęły zakłócać modlitwę i składanie zniczy oraz kwiatów. Przerwali tą spokojną żałobę, której oddali się ludzie pod Pałacem Prezydenckim.
Pan Sadurski w swojej ostatniej notce napisał, że w Polsce występuje coś jak żałoba po żałobie, a nie żałoba po ludziach, którzy zginęli i skrytykował to i nazwał narcyzmem.
__________________________________________________________________________________
„Oto bowiem, jak słusznie zauważył Mariusz Janicki, w ciągu ostatniego roku nastąpiła w Polsce żałoba „drugiego stopnia”: żałoba nad żałobą. Ma ona, to już dodam od siebie, swoje apogeum w tych ostatnich dniach prowadzących do Rocznicy. Główną materią rocznicowych refleksji staje się żałoba po zmarłych, a nie sami zmarli. Rozpamiętuje się, jak kto tę żałobę przeżywał, jak kto się zachowywał, kto był bardziej żałobny; rozpamiętuje się sposób oddawania czci zmarłym; patrzy się, jak kto zamierza te żałobę 10 kwietnia obchodzić: kto wywiesi flagi narodowe, kto pójdzie na Krakowskie, kto powie „katastrofa” a kto „zamach”. Okresla się, kto ma „prawo” przeżywać smutek, a komu tego prawa się odmawia.”
___________________________________________________________________________
Po tych słowach, pana Sadurskiego, naszła mnie myśl – jak prowadzić żałobę po ludziach gdy władze i służby porządkowe nie pozwalają tego czynić? Wszyscy ci wyżej opisani ludzie, jak zaznaczyłem, chcą prowadzić normalną żałobę, chcą się modlić, chcą wspominać ludzi zmarłych, ale ktoś im wciąż przerywa i nie pozwala żałoby po ludziach prowadzić. Więc zaczyna się walka o to kto nie pozwolił prowadzić żałoby po ludziach, kto się zachował tak a kto inaczej, kto powiedział to, a kto tamto. Wtedy wśród tych ludzi chcących wspominać zmarłych tworzy się „żałoba po żałobie”. Tworzy się dlatego, ze ludzie chcą prowadzić żałobę po ludziach, a nie mogą.
Te słowa pana Sadurskiego można rozpatrzyć w szerszym aspekcie. W aspekcie całej sprawie krzyża. Bronisław Komorowski powiedział w pierwszym wywiadzie, że krzyż postawiony, przez ludzi, którzy w ciszy i spokoju modlili się i wspominali zmarłych, ma być zabrany bo on sobie nie życzy. Wtedy rozpoczęła się batalia, bo ludzie spod Pałacu pragnęli dalej prowadzić żałobę po zmarłych wraz z krzyżem, który był oznaką tego zrzeszenia się, symbolem tej całej wspólnoty jedności myśli i żalu. Tylko nie mogli tego robić, bo nasze liberalne o co za tym idzie tolerancyjne dla wszystkich religii i obyczajów, władze nie pozwoliły.
Ludzie pragnęli razem we wspólnocie serc modlić się za zmarłych, wspominać ich, oddawać im hołd, tymczasem sprowokowano ich, medialnie zrobiono z nich wściekłą dzicz, która nie potrafi uszanować żałoby innych. Wmieszano w to również PiS i Jarosława Kaczyńskiego, bo on też chciał żałobę przeżywać, w modlitwie pod Pałacem. Krzyczano wtedy, że to on prowokował „lud”. To było przerwanie żałoby tych ludzi, co skutkowało pojawieniem się żałoby po żałobie. Bo ci wszyscy ludzie chcieli wrócić do tej wcześniejszej, brutalnie przerwanej, żałoby po ludziach.
Pan Sadurski opisuje, żałobę po żałobie sugerując, że wzięła się z nikąd, że to ci ludzie pod pałacem są jej sprawcami, a to nie prawda. Tusk, Gronkiewicz-Walc, Komorowski i Nałęcz sami ją stworzyli, swoimi beznadziejnymi decyzjami i swoja polityką miłości, którą nie objęli ludzi pragnących poznać prawdę o katastrofie i modlących się za zmarłych. Tan krzyż wraz z ludźmi wciąż przypominał by o katastrofie i dziedzictwie zmarłych, a na to Tusk i inni nie mogą pozwolić.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)