TeaDrinker TeaDrinker
592
BLOG

Kaczyński - najgłośniej milcząca osoba w Polsce

TeaDrinker TeaDrinker Polityka Obserwuj notkę 4

 

Zaiste Waldi Kuczyński jest inspirujący. Ale o tym może później bo gwoli słowa wstępu, to Waldi się zbulwersował. Obraził się na internautów i Jarosława Kaczyńskiego. Obraził się, bo, mój Ty Boże, nazywają go: „wściekłym nienawistnikiem”. Aż smutek zakrywa płaszczem swym nieszczęsnym twarz moją. Tekst ten nie jest w żadnym stopniu polemiką z wypociną Waldiego, raczej został nim zainspirowany do pokazania szerszego zjawiska społeczno-medialnego. A! i wyjaśnię dlaczego „Waldi”.

To wyjedź!

Poniedziałkowy tekst Waldiego w „Rzepie” zatytułowany: „Nie chcę żyć w „państwie narodu” ” jest co najmniej śmieszny. Tekst obszerny i kompletnie chybiony co już cechą charakterystyczną piśmiennictwa Waldiego się stało. Oparł się głównie Waldi na słowach „nienawiść”, „strach”, „złość, ostra złość” i nazwisku „Kaczyński”. Przeplatanka tych słów tworzy piękną wiązankę , którą skrótem można by streścić. Skrót jasny, pełny i wyczerpujący Waldiego potencjał intelektualny – „Jam, Waldi, głosuję na PO!”. Nic więcej prócz okazania nienawiści do PiS. Ale do tego już przywykłem, bo przecież rutynowy już Waldi pisze te brednie od dobrych trzech lat. Wciąż te same. Kuczyńskiemu, jak tytuł wskazuje, przeszkadza życie w „państwie narodu”, cokolwiek w slangu ludzi jego pokroju to znaczy. Owe państwo powstanie gdy PiS przejmie władzę. A autor za nic w świecie żyć w nim nie chce. Tak pomyślałem, że jedynym sposobem jest emigracja, bo daj Boże, PiS wygra. Więc Waldi, jeśli nie w smak ci życie w Polszcze tego Kaczora zawziętego to wyjedź. A Waldi brzmi za granicą znacznie lepiej niż trudne do wymówienia i proletariackie Waldemar.

Głośne milczenie

Jednakże wracając do „niepolemiki” z Waldim to trzeba zaobserwować bardzo ciekawe zachowanie „moralnych autorytetów”. Wszyscy jak jeden mąż, co już jest ich właściwością pierwotną krzyczą na Kaczyńskigo i ogólnie cały PiS. Krzyczą i szarpią jak hieny cmentarne. W swojej zażartości wciąż używają słów „wściekłość”, „nienawiść”, „język nienawiści”. Pisując raz po raz to „Rzepy” i o wiele częściej do Wyborczej, a wręcz w internetowym wydaniu bez przerwy, nie zapominając oczywiście o TVN, wałkują jeden temat. Równie nie ważny co ich dziennikarska posługa na tym padole. Temat i podtematy kręcą się wciąż wokół już przysłowiowego i kultowego „języka nienawiści”. Nie zajmują się Obamą i jego pustymi obietnicami, nie zajmują się deficytem, budżetem, wojskiem, administracją, raportem polskiej komisji śledczej ws. katastrofy smoleńskiej. Czyli sprawami ważnymi w każdym normalnym państwie z normalnym, niekoniunkturalnym rządem. Oni żyją w swoim świecie. W błędnym kole, które niczym zacięta płyta powtarza „nienawiść”. Co ciekawe zestawiają to z nieustannym pluciem jadem przez PiS i Kaczyńskiego.

Żyjąc w tym zamkniętym kole, ciężko im zauważyć, choćby przypadkiem, że Kaczyński ostatnio nie mówi nic. Milczy jak grób obserwując tylko rozkład państwa, gdyż niemożliwa jest choćby próba jego naprawy i przebicie ustawy przez tą koalicyjną zaporę. Patrzy, milczy i działa. Już dawno przestał krzyczeć i mówić siejąc nienawiść. Ale to im umknęło. Dla nich to milczenie jest groźne i zbyt głośne. Gdyż tym milczeniem może sobie zaskarbić elektorat. Więc, albo roztrząsając stare Kaczyńskiego słowne polemiki, dość może dla nich kontrowersyjne, albo mówiąc bezprzykładowo o jego „nienawiści” krytykują i porównują z czasem wyborów prezydenckich.

Jest to wszystko w normie naszych ułomnych polskich reguł moralności. Już do tego przyzwyczaić się zdołałem i jakoś arogancją i biernością polemiki to ignorowałem, ale tu sytuacja jest inna. Kaczyński strasznie głośno milczy. Milczy groźnie i stanowczo milczy o nienawiści i złości oponentów politycznych.

Czym Kaczyński się nie zajął

Nie tylko to chorobliwie nienawistne milczenie drażni naszych „Wyborczych” i TVN-owskich przyjaciół. Kompleks Kaczyńskiego i zastępczych tematów wrył się tak bardzo w ich ramówkę i ofertę dziennikarską, że zajęto się ostatnio tym czego Kaczyński nie powiedział. Toż to dopiero chorobliwe. Zamiast chociaż wspomnieć o budżecie woleli zając się tym czego Kaczyński nie rzekł. Niedługo będzie krytykowany za to co pomyślał. Co będzie komentowane: "za pewne właśnie to pomyślał, więc jest chamem i prostakiem, a jego mowa, czy wyobraźnia zieje faszyzmem."

Dobrym tematem zastępczym był także, temat treści „Memoriału smoleńskiego”. Co napisał tam Kaczyński, czy to jest najważniejszy utajniony dokument w PiS? – takie pytania dręczyły po nocach „autorytety moralne”. Ale nie obchodziło ich dofinansowanie z mafii ich partii matki.

Taka chorobliwa obsesja mówienia o Kaczyńskim robi się dla społeczeństwa groźna, nie tylko ze względu na kłamliwą papkę medialną im wciskaną. Jest to niebezpieczne ze względu na rutynę. Jest najgorszym z najgorszych. Jeśli w takową popadniemy to może ona przerodzić się w depresję, a tu pomoże już tylko terapia światła słonecznego.

Wracając do Waldiego, to trzeba przyznać, że znalazł świetny moment do krzyku na PiS. Zamiast choć trochę pogadać o czymś innym, on woli ponarzekać i lobbować w mediach temat Kaczyńskiego. Dlatego nie podoba mi się także, że pan Wildstein, którego tak bardzo szanuję zniżył się do pluskwiakowatego poziomu Waldiego i zaczął z nim polemizować.

Najważniejsza osoba w państwie

Ten kompleks powoduje śmieszną sytuację, w której nasz za długo już panujący Tusk, czy świeżo upieczony polityk i wikipedysta Komorowski nie są osobami w państwie najczęściej pojawiającymi się w mediach. Zamiast tego mamy hordy Kaczyńskich Kamińskich, Ziobrów, Hofmanów. Wszystko to oczywiście w nienawistnym kontekście ich nienawiści do PO. To zaczyna być nienormalne, choć wciąż bezprecedensowo śmieszne. Czy dziennikarze „Wyborczej” i innych tępych źródeł informacji ludzi bardzo zdesperowanych i obrażonych na coś rzetelniejszego, wiedzą, że jeśli dalej tak pójdzie to realnym premierem zostanie Kaczyński? Tak ten znienawidzony przez was Kaczor, będzie dyktował polityczną linię państwa, bo będzie go w mediach za dużo. Tego byście nie chcieli więc zaprzestańcie już przypisywać Kaczyńskiemu cyrkowego nienawistnego milczenia. Bo wydaje się, że Kaczyński jest najgłośniej milczącą osobą w Polsce. Takim jak Kuczyński wystarczy, że prezes jest. To „bycie” to dobry powód by go nienawidzić.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka