TeaDrinker TeaDrinker
864
BLOG

Dr Łukasz Kamiński - ofiara własnej ponadpartyjności

TeaDrinker TeaDrinker Polityka Obserwuj notkę 6

 

Nowym wybrankiem na IPN-owskiego władcę jest Łukasz Kamiński, doktor nauk humanistycznych zakresu historii. Został wybrany przez Radę IPN i mimo swojej apartyjności wzbudza kontrowersje. Wiele osób zarzuca mu, że chce kontynuować jak najbardziej „pisowską” politykę w IPN. Że będzie złym prezesem, bo poparli go prawicowi dziennikarze, bo zatrudniony został za czasów Kurtyki, który w osobie własnej powierzył mu stanowisko. Ale czy partyjność jest związana ściśle z popieraniem kandydata przez różne partie, czy podzielanie przez kandydata poglądów jakiejś grupy?

Kamiński – kandydat ponadpartyjny

Szczerze zaskoczyła mnie decyzja rady IPN o wybraniu na swojego kandydata Łukasza Kamińskiego. Zaskoczyła pozytywnie, bo przekonany o nepotyzmie władzy, żyłem przygotowany na inny komentarz. Sądziłem początkowo, że wybrany zostanie pan Woyciechowski, który z polecenia prezydenta Komorowskiego startował do objęcia stanowiska. A tu ni stąd, ni zowąd delegatura obradująca nad wyborem zaskoczyła mnie całkowicie, bo po raz pierwszy stanowisko objął prawdziwie, w moim mniemaniu, ponadpartyjny człowiek. Młody, uzdolniony, ambitny i pracowity – wszystko czego potrzeba prezesowi IPN.

Od samego początku obcowania w życiu publicznym chciał zachować obiektywizm, czy racjonalizm. Co teraz zresztą jest obracane przeciwko niemu. Może nie zawsze zgadzałem się z tym co w ponadpartyjności milczał (np.: w sprawie biografii Wałęsy), ale on doskonale wie, tak mi się wydaje, że by w tym kraju coś zrobić, trzeba czasem wymownie milczeć (nawet w tak oczywistych sprawach jak biografia Wałęsy). To, że jasno jej nie skrytykował jest hucznie wypominane przez pana Mazowieckiego. Bo Kamiński swoje poglądy zostawia dla siebie, gdyż jedyne co chce zrobić to zlustrować niezlustrowanych, przypomnieć o nieprzypomnianych, i uczyć nienauczonych. Wszystko to jest w granicach ponadpartyjności najwyższej klasy. Jego młody wiek daje nadzieje na świeże pomysły i idee na propagowanie historii w szkołach, na promocji historii Polski i samego IPN.

Uważam go za najlepszego ze wszystkich kandydatów. Wiąże z nim ogromne nadzieje i na upór próbuję przeforsować jego kandydaturę w gronie znajomych, którzy w niego nie wierzą i w swojej głowie, bo jakoś nie chcę mi się wierzyć do końca, że ktoś taki mógłby teoretycznie istnieć.

Zdemaskowany przez Mazowieckiego

Jak to w zwyczaju bywa, ktoś z Wyborczej musiał się nie zgodzić. Bo pomimo poparcia przez, podobno, nawet Platformę, to jednak ten zawsze mylący się PiS także go poparł więc sprawy zostawić nie można i trzeba z PiS-em podtrzymywać wojenkę, by nie zgasłą. Przez co dali Platformie możliwość wyboru pomiędzy byciem za, a byciem przeciw jak gdyby unieważniając już wcześniejsze PO-wskie poparcie. Ta cała sytuacja zmieszczona w jednym końcowym zdaniu z tekstu Mazowieckiego – „PO musi się zdecydować dość szybko, co z tym zrobić. Bo nie robiąc nic, tak jak dotychczas, brnie w ślepą uliczkę pozornego spokoju.” Wygląda to jak ostatnie zdanie z raportu jednego z „platformerskich” think tanków.

Reszta tekstu tylko pokazuje „jak bardzo Kamiński jest partyjny”. Partyjny na rzecz szaleńczego PiS-u. Bo przecież poparł Kamińskiego nie kto inny jak lustrator pierwszego rzędu Zaremba i co gorsza PiS-owski młodzik Karnowski. Bo zapragnął kontynuować tą krwiożerczą i nienawistną politykę Kurtyki. On za życia chciał wszystkie elity powsadzać do pudła. Bo jest zbyt mało elitom pochlebny, zbyt mało mówi o niekwestionowanych zasługach Wałęsy i tylko jego w uwolnieniu Polski od komunizmu.

I co z tego, że wyżej przytoczone, w skrócie, argumenty Mazowieckiego nie mają sensu. Co z tego, że nie mają ze sobą związku i wcale nie są wykładnią partyjności Kamińskiego. Ważne, że pan Mazowiecki mógł przed snem wyżyć się, oraz, że wciąż może uważać się za prawego demaskatora wszystkich złych zamiarów Kamińskiego i PiS-owskich niewdzięczników. Mazowiecki, co podpowiada logika, jako walczący z komunizmem za lustracją powinien być jak za swoim premierostwem, ale o dziwo czegoś się boi, coś go wstrzymuje przed jej oczywistym poparciem. Może to strach, że coś na niego znajdą, ale przecież on jest czysty jak łza. A może strach, że jego koledzy coś na sumieniu mają, ale przecież u nich niezaprzeczalna moralność nie pozwoliłaby na współpracę tak hańbiącą. Więc czego boi się pan Mazowiecki, co tak strasznego jest w lustracji, skoro jest on czysty od PRL-owskich układanek ze spec-służbami?

A lustracja za Kamińskiego ma być jak twierdzi Mazowiecki podobna do lustracji III Rzeszy. Więc na sumieniu nieskalany Mazowiecki ma się czego bezpodstawnie (zakładając jego niewinność) bać. Ale ten krzyk przerażenia nie jest reakcją jednej osoby, raczej całego środowiska. Czytając tekst i znając jednak rozkład sił i poglądy poszczególnych grup, wciąż odnosiłem wrażenie, że Mazowiecki pisze w imieniu „salonu”. Że tworzy oficjalne stanowisko całego środowiska Wyborczej, które jak Ziemkiewicz kiedyś napisał, popadło w histerię. Histerię przed lustracją także.

Ofiara natury Wyborczej

Kamiński będzie nielubiany, podobnie jak Mariusz Kamiński z CBA, bo kapania przeciwko niemu się rozpoczęła. Będzie nazywany „pisiorem”, krwiożerczym lustracyjnym inkwizytorem, wrogiem elit i tak dalej. Polityka medialna przeciwko niemu spowoduje, że społeczeństwu będzie kojarzył się ze wszystkim co najgorsze. Wydawać się będzie wyrzutkiem własnych marzeń, które niespełnione przyprowadzą go do IPN i tam wyżywać się będzie na tych co mają lepiej i mają „przenajświętszą rację”. Podobnie traktowany był Kurtyka, czy Kamiński.

I tak samo jak tej dwójce medialnych męczenników, będzie przypisywana mu partyjność, jako cecha haniebna i niegodna prezesa instytutu tak poważnego jakim jest IPN. Wszystkie działania będą przypisywane jako pomoc umierającej prawicy, jako chęć pozbycia się ludzi władzy.

To wszystko oczywiście nieprawda, bo dr Łukasz Kamiński jest najbardziej ponadpartyjny, przynajmniej to wynika z jego zapowiedzi. Nie ma w planach jakiegoś specjalnego ataku na daną partię, nie ma zamiaru szykanowania, czy szukania kwitów na osoby publiczne, za to chce lustrować sprawniej, bo, jak wszyscy z pewnością się zgodzą, jest to jeden najważniejszych procesów, który może doprowadzić do oczyszczenia polskiej polityki i życia społecznego. To sprawniejsze lustrowanie było także w kręgu celów głównych śp. Janusza Kurtyki, któremu również przypisywano partyjność i marionetkowość. Zgodzę się z Antonim Dudkiem, który w swojej książce „Instytut” i tekście z „Uważam Rze”, nawołuje do poprawienia prawa w tym zakresie, bo sądy wymagają dowodów czasami nieosiągalnych pomimo niepodważalnej współpracy z organami terroru. Jest to także jedno z zadań, które stawiam na pierwszym miejscu przed przyszłym prezesem IPN.

Ale jest to także bardzo nieprzychylne jednej grupie społecznej, która drży przed lustracją. Ta właśnie grupa to część PO i mediów Kamińskiemu i PiS-owi nieprzychylnych. Więc wydaje się oczywiste, że Kamiński musi być ofiarą dziwnej polskiej natury.

Lustracja jest akurat w zakresie najważniejszych postulatów PiS, więc zostaje do niego całkowicie przypisana przez większość dziennikarzy i polityków. Lustracja jest nie po myśli PO i „Wyborczopodobnym”, więc choćby nie wiem jak bardzo Kamiński był po stronie PO, lub emanował ponadpartyjnością niepodważalnie, a wciąż pragnął lustracji, to będzie tępiony głównym argumentem partyjności. Bo dla tych „Wyborczopodobnych” i dla tych z PO, apartyjność jest podzielaniem wszystkich PO-wskich poglądów załatwianiem ich interesów zazwyczaj kosztem prawdy i uczciwości. Bo jeśli jakimś cudem będziesz spełniał żądania wszystkich partii, od SLD do Prawicy RP, lub nie spełniał niczyich łącznie z PO-wskimi , to dla tych mainstreamowych mediów i dla mainstreamowej partii rządzącej, będziesz zwykłym „pisiorem”.

Biedny więc Kamiński, bo mógłby być wybrany całą sejmową objętością, a przegłosowanie jego kandydatury byłaby tylko formalnością. A tak, przez swoją ponadpartyjność, sugerowanie się tylko Polską racją stanu i pragnieniem polskiej sanacji na szczeblu społecznym i politycznym, jest ofiarą „Wyborczej” i PO. Staje się ofiarą ich tępej i ograniczonej w pewien sposób natury. Staje się ofiarą swojej własnej ponadpartyjności.

Miejmy nadzieję, że Kamiński, jeśli już zostanie prezesem IPN, będzie zaprawdę i naprawdę ponadpartyjnym prezesem, nie takim w mniemaniu Wyborczej czy innych czasopism i biuletynów rządowych. Miejmy nadzieję, że naprawi ułomną lustrację, że będzie prawdziwie dbał, by Polacy nie zapomnieli o Polsce.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka