Takiego zaangażowania to nawet najstarsi górale nie pamiętają. Zaangażował się nie byle kto, bo sam Marek Migalski. Ciekawa polemika się wytworzyła z tego zaangażowania. Piotr Zaremba napisał tekst na wpolityce.pl. W odpowiedzi Zarembie notkę napisał Migalski. I też chciałem zabrać głos w tej sprawie, bo dyskusja jest dość poważna.
Tekst Zaremby miał być wypunktowaniem i wskazaniem błędów partii PJN i jej członków. Zaremba ma sporo racji. PJN przestał walczyć, przestało im się chcieć. Budują wokół siebie otoczkę niedostępności i światoobycia. Są wciąż zabiegani, nie mają na nic czasu. To powoduje wrażenie, że im nie zależy. Gwoli ścisłości, ja również takie wrażenie odnoszę. Ale czuję także zawód, bo szczerze liczyłem na Kowala. Byłem przekonany, że będzie dobrym prezesem partii, pracowitym i zaangażowanym, ale on, nawet nie chce wykorzystać szansy jaką dał mu los i odejście Kluzik-Rostkowskiej. Perspektywy na przyszłość, również były świetne, a wpłynęło na nie parę czynników. Po pierwsze, po zbyt prorodzinnej Kluzik-Rostkowskiej, która w ogóle nie pracowała na korzyść partii, przyszedł zaufany w opinii publicznej człowiek, który sprawiał wrażenie chętnego do pracy. Platforma przesunęła się na lewo, a to dawało PJN-owi miejsce do rozwinięcie się jako centroprawica, co, wydaje mi się najbardziej członkom partii odpowiada, a także daje możliwość do koalicji z PiS. Wystarczy dużo pracować, by zdobyć kilka punktów procentowych i stworzyć koalicję z PiS. Nawet jeśliby się nie udało to im większa opozycja, tym lepiej. Szczerze liczyłem na PJN i Kowala, ale doznałem zawodu.
Innym zarzutem jest Zaremby, z którym oczywiście Migalski się nie zgadza, jest denność 55 punktów programowych. Przeczytałem je - są śmiesznie nudne i gdzieś już usłyszane. Fajny pomysł, o którym wcześniej nie słyszalem, jest alfabetyczny układ nazwisk na listach wyborczych, ale wtedy lepiej będzie miał ten na "A". Zaremba zwraca uwagę na wybór starostów i marszałków. Nie będę się zagłębiał w konstytucyjno-ustrojowe sprawy, bo nie jestem specjalistą. Ale ewidentnie czuć w tym jakiś populizm i faktyczną grę pod publiczkę. Przykładem owej gry jest właśnie odcięcie się od PiS-owskich, na pozór, wartość dekomunizacji i antykorupcji. Migalski w odpowiedzi na tekst Zaremby napisał – „Kolejnym zarzutem Zaremby jest "całkowite odrzucenie dziedzictwa PiS-owskiego". Rozumiem, że Go to uwiera, ale czy miał pretensje do PiS, że w 2001 roku całkowicie odrzuciło AWS-owskie dziedzictwo, a do PO, że całkowicie odrzuciła dziedzictwo UW? Piotrze Zarembo, zaakceptuj, że my tworzymy nową partię i nie mamy zamiaru oglądać się na Jarosława Kaczyńskiego (skądinąd w innych tekstach Zaremba zarzucał nam , że za bardzo skupiamy się na stosunku do PiS - to sam już nie wiem: odcinać się, czy dziedziczyć?)” Całkowicie chybiona odpowiedź, bo wyrwane z kontekstu „całkowite odrzucenie dziedzictwa PiS-owskiego” ma szersze znaczenie. Zaremba nie pisze o dziedzictwie, bo nie o to chodzi, tu ważna była walka z korupcją, przestępczością i postkomunizmem. Proces lustracyjny, skazanie Jaruzelskiego i innych jest ważnym wciąż nie dokonanym procesem w historii Polski, którym straszy ludzi Platforma. Propaganda nawołująca do strachu przed PiS-em i obsesyjną lustracją, czy antykorupcją jest zagrywką, której PJN uległ i nie umieszcza owych ważnych wartości w swoim programie. Ze strachu, przed nieakceptacją ze strony postkomunistycznych "eliy". Więc nie chodzi tu o „dziedzictwo”.
Zaremba tekstem chciał raczej wspomóc PJN i jako publicysta i człowiek z zewnątrz polityki, jako takiej, wskazać błędy. Migalski natomiast odebrał to jako atak na jego partię, a w końcówce tekstu Zaremby na niego samego. Dlatego postanowił również zaatakować.
Ogólnie jego tekst to zaczepki, może nie personalne, ale na pewno nie merytoryczne i drażniące. Nie odpowiedział na żaden zarzut Zaremby. Przekomarzał się jedynie i wił jak piskorz. Łapał za słówka i, chyba specjalnie, wciąż omijał główny temat. Wypaczył tym tekstem istotę sporu. A spór jest ważny - czy PJN ma szanse i co jeszcze musi zrobić by wspomóc szczęście. Migalski, spin doktor i członek partii zamiast pytać - "skąd ta pewność" i czemu Zaremba nie przytoczył innych sondaży, powinien jako, chyba najbardziej zainteresowany, obronić się merytorycznie i podać kilka przykładów, bo z przykładami się nie da dyskutować. On wolał jednak mówić o „Zofii Kołdun z Sochaczewa”. Żenujące.
Te dość prymitywne złośliwości, są chyba wynikiem strasznej prawdy, jaką niewątpliwie posiada pan Migalski. A prawdą tą jest fakt, że PJN schodzi na dno. Że nie ma szans na zdobycie miejsc w Sejmie. Migalski wie, że konferencjami prasowymi i występami w TVN24, nie wiele się nie zyska. A już, jak dobrze zauważył Zaremba, siedząc w Tunezji, Brukseli i gdzie tam jeszcze wiatr ich posiał, nie ugra się nic, a można nawet stracić. Czy więc ta notka Migalskiego jest tylko przejawem determinacji i złości, że PJN-owi nie idzie? Czy zaczepki były tylko po to, by nie przyznać racji „pisiorskiemu” dziennikarzowi? Migalski wie i dlatego się wścieka.
Reasumując, wzywam szanownego pana Migalskiego, po pierwsze, do poprawienia i wzbogacenia notki o treści związane z PJN i jego przyszłością, a po drugie, wraz z całą partią, by w końcu zajęli się polityką, a nie konferencjami prasowymi i występami w TVN, bo to, jak widać, skutku nie przynosi.
______________________________________________
http://migal.salon24.pl/319503,piotrowi-zarembie-bez-zlosliwosci-i-z-taryfa-ulgowa



Komentarze
Pokaż komentarze (25)