TeaDrinker TeaDrinker
860
BLOG

Czy potrzebna jest Biała Księga i raport Millera?

TeaDrinker TeaDrinker Polityka Obserwuj notkę 5


Po konferencji PiS i publikacji zarzutów wobec Rosjan, szczerze mówiąc, nie dowiedziałem się niczego nowego. Żadnego faktu, żadnego kulminacyjnego dokumentu. Wszystko to co było wiadomo. Więc zastanawia mnie, po co te raporty?

Mówię o raporcie Millera i Białej Księdze PiS. Są, lub będą całkowicie niepotrzebnymi świstkami papieru. Raport MAK, natomiast spełniał funkcję przedstawienia fikcyjnych ekspertyz, kłamstw i oszczerstw. Miał zrzucić winę na Polaków, oczernić generała Błasika i nagłośnić jego pijaństwo. Spełnił swoją funkcję znakomicie, niestety. Ale po co komu raport Millera, i Biała Księga? Nie wnoszą przecież nic nowego do całej sprawy, nie udowadniają jednoznacznie czy to zamachu, czy winy Rosji. Może mają tylko funkcję PR-ową dla swoich partii, ale nic po za tym. Jednakże przedstawiona dziś pierwsza część Białej Księgi ma pewną linię obrony. Komisja PiS, mimo nikłości swoich uprawnień, mimo braku dowodów, stworzyła dokument, który jest wreszcie odpowiedzią na kłamliwy raport MAK-u.

Nieszczęśliwie dla sprawiedliwości wszystkie powstałe raporty są niepotrzebne i małoistotne. Bo są to kolejne powielenia znanych faktów, w różnych interpretacjach. Spójrzmy na Białą Księgę, nie wnosi żadnego nieznanego wcześniej faktu. Jedynie interpretuje te znane na swój sposób. Przykładowo, w raporcie MAK pominięto, zignorowano słowa z wieży potwierdzające dobry kurs i ścieżkę, choć na nagraniach, są powtarzane i ewidentne; podczas konferencji komisji Millera, słowa te są interpretowane jako przypadkowy błąd kontrolerów; natomiast dziś komisja PiS uznała je za specjalne wprowadzenie w błąd. Gdzie leży prawda, to temat na inną notkę, choć nie wydaje mi się, by powtarzane wielokrotnie potwierdzenie poprawności lotu było tak całkowicie przypadkowe.

Raport komisji Millera, również będzie powtórnym przedstawieniem faktów na swój sposób. A jako że wnioski są w głównej mierze oparte o interpretacje, to one też będą różne w każdym raporcie. Powód tego stanu rzeczy jest jeden – brak wszystkich dowodów i całego obrazu zamachu lub katastrofy smoleńskiej. Wszyscy dobrze wiemy, jak wiele spraw nie zostało jeszcze odkryty, przykładowo zdjęcia satelitarne, które nie zostaną włączone do dowodów raportu Millera. Rosjanie przejmując śledztwo, przypomnijmy, przy przyzwoleniu Tuska, mogli zrobić z dowodami co chcieli. Wraku do tej pory nie otrzymaliśmy, niektóre ekspertyzy są nie pełne, lub po prostu sfabrykowane. Więc wszystkie raporty - MAK-u, Biała Księga, komisji Millera, są oparte o te same dowody i ekspertyzy, o te fakty, które Rosjanie łaskawie nam opublikowali i przekazali. Dlatego wszystkie kolejne raporty oparte o fakty znane z innych, będą niepotrzebnymi świstkami.

Ale nie jest tak, że wszystkie komisje i raporty można do siebie przyrównać. Komisja PiS-u odróżnia się od innych tym, że zapowiada, iż po publikacji raportu, nie zakończy swojej działalności. Inne komisje publikując raport, traktowały go, jako oficjalne zakończenie i podsumowanie swojej pracy. PiS natomiast w osobie Jarosława Kaczyńskiego, w dzisiejszym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, mówi „Biała Księga to nie koniec naszych prac”. To bardzo budujące, bo nie wszystkie fakty zostały jeszcze odkryte, a opieranie się o już znane i ciągłe ich interpretowanie jest niepotrzebne i nie konstruktywne.

Łatwo dojść do wniosku, że komisja Millera, tak naprawdę jest niepotrzebna. O wiele bardziej przydatna wydaje się komisja Macierewicza, mimo dzisiejszego i jutrzejszego raportu, które jako symbol i odpowiedź Rosji się sprawdzają, ale jako mówiący prawdę, wyjaśniający przyczyny i oskarżający odpowiednie osoby dokument, wydaje się być niepotrzebny.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka