Przyznam, szczerze, od jakiegoś czasu nie podoba mi się PiS. Nie podoba mi się ich retoryka, zagubienie w tym co się dzieje, nie rzadko lekka hipokryzja, przekorność i upartość. Trochę jestem zażenowany, ale nie aż tak, żeby wspomagać Platformę, albo jakieś inne szkaradztwo. Przy PiS-owskich poglądach pozostanę dalej. I nie jest to także wybór mniejszego zła, bo w tą partię wciąż wierzę, jednakże, jako jej twardy elektorat martwię się o jej przyszłość. Bo zbliżające się wybory powodują, że na sondaże patrzy się bardziej niż zwykle i nawet, jeśli wiadomo, że one są przekłamane, to jednak podświadomość i pozostałe z dzieciństwa resztki łatwowierności robią swoje. A sondaże nie są dobre. PiS jest wciąż w tyle, a Platforma jakimś prawdziwym cudem, mimo chińskich autostrad, mimo afer ze stadionami, wciąż pnie się w górę. Trzeba chyba zacząć działać.
Kiedyś pisałem o „wariatach” w PiS. Nie mam im za złe, że mają swoje poglądy, że ich partią jest PiS, to bardzo dobrze. Tylko występowały u nich złe nawyki wspomagania PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego za wszelką cenę. Nie zawsze przynosiło to korzyści, a nawet częściej straty, wykonywali „niedźwiedzia przysługę”. Do takich pozytywnych, choć jak mówi Zaremba, nie wychowanych „wariatów” należy o. Rydzyk. Jego kontrowersyjne wypowiedzi, choć prawdziwe, całkowicie słuszne, to jednak burzą wizerunek PiS-u, a już reakcja europosłów zupełnie rozwiała wątpliwości. Dla mediów popularnych stało się jasne, że „Rydzyk to wysłannik PiS, który obraża Polskę na Zachodzie”. Taki też przekaz dostali ludzie, którzy wciągają propagandowa papkę bez zająknięcia. Tylko problem w tym, że ci ludzie to jednak potencjalny elektorat, który trzeba zdobyć, a za pomocą kąśliwych słów Rydzyka to nie możliwe, niestety.
Nie jest tak, że tylko „wariaci” są winni temu stanowi stagnacji sondażowej. Sami członkowie na czele z Jarosławem Kaczyńskim ponoszą także odpowiedzialność za beznadziejne sondaże. Często wypowiadają się w sposób prostoliniowy, są zbyt bezpośredni. Oskarżają rząd bez pardonu, mówiąc o nim, dla znających się na polityce, prawdę, ale dla potencjalnego elektoratu, obrzydliwe zarzuty. Tak też przedstawiają te, zazwycza,j czyste prawdy politycy i stronniczy dziennikarze. Taka sytuacja nie jest dla PiS korzystna. Nie mówię o ponownym złagodzeniu języka, bo to jest zbyt denne i kłamliwe. Trzeba dalej nazywać rzeczy po imieniu, ale z umiarem i w sposób bardziej spokojny i umiarkowany, by nie dawać powodów mediom do naśmiewania się z PiS, a jednocześnie jasno przedstawić błędy, zaniedbania i zarzuty wobec rządu i partii rządzącej. Trzeba zdobywać elektorat, ukryty, również, w tym czytającym „Wyborczą” i oglądającym TVN. Bo skądś trzeba głosy wziąć.
Ale jest na to sposób ukryty w czeluściach Internetu. Dawno temu, w 2008 roku, Rafał Ziemkiewicz wystąpił w programie telewizji Interia.tv „E-Misja”, w którym powiedział bardzo ciekawe i życiowe słowa. „Jeśli o czymś piszę, to w to wierzę, lecz staram się zawsze stosować w swoim warsztacie "domniemanie uczciwości"; wiarę, iż adwersarze reprezentują swoje własne poglądy, nie zlecone , nie narzucone, oraz zasadę "środków uświęcających cel. Po prostu staram się być uczciwy w tym, co piszę.”.Właśnie to „domniemanie uczciwości” jest kluczowe. Może nie jest rozwiązaniem na wszystkie problemy PiS, nie jest lekarstwem na całe zło, ale na pewno dobrym punktem wyjścia na kampanie wyborczą. Domniemanie uczciwości to coś co najlepiej wytłumaczyć na przykładzie – wiem, że Tusk w polityce zagranicznej jest uległy, a te wszystkie potknięcia, jak opóźniona reakcja na raport MAK są celowe, ale będę wierzył w jego uczciwość i chęć obrony polskiej racji stanu i będę mówił, że jest to normalna polityka pełna błędów, które będę tak długo wypominał i tak długo udowadniał mu, że to co robi jest złe dla Polski, aż sam przyzna, że jest zbyt uległy i wisi mu polska racja stanu. Może trochę słaby przykład, ale na pewno bardziej to przybliżyłem. Czyli w skrócie, wiem, że jesteś nieuczciwy, ale będę udawał, że ci wierzę, by rozklepać twoją defensywę i pokazać Tobie i innym na przykładach, że taki nie jesteś. I w czym niby to miałoby pomóc PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu?
Życzyłbym sobie, żeby właśnie takim myśleniem PiS, w osobie, głównie pana Poręby, prowadził kampanię wyborczą. To może troszkę trudniejszy sposób, ale może przedstawić PiS w o wiele lepszym świetle wymaga pracy. Trzeba w każdej sprawie przedstawić wszystkie błędy PO, udowodnić, że działają na szkodę państwa, a nie doktrynalnie mówić, że PO to zdrajcy. Należy domniemywać ich dobre zamiary, chęć naprawy Polski, a potem, wciąż mając w pamięci ich dobre zamierzenia, wypunktowywać ich ułomność. Tak trzeba działać również w temacie katastrofy smoleńskiej i tzw. katastrofy posmoleńskiej, czyli wszystkich tych błędów i niedociągnięć rządu w sprawie wyjaśnienia jej przyczyn. Przecież wiadomo, że im nie zależy na jej wyjaśnieniu, jednakże należy domniemywać, że tak nie jest i celnie ich ośmieszyć przykładami. Wtedy PiS, pokaże się jako partia spokojniejsza i merytoryczna, a w przypadku tak wielu wypaczeń rządu, wiarygodniejsza. To może przynieść skutek.
Dołączam się także do wszystkiego co w ostatnim czasie mówił Piotr Zaremba. Faktycznie o. Rydzyk wyświadczył „niedźwiedzią przysługę” PiS-owi, a europosłowie tej partii strzelili sobie w nogę kłócąc się o jego wypowiedź notę dyplomatyczną itd. Trzeba „wychować” Rydzyka, by przynosił PiS-owi punkty sondażowe, a nie je odbierał niefortunnymi wypowiedziami, choć zastrzegam, uważam je za słuszne i prawdziwe.
Teraz, gdy zbliżają się wybory, PiS-owi potrzeba, między innymi, dobrego wizerunku w tych mediach wszechwiedzących, typu Wyborcza i inne szubrawstwa, bo właśnie stamtąd potencjalny elektorat czerpie informacje. Nawet jeśli owe media nie będą mówić o PiS w dobrym tonie, to wystarczy, że nie będą miały powodu do mówienia w złym, a do tego potrzeba retoryki, domniemania uczciwości i uspokojenia o. Rydzyka.
_______________________________________
http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/ziemkiewicz-kapciowi-z-dworow-prezesow,1207977



Komentarze
Pokaż komentarze (53)