Republikaniec Republikaniec
170
BLOG

Polityka w Polsce i nieodbudowanie państwa

Republikaniec Republikaniec Polityka Obserwuj notkę 10

Póki wszystko jak w pięknej bajce idzie dobrze, jest dobrze. Zwłaszcza jeśli warunki zewnętrzne sprzyjają. Ale aktualnie dobrze nie idzie. I nic nie wskazuje, by dobrze szybko na ten nalepszy ze światów wróciło. Geopolityczna prognoza pogody znów długotrwale burzowa. Stara, zaspana Europa od samego procesu budzenia dostaje zadyszki. W drugiej, amerykańskiej  części naszej cywilizacji niewiele lepiej. A na własnym podwórku? Jakość dykty i trwałość koloru farb pokrywających ją wraz z okoliczną trawą widać niestety coraz wyraźniej.  Przepiękna finta w wykonaniu RCB-straszaka, tym razem "podrywająca" jeszcze bardziej Bogu ducha winne województwo lubuskie zamiast lubelskiego przy bliższym oglądzie wykazuje cechy groźnego memento. W kwestii z kategorii, która powinna być zaliczana do najbardziej poważnych. Esemesami, ale nie tylko buduje się coraz powszechniejsze przekonanie, że państwo to obcy i wrogi, pasożytniczy byt który mającemu nieszczęście mieszkać na jego terytorium osobom niesie tylko obciążenia, nic nie dając wzamian. Państwo nieudolnie zarządzane przez clownów pozbawiane jest jakiejkolwiek instytycjonalnej powagi. Premier uparcie twittuje/iksuje, minister od sprawiedliwości osobistymi wycieczkami i inwektywami pod adresem sędziego protestuje przeciw umożliwianiu powrotu do kraju ściganego i oskarżanego przez się o korupcję polityka. Bo nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz żeby sobie gonić go, za nasze pieniądze zresztą. Minister postępuje ze swojego punktu widzenia głęboko słusznie - oskarżony, gdyby przyjechał publicznie powie przed sądem, że wydając publiczną kasę na zupełnie publiczne cele, aby przysporzyć sobie i swoim kolegom wyborczych głosów czynił dokładnie to samo, co dziś minister sportu w Krakowie,  przywożąc swojej partyjnej koleżance 30 milionów wsparcia z państwowej kasy na tydzień przed wyborami. Tej dwójki jakoś nikt dziś nie aresztuje, nawet na te głupie trzy miechy. Spoko, to tylko kandydaci na króliczki przy następnym rozdaniu. Gawłowski, Grodzki i Nowak świadkami. Obraz sfery publicznej jako przede wszystkim żerowiska dla dorwawszych się do władzy tężeje i umacnia się. Systemu, gdzie burmistrz nie jest po to, by sprawnie zarządzać miastem, ale po to, by dać dostęp do konfitur partyjnym kolesiom. Gdzie Urząd Skarbowy nie pomoże ci w rozliczeniu podatku, ale za to czyha na byle pomyłkę, by dowalić ci grzywną. Można się z takim "państwem" utożsamiać, warto go w ogóle bronić? Albo dziwić się tęskonotom za silnym człowiekiem, który wywróci stolik i na dobry początek rozstrzela z 500 szubrawców. A jeśli czujni szubrawce w porę umkną, to bez wahania dobierze z uczciwych.

Świat, jaki znaliśmy jest w ostrej niedyspozycji. Dotychczasowe metody, sposoby i nawyki rządzenia nie wystarczają. A nasi pożal się dobry Stwórco, politycy, dalej swoje. Do bólu przewidywalne, rytualne tańce pawianów z wielkimi pyskami i czerwonymi zadami, które zamawianymi przez się sondażami w coraz głupszych sprawach usiłują ustawiać kolejność korytowania. A rosnące co dzień o miliard złotych zadłużenie sobie  leci,  co tam jakaś Grecja, w końcu i tam jakoś żyć się daje.

Zero myślenia, zero koncepcji, ciągła gra na rozbijające jakąkolwiek i tak dogasającą współnotę podziały. Ostatnia awantura wokół umówionego ponoć przez Bielana spotkania Kosiniaka z Trumpem negliżuje tę nędzęj jak nic innego. Joński ze Szczerbą w roli suwerenistów kładących się Rejtanem przed mieszaniem obcych potencji w ich kociołku, ci sami Joński und Szczerba,  co jeszcze tak niedawno otwarcie prowadzili działalność pod zgrabnym i dosadnym hasłem "Ulica i Zagranica" wypadają znakomicie. Lepiej chyba nawet od Tuska, z jego cotygodniowymi lotami tam i z powrotem na weekendowej trasie Sopot-Warszawa-Sopot w roli oszczędnisia państwowej kasy rwącego szaty nad trójką koni w stajni prezydenckiego ośrodka wypoczynkowego.

Ale o ile prawdą jest, że rzeczona rozmowa DT-WKK miała dotyczyć zmiany rządu w PL, druga strona wcale nie wypada lepiej. Po 35 latach od przekształcenia byłego komunizmu w to, co mamy, znów jesteśmy w koncówce wieku XVIII, gdzie stronnictwu pruskiemu wydaje się, że  wojuje ze stronnictwem ruskim. Dziś w wersji euro i ami. A stronnictwa polskiego znowu w tym zestawie ani słychu. Z w miarę jeszcze świeżego i mogącego wzbudzać pewne nadzieje ośrodka prezydenckiego też nic nie słychać, jeśli oczekują tam z ruchem na jeszcze wyraźniejsze symptomy ostatecznego rozkładu PiS-u, to czasu przed przyszłorocznymi wyborami może zabraknąć. O ile zresztą i tak terminu tych wyborów nie przełoży usłużnie ad calendas Grecas DFT kumpel od żółwików.

Pesymizmem w tej sytuacji dodatkowo może (o ile to nie fejk) napawać brak rozeznania i naiwność służb ponoć najlepszych na Zachodzie, jeśli w istocie dopuściły zaangażowania POTUS-a do skazanej z góry na niepowodzenie próby odwrócenia Zeteselu, zblatowanego i zhakowanego z obecnym układem  do cna.

Przez ostatnie 36 lat podnieśliśmy się jako społeczeństwo gospodarczo, jesteśmy zamożniejsi, jakoś tam pewniejsi siebie. Ale nie razem z państwem tylko tak, obok niego. Ono nadal jest dalekie, obce i ułomne. Tylko jeśli go nie będzie, co z tego dobrobytu nam zostanie pod zupełnie już nie naszymi, nie wybieranymi i całkowicie niekontrolowanymi rządami? Już to przerabialiśmy. Włącznie z bezczelnymi kłamstwami o modernizacyjnej roli rozbiorów.

A czasu na ogarnięcie się i naprawę coraz mniej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka