Republikaniec Republikaniec
436
BLOG

Na trasie długiego marszu pojawiła się przeszkoda

Republikaniec Republikaniec Polityka Obserwuj notkę 56

Kolejny znakomity wynik partii AfD w kolejnym landzie RFN (Mecklemburg-Vormpommern) nie zaskakuje aż tak bardzo, jak równie wielka klęska tamże CDU, która spadła pod pięcioprocentowy próg wyborczy. Ale czy wnikliwego obserwatora rzeczywiście powinna ona aż tak zaskakiwać?

Koncepcja Długiego Marszu przez instytucje została sformułowana w 1967 roku przez niemieckiego marksistę Rudiego Dutschke,  nawiązującego tą nazwą do Długiego Marszu chińskich komunistów towarzysza Mao z lat 1934–1935, a wyznaczając sposób działania poprzez  cierpliwe i strategiczne działanie w obrębie istniejących struktur społeczeństwa i państwa.

Niemieccy komuniści, których taktyczne ustalenia publicznie sformułował  Dutschke logicznie odpowiedzieli sobie na pytanie, jak przekształcić w duchu uczesanego bolszewizmu rozwinięte społeczeństwo zachodnie, w którym klasyczna rewolucja proletariacka w stylu Lenina-Mao nie jest możliwa. Nie była możliwa, bo zbudowany po II wojnie światowej model społeczeństwa przekonał "klasę rewolucyjną" do siebie, rozwiązując jej problemy i zapewniając wysoki poziom dostatniego życia. Pozbawieni w ten sposób podstawy społecznej i akceptowalnych przez lud rzekomych "celów", a kierowani nadal żądzą zdobycia nieograniczonej władzy zachodni Sowieci wypracowali dla starych "idei" nowe mechanizmy działania.

Podstawową  zasadą nowej strategii stało się  więc wrogie przejmowanie  istniejących  instytucji od wewnątrz. Zamiast atakować system z zewnątrz, działacze mieli wchodzić do instytucji takich jak szkoły, uniwersytety, media, administracja, partie polityczne, kościoły wyznań religijnych (to akurat w jak najściślejszej tajemnicy) czy organizacje kulturalne, aby stopniowo zmieniać ich funkcje i wpływać na społeczne normy, wartości i definicje dopuszczalnego. 

Po pół wieku można mówić o ogromnym sukcesie neokomunizmu. Powoli, metodą salami i drobnych kroczków zaawansowanie przejmowania jest gigantyczne, a lewackie  reguły "politycznej poprawności" doszły niemal do poziomu obowiązujących powszechnie norm. Udało się znaleźć zamienniki dla niegdysiejszego "proletariatu" - w postaci wszelakich "mniejszości" od seksuallnych po grupy migranckie. Równie teroretycznie ubóstwianych i idealizowanych, jak niegdyś "klasa robotnicza".

Podstawową zasadą i motywem przewodnim działalności publicznej neokomunistów było, jest i pozostaje kłamstwo. Mimikra i ukrywane jedynego rzeczywistego celu, jakim jest zdobycie nieograniczonej Władzy.

Jedną z ofiar wrogiego przejęcia stały się w świecie zachodnim centroprawicowe partie polityczne, umownie obejmowane niegdyś szyldem "chrześcijanskich demokratów". Oczywiście wiele z nich nadal istnieje, ale cóż z nich pozostało poza nazwami? W praktyce władzy brytyjscy "konserwatyści", niemieccy "chadecy" czy hiszpańscy "ludowcy" realizują tą samą lewacką agendę, co ich "socjalistyczni" bracia, rzekomi konkurenci.

W dobie długotrwałego pokoju i dobrobytu wybory wewnątrz istniejących politycznych duopoli zmieniały tylko nazwiska na szczytach władzy. Ale czasy spokoju się skończyły. Do zewnętrznych zagrożeń geopolitycznych dołącza ideologicznie motywowana polityka gospodarcza i społeczna, nakierowana na wręcz wymianę etniczną w skali kontynentu. Skutki? Jakie są, może jeszcze nie każdy widzi, ale widzących przybywa. Niebezpieczne od zmroku, brudne ulice europejskich miast i coraz trudniejsza sytuacja gospodarek, tłamszonych rozbudowywaną bez miary biurokracją oraz cenami energii dają do myślenia. Zapóźnienie technologiczne wobec Chin i USA, zwłaszcza w domenie informatycznej nie daje się ukryć. Utrata konkurencyjności produkcji to utrata miejsc pracy, a więc i środków do życia. Do powszechnej świadomości zaczyna dochodzić, że zasiłków socjalnych z pustoszejącego na wieczność nie wystarczy.

Pomimo zdewastowania przez "równościowe dyskursy" europejskich systemów oświatowych, co znacząco obniżyło poziom zdolności do myślenia przyczynowo - skutkowego, masa oporu narasta. W Niemczech pierwszą jej polityczną ofiarą staje się właśnie CDU-CSU, poprzez szczerą odpowiedź na pytanie - dlaczego mam głosować na oszustów?

Czy sytuacja za Odrą może nas tylko i wyłącznie cieszyć? Niekoniecznie. Niemal sto lat temu w tym samym miejscu skutecznym lekiem na komunistyczne zagrożenie stała się jego odmiana, narodowy socjalizm. Lekiem równie groźnym, jak choroba. Śledzić to, co się tam dzieje musimy wyjątkowo uważnie, zachęcając do tego samego obecnego tam nadal na nasze szczęście sojusznika zza Wielkiej Wody. 


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka