Po tym jak Europejski Nakaz Aresztowania Heleny Wolińskiej wydany przez polski sąd Anglicy wrzucili do szuflady, gdzie przeleży do śmierci podejrzanej staje się jasne, że Fajga Mindlak-Danielak nigdy nie stanie przed polskim sądem. Ponieważ rząd Jej Królewskiej Mości nie słynął nigdy z tego, że komunistycznych zbrodniarzy broni niczym panowania na morzach należy zadać sobie pytanie why?
Odpowiedź jest oczywista i w zasadzie jedyna możliwa: Hela po tym jak prysnęła z komuszego raju (taka to przykrość niektórych spotykała, że z biednej, siermiężnej, gomułkowskiej Polski „byli zmuszani do wyjazdu” na zgniły dostatni Zachód) puściła farbę...
Po traumie związanej z Philbym i jego kompanami, Anglicy bardzo skrupulatnie prześwietlali kandydatów na imigrantów. Tymczasem nie tylko pozwolili osiedlić się wysokiej rangą funkcjonariusz organów „bezpieki”, ale po dwóch latach przyznali jej obywatelstwo. Nie wierząc w przypadki, jestem pewien, że w zamian za możliwość osiedlenia się i obywatelstwo Helena Wolińska podzieliła się swoją obszerna wiedzą z MI-5 i MI-6. Pamietać nalezy przy tym, że Wolińska nie była po prostu prominentną prokurator wojskową. Była w latach 1942-1956 żoną Franciszka Jóźwiaka (członka Biura Politycznego KC PPR /PZPR 1948 - 1956; 1944-1949 komendanta głównego Milicji Obywatelskiej i równolegle od 1945 wiceministra bezpieczeństwa publicznego (MBP) Więc musiała posiadać olbrzymią wiedzę na szereg interesujących wywiad i kontrwywiad tematów. Każdy przyzna, że w tej sytuacji obywatelstwo w zamian za choćby wskazanie kilku komunistycznych agentów (nie musiała znać nazwisk – wystarczyło, że dzięki niej Anglicy dowiedzieli się ile na ich temat wiedzą w bloku wschodnim) to doskonały interes.
Z opisanych powyżej powodów wydanie cennego agenta posiadającego obywatelstwo Zjednoczonego Królestwa nie wchodzi w rachubę. Niech sobie tam nad Wisłą wydają jakie chcą nakazy aresztowania.
Anglosaskie no, jest kulturalniejsze od ruskiego nie’t i sprowadza się do przewlekania sprawy w nieskończoność – tak jak odtajnienie archiwów w sprawie Sikorskiego (utajnienie na kolejne 50 lat) i naszej „dwójki” (te ostatnie „zniszczono” – no co poradzimy, mówią Anglicy, jak zniszczono to ich nie mamy, isn’t it clear?). Ruscy mówią niet’ do dodają paszoł wont, ale w sumie chodzi o to samo
Jeżeli powody, dla których nie uda się ściągnąć do Polski Wolińskiej są oczywiste dla mnie, to od dawna musiano o tym wiedzieć w Prokuraturze, IPN i gdzie tam jeszcze. Zatem, całe to ściganie Wolińskiej to hucpa nie warta zainteresowania. Tylko, że jak zwykle sprawa ma kilka wątków ubocznych – ciekawszych niż sama sprawa Wolińskiej.
-
Dlaczego nie wydano ENA za Stefanem Michnikiem? Nie będę obrażał inteligencji czytelników wyjaśnianiem tej oczywistej oczywistości...
-
Dlaczego polski sąd wydając na podstawie ENA Jakuba T. (nota bene uważam, że słusznie skazanego!) stwierdził, że nie może badać merytorycznej zawartości ENA, a jedynie jego stronę formalną. Nie może, bo rzekomo „musimy mieć zaufanie do wymiaru sprawiedliwości innych krajów unijnych i tylko o ile będziemy bezwarunkowo wydawać własnych obywateli inni będą nam wydawać swoich”
Sprawa powyższa pokazuje, że zbrodniarzy komunistycznych nie chce się u nas ścigać. Robi się medialny show – takie łapanie króliczka, by go przypadkiem nie złapać. A Polska to taki śmieszny kraik, z którym nikt poważnie się nie musi liczyć, bo co im zrobimy – wycofamy swoich hydraulików? Kto by tam reputacje wywiadu i kontrwywiadu jej Królewskiej Mości szargał dla jakiś świstków wydanych przez sąd Republiki Bananowej nazywanej RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)