W powszechnej opinii społeczeństwa wymiar sprawiedliwości trawi rak korupcji. Moim zdaniem jest to opinia nieodpowiadająca prawdzie. Bo skoro wszyscy biorą to proszę iść i „załatwić” sobie korzystny wyrok. Niewykonalne...
System działa inaczej – w myśl zasady „ja dziś tobie ty jutro mi” oraz „na układy nie ma rady”. Nie jest tak, że w celu załatwienia korzystnego wyroku idzie się do sędziego z torbą pieniędzy – kto chce może spróbować, jednak niemal na pewno wróci w kajdankach.
Więc prześledzimy to, co przypadkiem zostało odsłonięte opinii publicznej, ja zaś uzupełnię to swoimi domysłami (do których jako praktyk znający zagadnienie mam poważne podstawy):
Olsztyn – SM „Przyjezierze” Przydzielenie mieszkań w "prominenckim" budynku osobistościom z aparatu sprawiedliwości pozwoliło władzom spółdzielni uzyskać przychylność miejscowego wymiaru sprawiedliwości. To właśnie z powodu owej "przychylności" sprawę SM "Pojezierze" trzeba było przekazać prokuraturze z Elbląga, a proces toczy się w Ostródzie.
Gdy za sprawą CBŚ korupcyjne praktyki w olsztyńskim wymiarze sprawiedliwości ujrzały światło dzienne, sędzia Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Olsztynie Jarosław Sz., chcąc uniknąć postępowania dyscyplinarnego, zwolnił się z pracy i wyjechał do innego województwa. Jak podaje lokalna prasa, mimo niechlubnej przeszłości uzyskał wpis na listę radców prawnych w Białymstoku i w tym charakterze występuje teraz w olsztyńskim sądzie. (za „Naszym Dziennikiem”)
Toruń, kilka lat temu Prezydent Miasta zatrudnił w magistracie jako radcę prawnego żonę prominentnego prokuratora z tutejszej Prokuratury Okręgowej, prezydent to były Prezes Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie na etacie radcy prawnego pracuje córka Prokuratora Apelacyjnego z kluczowego wydziału wizytacji oraz brat Prezesa Sadu Okręgowego.
Sprawę Sędzi Doroty Kąckiej z Warszawy opisała „GaPa” – nie ma sensu szczegółowo przypominać sprawy. Po prostu mąż sędzi to radca prawny, więc kto widział o tym fakcie i miał sprawę w Sądzie Okręgowym w Warszawie, a przy tym był nie ciemię bity...wiadomo na układy nie ma rady.
Podsumujmy – zamiast czekać na kłopoty z wymiarem sprawiedliwości prominenci często wykupują polisę ubezpieczeniową, a to zatrudnią krewnych i pociotków prominentnych sędziów, a to mieszkanko za pół ceny skołują. I jest jak w „Ojcu Chrzestnym”: „oddam ci przysługę nic nie żądając w zamian, ale może pewnego dnia ja lub ktoś w moim imieniu poprosi o inna małą przysługę”
Teraz obiecane spekulacje – system działa na zasadzie niekończącej się serii przysług, jakie oddają sobie wtajemniczeni. Im mniejsze miasto tym bardziej system jest szczelny. Ot spotkają się kumple ze studiów – jeden jest sędzią inny prokuratorem, trzeci adwokatem. Nawet jak razem nie studiowali to mają wspólnych znajomych. Dziś prokurator nie zaskarży korzystnego dla oskarżonego wyroku, jutro adwokat nie złoży wniosku o zwrot sprawy w oczywisty sposób skopanej przez prokuratora.
W sprawach cywilnych jest jeszcze gorzej, dziś ja nie będę zbyt intensywnie walczył przy dziale spadku, jutro kolega, który dzięki takiej uprzejmości uzyskał coś dla swojego bogatego klienta na pewno znajdzie sposób do rewanżu. Sprawy karne są o tyle trudniejsze do ‘ustawiania”, że 99% oskarżonych jest winnych, a dowody winy zazwyczaj są mocne. Więc co najwyżej można kombinować przy wymiarze kary. Sprawy cywilne to inna para kaloszy. Tu żadko jest tak, ze jedna strona ma 100% racji
Do tego dochodzi faktyczny dyktat ‘biegłych”, którego niby przypadkiem powołuje sędzia z listy (strony mogą zaprotestować i wskazywać innego), tylko, że trzeba o tym wiedzieć, a jak mój pełnomocnik powie, że biegły jest ok, to kto się wychyli. Biegły dostaje wynagrodzenie jakie sobie sam wyliczy pod warunkiem, że sędzia to zatwierdzi. Zatwierdzi jak będzie z opinii zadowolony – to już. Biegły na pewno się domyśli co napisać, co by pan sędzia był szczęśliwy.
Podsumowując – między bajki można włożyć koperty i torby z pieniędzmi jakie mają, rzekomo powszechnie krążyć z ręki do ręki. Ten system działa subtelniej, a przez to jest trudniejszy do zmienienia. Jest to chyba niemożliwe, bo o wszystkim decydują, jak słusznie zauważył tow. Ilicz kadry. A nepotyzm adwokacki to pikuś przy nepotyźmie sędziowskim. Tu dziecko na pierwszą komunę otrzymuje togę i łańcuch, który spokojnie wraz z etacikiem będzie czekał, aż latorośl dorośnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)