Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, ze jedynie cud może sprawić, by 44 prezydentem Stanów Zjednoczonych został Republikanin. Obecnie jedynie cud w postaci jakiejś monstrualnej wpadki medialnej przeciwników czy wyjścia na światło dzienne ukrywanej afery mógłby pomóc Barakowi Obamie. W obecnej sytuacji jest on politycznie martwy niczym ptak Dodo. Zwłaszcza, po nokautującym ciosie jaki zadała jego wizerunkowi Sara Palin.
Po tym jak George Walker Bush kończy urzędowanie w rekordowo niskim poparciem społecznym, po tym gdy USA ugrzęzły na lata w Iraku i Afganistanie, po credit crunch oczywistym było, że Demokraci mają prezydenturę w kieszeni. Co, moim zdaniem, legło u podstaw ich klęski. Wystarczyłoby, by wystawili do wyścigu kandydata strawnego na wyborcy centrowego i nic nie pomogłoby kandydatowi republikańskiego, kimkolwiek by on nie był.
Zamiast tego jak diabeł z pudełka wyskoczył czarnoskóry senator oraz Hilary Clinton. To starcie gigantów o nominację zupełnie zepchnęło w cień pozostałych kandydatów, co nie mniej istotne spowodowało, że Al Gore stwierdził, iż: „poczeka na swoją oskarową noc” a byłby on prawdopodobnie murowanym zwycięzcą wyborów o ile uzyskałby nominację swojej partii.
Dalej było już tylko gorzej....wyniszczająca walka o partyjną nominację, uczynienie z Obamy celebrity na miarę Britney Spears czy Paris Hilton (genialna reklamówka sztabu McCaina) wpadki w postaci nie odwiedzenia podczas wizyty w Niemczech rannych żołnierzy, brak reakcji na kryzys gruziński, wybór Joe Bidena na kandydata na wiceprezydenta (wyjaśniam, że Joe Biden zasiada w Senacie dłużej niż część wyborców żyje – więc pasuje do kampanii pod hasłem „change’ jak pięść do nosa), komentarz żony Obamy, iż po jego nominacji po raz pierwszy jest dumna ze swego kraju .
Po czym nadszedł „huragan Sara” jak określają to niektórzy amerykańscy komentatorzy, to jest wybór Sary Palin na kandydata na wiceprezydenta. Charyzmatyczna gubernator momentalnie uczyniła sobie z Baraka Obamy tarczę strzelniczą, zaś jego los jest w tej chwili podobny do królika, któremu jako 10 – latka odstrzeliła głowę, bądź łosia na którego poluje, by zrobić z niego hamburgery (czym się szczyci). Kilkoma genialnymi wypowiedziami zadała rujnujące straty wizerunkowi Obamy – dla przykładu wypomniała mu, że jako senator nie przygotował, żadnego projektu ustawy, a znalazł czas na napisanie dwóch książek...o sobie.
Trzeba też uwzględnić, że znaczna część centrowego elektoratu Hilary Clinton była niechętna Obamie i rozważała głosowanie na republikanina, z chwilą kiedy wyborcy ci otrzymali zachętę w osobie Palin spokojnie można kilka procent głosów odjąć Obamie, a dodać McCainowi.
Podsumowując, Barak Obama właśnie przechodzi do historii jako pierwszy czarnoskóry kandydat na prezydenta.
Nie sposób nie napisać o sposobie relacjonowania wyborów w USA przez media europejskie, o naszych „specjalistach” nie wspominając. Z komentarzy przebija pogarda dla „ciemnego amerykańskiego luda”. A to właśnie ten „ciemny lud” z tzw. Bible belt decyduje o wynikach wyborów. Poza pogardą przebija poczucie wyższości – my tacy światli, a te buraki w Stanach to....
Daleki jestem od bezgranicznego wychwalania Ameryki, ale jak to jest możliwe, że kraj niewykształconych idiotów, którzy na pytanie gdzie leży Portugalia odpowiadają: „Kennedy Airport gate 4” przoduje w licznie noblistów, zaś tekst ten piszę korzystając z systemu operacyjnego, przeglądarki i edytora tekstów made in USA.
W Konstytucji USA znajduje się przepis gwarantujący praw do życia, wolności i dążeń do szczęścia. Jeżeli dla kogoś szczęściem jest oglądanie Super Bowl, zajadanie chipsów, popijanie piwa i nie przejmowanie się tym co się dzieje gdzieś tam na końcu świata (który i tak prędzej czy później trzeba będzie ratować z jakiejś kabały w rodzaju wojny światowej) to, kto dał Hani Lisowej prawo wyśmiewania się z takiego sposobu na życie.
W kontekście odradzających się ambicji imperialnych Rosji dziękujmy Opatrzności, że kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych nie zostanie człowiek, który na wojnę w Gruzji miał odpowiedź – wezwanie do powstrzymania się od agresji poszanowanie pokoju. Takie kochajmy się.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)