Jarosław Kaczyński okazał się mistrzem w odbieraniu elektoratu własnemu ugrupowaniu. Widząc oczywistą nieskuteczność ataków na Donka i jego wesołą ferajnę postanowił najprawdopodobniej mierzyć siły na zamiary i wdeptać Dorna w ziemię, czy raczej w błoto.
Otoczony miernotami, założył, że również Dorn podkuli ogon pod siebie i pozwoli się spostponować. Jednak żaden normalnie myślący mężczyzna nie zdzierżyłby publicznych połajanek na temat życia rodzinnego od 50 letniego mężczyzny mieszkającego z matką i kotem. Kiedy jeszcze głos w sprawie zabrał Gosiewski (który chyba miał w tym momencie pomroczność jasną dalej idącą niż wtedy, gdy o na antenie Radia Maryja opowiadał o ministrze „Krabie”) zrobiło się kabaretowo. Uprzejmie wyjaśniam, iż Gosiewski płaci na dziecko z pierwszego małżeństwa 600 zł i prawuje się z była żoną o podwyżkę na która się zgodzić nie chce.
Tak więc po szkodzącą wizerunkowi partii awanturze na komisji z siostrą Szczypińską w roli primadonny, po bezsensownym bojkocie TVN (na złość Walterowi odmrozimy sobie uszy) przyszedł czas na nawalankę z byłym kolegą partyjnym. Dorn postawiony pod ścianą wezwał Kaczyńskiego do przeprosin, ten oczywiście nie przeprosi, bo nie może. Nie może, z uwagi, na autorytet wewnątrzpartyjny. Dorn wytoczy proces, który oczywiście wygra. Media „salonowe” będą miały używanie. Genialne posunięcie, gdy chodzi o strzelanie sobie, już nawet nie w stopę, ale w kolano.
Cała ta awantura budzi niesmak wielu zwolenników PiS. Przyznam, że i mi będzie trudno ponownie głosować na PiS, mając na uwadze kilka ostatnich zagrań prominentów tej partii. Wychodzi, przy okazji patologia „partii wodzowskiej” – Gosiewski nie jest kretynem, ale najwidoczniej stwierdził, że przypodobanie się Kaczorowi jest więcej politycznie warte niż zrobienie z siebie błazna – hipokryty.
Mam nadzieję (choć z uwagi na system finansowania partii politycznych wiem, że będzie o to trudno), że na prawicy powstanie jakaś alternatywa dla PiS na którą mógłbym głosować. Zgadzam się, że Kaczyńscy zrobią wszystko by PiS do władzy nie wrócił, zresztą nie wiem, czy chciałbym ich powrotu.
Także jestem jak najdalszy od tego, by uznawać, iż dajmy na to Ziobro jest jakąkolwiek alternatywą. Miałem do czynienia z Ministerstwem Sprawiedlwiości pod jego rządami i wiem, że zupełnie nie panował nad podległą sobie instytucją. Kiedy zestawi się jego nieudacznictwo z profesjonalizmem i skutecznością Kaminskiego (tego od CBA) widać jaka to alternatywa… Za przeciek przy okazji afery gruntowej odpowiada także Ziobro, który zajęty brylowaniem w mediach oddał rządy w ministerstwie grupie prokuratorów, którzy w zamian za codzienne mówienie Ziobrze jaki jest wspaniały mieli wolną rękę. Do tego zrobienie z łapówkarza męczennika IV RP, tylko dlatego, że nie umiało się utrzymać jęzora na wodzy. To ma być alternatywa? Wolne żarty.
W PiS dochodzi do selekcji negatywnej, a Kaczyński wszedł na drogę zamienienia partii w sektę kierowaną przez nieomylnego Guru. Guru zawsze ma rację, a jak jej nie ma to patrz punkt pierwszy.
Jarosławie Kaczyński, Kocie! Nie iddźcie tą drogą!
Otoczony miernotami, założył, że również Dorn podkuli ogon pod siebie i pozwoli się spostponować. Jednak żaden normalnie myślący mężczyzna nie zdzierżyłby publicznych połajanek na temat życia rodzinnego od 50 letniego mężczyzny mieszkającego z matką i kotem. Kiedy jeszcze głos w sprawie zabrał Gosiewski (który chyba miał w tym momencie pomroczność jasną dalej idącą niż wtedy, gdy o na antenie Radia Maryja opowiadał o ministrze „Krabie”) zrobiło się kabaretowo. Uprzejmie wyjaśniam, iż Gosiewski płaci na dziecko z pierwszego małżeństwa 600 zł i prawuje się z była żoną o podwyżkę na która się zgodzić nie chce.
Tak więc po szkodzącą wizerunkowi partii awanturze na komisji z siostrą Szczypińską w roli primadonny, po bezsensownym bojkocie TVN (na złość Walterowi odmrozimy sobie uszy) przyszedł czas na nawalankę z byłym kolegą partyjnym. Dorn postawiony pod ścianą wezwał Kaczyńskiego do przeprosin, ten oczywiście nie przeprosi, bo nie może. Nie może, z uwagi, na autorytet wewnątrzpartyjny. Dorn wytoczy proces, który oczywiście wygra. Media „salonowe” będą miały używanie. Genialne posunięcie, gdy chodzi o strzelanie sobie, już nawet nie w stopę, ale w kolano.
Cała ta awantura budzi niesmak wielu zwolenników PiS. Przyznam, że i mi będzie trudno ponownie głosować na PiS, mając na uwadze kilka ostatnich zagrań prominentów tej partii. Wychodzi, przy okazji patologia „partii wodzowskiej” – Gosiewski nie jest kretynem, ale najwidoczniej stwierdził, że przypodobanie się Kaczorowi jest więcej politycznie warte niż zrobienie z siebie błazna – hipokryty.
Mam nadzieję (choć z uwagi na system finansowania partii politycznych wiem, że będzie o to trudno), że na prawicy powstanie jakaś alternatywa dla PiS na którą mógłbym głosować. Zgadzam się, że Kaczyńscy zrobią wszystko by PiS do władzy nie wrócił, zresztą nie wiem, czy chciałbym ich powrotu.
Także jestem jak najdalszy od tego, by uznawać, iż dajmy na to Ziobro jest jakąkolwiek alternatywą. Miałem do czynienia z Ministerstwem Sprawiedlwiości pod jego rządami i wiem, że zupełnie nie panował nad podległą sobie instytucją. Kiedy zestawi się jego nieudacznictwo z profesjonalizmem i skutecznością Kaminskiego (tego od CBA) widać jaka to alternatywa… Za przeciek przy okazji afery gruntowej odpowiada także Ziobro, który zajęty brylowaniem w mediach oddał rządy w ministerstwie grupie prokuratorów, którzy w zamian za codzienne mówienie Ziobrze jaki jest wspaniały mieli wolną rękę. Do tego zrobienie z łapówkarza męczennika IV RP, tylko dlatego, że nie umiało się utrzymać jęzora na wodzy. To ma być alternatywa? Wolne żarty.
W PiS dochodzi do selekcji negatywnej, a Kaczyński wszedł na drogę zamienienia partii w sektę kierowaną przez nieomylnego Guru. Guru zawsze ma rację, a jak jej nie ma to patrz punkt pierwszy.
Jarosławie Kaczyński, Kocie! Nie iddźcie tą drogą!



Komentarze
Pokaż komentarze (27)