W starym dowcipie rabin poradził proszącemu o radę w kwestii mieszkaniowej, by wstawił sobie kozę do ciasnego mieszkania. Po jakimś czasie jak ją wystawi poczuje, że mu się metraż zwiększył.
Rządząca koalicja zastosowała ten wypróbowany przepis na nas wszystkich, a w zasadzie w części kierowców tankujących samochody LPG. Najpierw ogłoszono z 9 miesięcznym wyprzedzeniem podwyżkę akcyzy, by w ostatniej chwili odwołać (ustami Waldemara Pawlaka). I poczuliśmy jakby nam gaz na stacjach potaniał. Dodatkowo odczuwamy wdzięczność wobec Waldka, a ministra finansów i tak nikt nigdy nie lubił.
Nie jest to pomysł nowy, onegdaj jak koalicja SLD/PSL w 1994 r. bodaj wprowadzała podatek transakcyjny od operacji giełdowych, to najpierw postraszyli podatkiem 1%, potem się rzekomo doły partyjne zbuntowały i wprowadzili stawkę 0,2%. Po jakimś czasie się z podatku wycofali.
Jak widać w grę tą można grać w dwu wariantach, z wprowadzeniem jakiejś podwyżki podatków lub bez jej wprowadzania. Tak czy inaczej umęczony podatnik odczuwa wdzięczność dla jakiegoś dobroczyńcy, co się za swoim poddanym ujął i zginąć marnie nie pozwolił. Mi to jednak bardziej przypomina inny dowcip o Stalinie, który kopnął dziecko proszące o cukierka i komentarz: „mógł zabić a jedynie kopnął”.
Podwyżki jakie na nas spadną w przyszłym roku są znaczące, acz nie dramatyczne. Media salonu prześcigają się w straszeniu nadchodzącym Armagedonem, w nowym roku okaże się, że jest drożej lecz nie takim stopniu jak straszono…i mieszkanie znów stanie się większe. Cudu nie ma, podwyżek dla nauczycieli i lekarzy nie ma, ale miały być olbrzymie podwyżki, a jest do przeżycia – tak to ma zadziałać.
Posłowie PiS zajęci oszczędzaniem 300 zł i wazeliniarstwem wobec Wielkiego Demiurga w części nie chcą, w części po prostu nie mogą przedstawić jakiś konstruktywnych rozwiązań. Czy to tak trudno wziąć kilku ekspertów (zapomniałem, że Prezes nie lubi mądrali), zapłacić im z tych milionów na bilbordy i niech opracują np. „Narodową Strategię Oszczędzania Energii”. Dla przykładu niech NFOŚ, który co roku wydaje miliony na edukacje ekologiczną prowadzoną przez starych trepów poprzebieranych w mundurki ZHP (sprawdziłem to wiem, ZHP prowadzi za ciężkie miliony edukacje ekologiczną) dopłaca do instalacji kolektorów słonecznych do ogrzewania wody w domach jednorodzinnych. Albo zaproponować ulgę podatkową dla ocieplających budynki. Pomysłów jest bez liku, eksperci usiądą i policzą. Potem zwołać konferencję prasową – przedstawić jakiś bryk, i atakować rząd, ze nic nie robi w tej kwestii, a my mamy gotowe pomysły.
Koalicja jest słaba i nic nie robi, ale co robi opozycji? Poza zajmowaniem się sama sobą? Kiedy ostatnio PiS wyszło z jakąś nową inicjatywą? Onegdaj Kwaśniewski był silny słabością przeciwników, bez trudu pokonał Pięknego Mariana, teraz sytuacji powtarza się ze Słoneczkiem Peru. Będzie silny słabością Kaczyńskich. Niestety.
Rządząca koalicja zastosowała ten wypróbowany przepis na nas wszystkich, a w zasadzie w części kierowców tankujących samochody LPG. Najpierw ogłoszono z 9 miesięcznym wyprzedzeniem podwyżkę akcyzy, by w ostatniej chwili odwołać (ustami Waldemara Pawlaka). I poczuliśmy jakby nam gaz na stacjach potaniał. Dodatkowo odczuwamy wdzięczność wobec Waldka, a ministra finansów i tak nikt nigdy nie lubił.
Nie jest to pomysł nowy, onegdaj jak koalicja SLD/PSL w 1994 r. bodaj wprowadzała podatek transakcyjny od operacji giełdowych, to najpierw postraszyli podatkiem 1%, potem się rzekomo doły partyjne zbuntowały i wprowadzili stawkę 0,2%. Po jakimś czasie się z podatku wycofali.
Jak widać w grę tą można grać w dwu wariantach, z wprowadzeniem jakiejś podwyżki podatków lub bez jej wprowadzania. Tak czy inaczej umęczony podatnik odczuwa wdzięczność dla jakiegoś dobroczyńcy, co się za swoim poddanym ujął i zginąć marnie nie pozwolił. Mi to jednak bardziej przypomina inny dowcip o Stalinie, który kopnął dziecko proszące o cukierka i komentarz: „mógł zabić a jedynie kopnął”.
Podwyżki jakie na nas spadną w przyszłym roku są znaczące, acz nie dramatyczne. Media salonu prześcigają się w straszeniu nadchodzącym Armagedonem, w nowym roku okaże się, że jest drożej lecz nie takim stopniu jak straszono…i mieszkanie znów stanie się większe. Cudu nie ma, podwyżek dla nauczycieli i lekarzy nie ma, ale miały być olbrzymie podwyżki, a jest do przeżycia – tak to ma zadziałać.
Posłowie PiS zajęci oszczędzaniem 300 zł i wazeliniarstwem wobec Wielkiego Demiurga w części nie chcą, w części po prostu nie mogą przedstawić jakiś konstruktywnych rozwiązań. Czy to tak trudno wziąć kilku ekspertów (zapomniałem, że Prezes nie lubi mądrali), zapłacić im z tych milionów na bilbordy i niech opracują np. „Narodową Strategię Oszczędzania Energii”. Dla przykładu niech NFOŚ, który co roku wydaje miliony na edukacje ekologiczną prowadzoną przez starych trepów poprzebieranych w mundurki ZHP (sprawdziłem to wiem, ZHP prowadzi za ciężkie miliony edukacje ekologiczną) dopłaca do instalacji kolektorów słonecznych do ogrzewania wody w domach jednorodzinnych. Albo zaproponować ulgę podatkową dla ocieplających budynki. Pomysłów jest bez liku, eksperci usiądą i policzą. Potem zwołać konferencję prasową – przedstawić jakiś bryk, i atakować rząd, ze nic nie robi w tej kwestii, a my mamy gotowe pomysły.
Koalicja jest słaba i nic nie robi, ale co robi opozycji? Poza zajmowaniem się sama sobą? Kiedy ostatnio PiS wyszło z jakąś nową inicjatywą? Onegdaj Kwaśniewski był silny słabością przeciwników, bez trudu pokonał Pięknego Mariana, teraz sytuacji powtarza się ze Słoneczkiem Peru. Będzie silny słabością Kaczyńskich. Niestety.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)