Zgodnie z moimi przewidywaniami (to znaczy do pełnej realizacji prognozy nie doszło, bo w ostatniej chwili Palikota zakneblowano) Marszałek Wielki Stefan „Niesioł” Niesiołowski dał głos. Co prawda knebel nałożony na Palikota zdaje się i jego dotyczył, bo zamiast dołożyć znienawidzonemu Kaczorowi zabrał się za… dziennikarzy.
Co prawda nie za agitatorów udający dziennikarzy, piszących dla ludności tubylczej, ale za tych prawdziwych – zagranicznych. Widać czując trochę respektu przed obcymi nazwał ich „ignorantami”, a komentarze określił jako „prymitywne”. Według Niesiołowych standardów to bardzo umiarkowana i rzeczowa krytyka. Mógł przecież całkiem inaczej, mógł dla przykładu nazwać ich „dziennikarskimi chuliganami”, albo „pornogrubasami”, albo „niekompetentnymi zakompleksionymi fanatykami”. Mógł, ale zbastował.
Co tedy rozsierdziło, tak Marszałka Wielkiego? Fakt, że dziennikarze zagraniczni ośmielili się napisać, że winę za zamieszanie na szczycie ponoszą obie strony konfliktu. Jak człowiek przyzwyczai się, że agitatorzy udający u nas dziennikarzy o PO piszą jedynie dobrze, to może doznać szoku, gdy okaże się, że ktoś może napisać coś krytycznego.
Polecam jednak posłuchanie jednego z ostatnich wywiadów Złotowłosej Monisi z… Millerem, któremu jeszcze kilka lat temu właziła bez wazeliny wraz z całą ekipą i sprzętem. Pojechała po nim jak po łysej kobyle. Więc Stefan, pamiętaj z medialnego prochu powstałeś i w tenże proch zostaniesz obrócony. Kiedy? Gdy, osoby pociągające za sznurki postanowią wykreować zmienników. Znajdzie się wtedy i druga Jarucka, dziennikarze zadadzą Ci Stefan pytania o lustrację. Pokarzą Twoją wykrzywioną z wściekłości gębę. Przyjdzie i do tego. A na razie grzej się w ciepełku reflektorów, ino bacz co byś sobie skrzydełek nie oparzył od nadmiaru ciepła.
Co prawda nie za agitatorów udający dziennikarzy, piszących dla ludności tubylczej, ale za tych prawdziwych – zagranicznych. Widać czując trochę respektu przed obcymi nazwał ich „ignorantami”, a komentarze określił jako „prymitywne”. Według Niesiołowych standardów to bardzo umiarkowana i rzeczowa krytyka. Mógł przecież całkiem inaczej, mógł dla przykładu nazwać ich „dziennikarskimi chuliganami”, albo „pornogrubasami”, albo „niekompetentnymi zakompleksionymi fanatykami”. Mógł, ale zbastował.
Co tedy rozsierdziło, tak Marszałka Wielkiego? Fakt, że dziennikarze zagraniczni ośmielili się napisać, że winę za zamieszanie na szczycie ponoszą obie strony konfliktu. Jak człowiek przyzwyczai się, że agitatorzy udający u nas dziennikarzy o PO piszą jedynie dobrze, to może doznać szoku, gdy okaże się, że ktoś może napisać coś krytycznego.
Polecam jednak posłuchanie jednego z ostatnich wywiadów Złotowłosej Monisi z… Millerem, któremu jeszcze kilka lat temu właziła bez wazeliny wraz z całą ekipą i sprzętem. Pojechała po nim jak po łysej kobyle. Więc Stefan, pamiętaj z medialnego prochu powstałeś i w tenże proch zostaniesz obrócony. Kiedy? Gdy, osoby pociągające za sznurki postanowią wykreować zmienników. Znajdzie się wtedy i druga Jarucka, dziennikarze zadadzą Ci Stefan pytania o lustrację. Pokarzą Twoją wykrzywioną z wściekłości gębę. Przyjdzie i do tego. A na razie grzej się w ciepełku reflektorów, ino bacz co byś sobie skrzydełek nie oparzył od nadmiaru ciepła.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)