Fredd Fredd
99
BLOG

Igora Janke separacja od rzeczywistości

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 2
Komentarze p. Igora Janke zawsze czytam z uwagą, zazwyczaj się z autorem się zgadzając. Niestety komentator ten cierpi na pewna przypadłość – okresowo separuje się od rzeczywistości. Całkowicie i definitywnie. Na szczęście są to okresy krótkotrwałe i potrafi ponownie uzyskawszy połączenie on- line z rzeczywistością przyznać się do błędu.

Nie mogę odmówić sobie przypomnienia poprzedniego okresu separacji od rzeczywistości, gdzie p. Igor Janke dostrzegł, jako chyba jedyny komentator, nowy byt astralny: „nowy PSL”, „odmienionego Pawlaka”. Oczywiście najlepiej sfalsyfikował tezę, sam Pawlak i jego wesoła ferajna. Ponieważ wpis ten nie dotyczy Małych Zielonych Ludzików, nie ma co się rozwodzić. Kto pamięta, ten pamięta, kto chce sobie przypomnieć sięgnie do archiwalnych wpisów. 

Dzisiejszy wpis p. Igora oraz artykuł w „Rzepie” dowodzi, że mamy nawrót choroby. Nasz gospodarz pisze: „Prezydent poszedł na bój, w którym od początku stał na straconej pozycji. Wybiegł z szabelką na pole walki gdzie świetnie uzbrojeni przeciwnicy tylko czaili się do ataku. Moim zdaniem został sprowokowany i wypuszczony mniej więcej tak, jak Saakaszwili przez Moskwę.”  

Zdębiałem, brakowało jeszcze tylko opisu Kaczora szarżującego z lanca na czołg Tuska. Skoro miałoby być jak w powyższym opisie, to dlaczego agitatorzy udający dziennikarzy tak błyskawicznie wyciszyli temat, Tusk wypowiada się w pojednawczym tonie, a Palikotowi nałożono kaganiec? Dla każdego w miarę rozsądnie myślącego człowieka (poza kibolami PO oczywiście) oczywistym jest, że to Prezydent tę bitwę wygrał: wygrał ponieważ zmusił Tuska do porzucenia maski miłości i wdanie się w karczemną awanturę. 

Czy Prezydent cokolwiek na tym stracił. Nic, a nic. Medialnej gęby jaką mu przyprawiono nie zmieni. Chodzi o pokazanie, że w istocie wszyscy są tacy sami, a więc niech elektorat niezdecydowany siedzi w domu klnąc na polityków. To jedyna możliwa strategia na reelekcję. Każda inna skazana jest na porażkę. Kaczyński ma szanse na reelekcję jedynie przy niskiej frekwencji i "zniesmaczeniu polityką” części wyborców PO. Nic tak dobrze temu nie służy, jak taka „jazda” jak w Brukseli. Otoczenie Tuska też o dostrzegło i stąd zmiana tonu i zachowania. Panie Igorze! Puk, Puk, proszę się obudzić. 

Krytykować każdy może, ale skoro uważam, że p. Igor Janke zupełnie nie zrozumiał ostatnich wydarzeń pozwolę sobie na przedstawienie swojej wersji, tego jak było. Otóż, do myślenia daje wypowiedź Schetyny, że gdyby PO nie chciała, by Prezydent na szczyt nie leciał to by mu samolot obiecali, a na 15 minut przed odlotem zabrali. Co racja to racja, tylko, że co inne było celem. W przeszłości prowokowany przez gryzących łydki wydelegowanych na ten „odcinek” posłów i ministrów PO Kaczyński reagował agresją i obrażeniem się – co było skrzętnie wykorzystywane. Bynajmniej nie po raz pierwszy zachował się inaczej. Już przy okazji lotu do Gruzji nie dał się sprowokować i zrobił po prostu swoje. Teraz mieliśmy powtórzenie schematów z Gruzji, tyle, że z większym natężeniem emocji, bo Donkowi puściły nerwy.

Nie należy zapominać o bonusie w postaci sygnału do betonowego elektoratu Pis: „nie dajemy sobie w kaszę dmuchać” O betonowy elektorat też należy czasem zadbać. Tak więc widać tutaj rękę Jarosława. Zdiagnozował sytuację i realizuje plan doprowadzenia do sytuacji, w której zarówno Tusk jak i Kaczyński będą mieli porównywalne elektoraty negatywne. Każda taka burda temu sprzyja. 

Tyle, mojego. W arbitra elegancji bawić się nie zamierzam, pozostawiam to godniejszym od siebie. Dla mnie ważne jest, że Kaczor znów jest w formie i gra swoją, a nie Donkową grę.  



Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka