Co za afera, wstrętny Bachor strzelił Złotowłosej Stokrotce z procy prosto w zad. Stokrotka jak na prymuskę przystało poszła z płaczem do wychowawczyni, ale ta zamiast wziąć w obronę wytłumaczyła Złotowłosej, że jeżeli będzie zbyt natarczywie domagać się ukarania Bachora to będzie musiała obnażyć corpus delictii przy całej klasie. Więc sprawę co prędzej zamieciono pod dywan.
Radość zaś w całej klasie była ogromna, bo Złotowłosa Stokrotka była bardzo nie lubiana, głownie za przychylność nauczycieli, która się cieszy. Także za to kim jej ojciec. A także, za to, że w pierwszej lubiła skarżyć na tych co zadań domowych nie odrabiali. Ot normalna sprawa, zawiść wśród małych dzieci.
A i Bachorowi cała klasa była wdzięczna – zrobił to na co wszyscy mieli ochotę, tylko się bali. Nawet fakt, że wcześniej dodał sobie odwagi za pomocą wykradzionej z barku rodziców „Nalewki Babuni” (o czym nie omieszkał donieść, klasowy skarżypyta) nie ujmował mu zasług.
Tylko jeden mało lotny kolega Bachora jak zwykle nic nie rozumiał, tłumaczył, że on nie chciał i celował zupełnie gdzie indziej. Nieprawda celował dokładnie tam gdzie skoblem trafił.
199
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (42)