“Uważaj, czego sobie życzysz, bo to się może spełnić” brzmi chińskie przysłowie. Mam wrażenie, że bieżąca sytuacja gospodarcza dostarcza potwierdzenia jeszcze jednej ludowej mądrości: „nie życz drugiemu co tobie nie miłe” Waldemar Kuczyński życzył i się spełniło, tyle, że nie temu któremu życzył.
Najpierw klasyczny cytat – nigdy za wiele dowołania do „źródeł”: "Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie chwasta zwanego IV RP."
Najpierw klasyczny cytat – nigdy za wiele dowołania do „źródeł”: "Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie chwasta zwanego IV RP."
No i widzisz Waldziu – na naszych oczach spełnia się! Kryzys gospodarczy rozkręca się nieubłaganie. Jesteś taki fachura to wiesz, że ględzenie oficjeli o „wyspie stabilności” jest jeszcze mniej warte od obietnicy „II Irlandii”. Masz kumpli w bankach to wiesz co jest grane i na co się zanosi. Na marginesie co oni z tymi wyspami, tu Irlandia, tu „wyspa stabilności”, ale może to i lepiej skończą może na Madagaskarze.
Więc miało być tak: dyletanckie Kaczki miały do spółki z Lepperem i Giertychem rozłożyć gospodarkę, po czym rozwścieczeni wyborcy mieli przegnać Kaczki gdzie pieprz rośnie i to raz na zawsze. W sumie prawie się udało, tylko jak w reklamie: „prawie robi różnicę”.
Oto, ekipa fachowców, którym od projektów uginały się szuflady będzie się musiała zmierzyć z kryzysem gospodarczym jakiego świat zaznał w XX wieku jedynie raz. Mała dygresja, aż dziw, że nie wpadli jeszcze by ludowi sprzedać bajeczkę, ze projekty były, Irlandia też by była, ale wicie rozumicie, uwarunkowania zewnętrzne towarzysze...albo jeszcze na to nie wpadli, albo rozumieją, że na kredytobiorcę kredytu w CHF PR działa jak płachta na byka. Wracając do tematu, obiektywnie rzecz biorąc to skala kryzysu jest tak duża, że poległaby na nim każda władza, absolutnie każda (PiS tak samo tylko w wielkim medialnym hukiem) jedynie dysponując jak Piłsudski w latach 30-stych możliwością pozamykania przeciwników politycznych, gigantycznym osobistym autorytetem i konsolidacją społeczeństwa wobec niebezpieczeństwa zewnętrznego można byto przetrwać. Jedynie przetrwać, nic więcej, pali się dom i można co najwyżej powynosić meble i mieć nadzieję, że współmieszkancy nie obwinią o zaprószenie ognia.
Fakt, że wesoła ferajna Tuska (skądinąd otoczony nimbem liberała i speca od gospodarki jest magistrem historii bez cienia przygotowania do rządzenia) to banda nieudaczników rozglądających się na boki, gdzie można skręcić lody tylko pogarsza sprawę. Właśnie teraz, gdy światowy system finansowy sypie się jak domek z kart, oni zajęli się „prywatyzacją/komercjalizacją/”kręceniem lodów” w służbie zdrowia. Jest w tym wbrew pozorom spora logika. Wiedzą co się święci, wiedzą, że nawet leming nie uwierzy, że jest git jak mu rata kredytu poszybuje w kosmos, więc co nakręcą lodów to ich. No i na jakąś wyspę będzie za co prysnąć.
Kaczyński dostał od losu 3 szansę. Drugą dostał, gdy z niebytu i politycznego marginesu wyciągnął jego brata Buzek i uczynił ministrem sprawiedliwości, zaś Piękny Marian postanowił popełnić polityczne seppuku wraz z całą formację. Pierwszą miał, gdy budował PC. Teraz dostał 3.
Oczywiście lemingi jeszcze nie widzą co się święci. Ale spokojnie, w swoim czasie poczujecie. Na razie uwierzcie na słowo, uwierzcie również, że macherzy polityczni tez zdają sobie sprawę z sytuacji. Tusk jest już odstrzelony, tylko jeszcze sam o tym nie wie. Szczerzę wątpię czy wystartuje w wyborach prezydenckich. Stop, wróć, czy pozwolą mu wystartować.
Wiele wskazuje, że przełom roku przyniesie „korektę techniczną” kryzysu i chwilowe wytchnienie, ale w połowie 2009 r. kryzys ponownie zaatakuje. Zaś 2010-2011 ma szansę być jego apogeum. Nie ma takiej siły, by partia rządząca i jej lider odnieśli jakikolwiek sukces w wyborach. Tuska i PO czeka los AWS i Mańka.Pieniądze budżetowe nie pomogą, bo po tym co zostanie z budżetu…dziura Bauca będzie wyglądać będzie jak mysia dziurka. A i oligarchowie będa mieli większe problemy niż wspieranie PO
Oczywiście, będzie jak mawia RAZ - na Zachodzie partie pozostają od lat te same, tylko ludzie się zmieniają, u nas odwrotnie partie się zmieniają, ale ludzie pozostają ci sami. Więc większość działaczy PO odnajdzie się w innej konfiguracji.
Tak, tak Kaczki są jak widać w czepku urodzone, a Ty Waldek uważaj na drugi raz.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)