Zaryzykuje tezę, że osoby kreujące politykę PO dla Tuska przewidziały rolę, zderzaka. FYM w swoim komentarzu dotknął problemu „dziwnej” strategii PO w związku z kryzysem. Oto w obliczu walącej się złotówki i wstrzymaniu akcji kredytowej prze banki PełO mówi, że jesteśmy „wyspą stabilności”. Oczywistym jest, że jest to taktyka samobójcza, a jedyną rozsądną byłoby kreowanie się na fachowców – zbawców narodu, co uchronili kraj przed katastrofą
Zamiast zaklinać rzeczywistość (piszę ten komentarz w chwili, gdy CHF przebił 2.50 zł, a dolar zbliża się do 3 zł – matematyka nie poddaje się Piarowi, jak masz spłacić bankowi kilka stów miesięcznie więcej to płacz i płać, żadne uśmiechy nie pomogą), PO powinna zwoływać kolejne narady kryzysowe, proponować jakieś rozwiązania, Tusk powinien zawezwać do siebie prezesów największych banków i robić groźne miny, że nie pozwoli na transfer choćby jednej złotówki, i tak dalej, w ten deseń przy medialnej klace.
Zamiast tego Tusk poleciał do Chin, Gleb Chlebowski bredzi, że kryzysu nie ma. Komedia po prostu. Ponieważ nie wierzę na w nagłe zidiocenie speców od Piaru, którzy jednak jak dotąd ujawniali spore umiejętności, zaczynam (zgodnie ze swoją naturą) podejrzewać anty - Tuskowy spisek.
Spisek taki musiałby być oparty na kilku założeniach:
- kryzys potrwa góra kolejne 2 lata i przed wyborami do Sejmu będzie widać poprawę
- Tusk angażuje się na w nawalankę z Kaczyńskim, na której obaj tracą
- na pół roku, może rok (zależy jak dotkliwy będzie kryzys) przed wyborami prezydenckimi PO z hukiem wywala Tuska obciążając go winą za wypaczenia w budowie II Irlandii.
- pojawia się kandydat „niezależny” (Dudkiewicz to klasyczny „zając” nie wróżę mu sukcesu), może Radek Sikorski, ktoś się znajdzie…zawsze Radek mógłby w odpowiednim momencie zabawić się Reytana i z hukiem odejść z rządu.
- PO nie wystawia nikogo i popiera niezależnego , albo wystawia kogoś słabego.
- w między czasie SLD się wzmacnia na tyle by wziąć ok. 15%
- niedobitki z PO biorą w wyborach 2011 w okolicach 10%
- nowa formacja zbudowana wokół nowego prezydenta bierze ok. 30% głosów (na fali entuzjazmu po wyborze to możliwe, skoro Olszewski biorąc 7% zbudował od zera ROP, który w pewnym momencie cieszył się poparciem niemal 20% - oczywiście potem wszystko roztrwonili, ale to temat na inną historię).
- PSL tradycyjnie 6%
- PiS wygrywa wybory z poparciem 35% i nie jest w stanie stworzyć rządu
Wbrew pozorom jest to dosyć realny scenariusz, zakłada on tak naprawdę powtórkę z AWSu, oraz fakt, że obsadzony w roli SLD z lat 1997 – 2001 r. PiS ma duży elektorat negatywny i nie ma medialnej klaki jaką miał Miller obiecujący gruszki na wierzbie. Z czasem zresztą w miarę rozwoju sytuacji można modyfikować taktykę, przede wszystkim uzależniając ją od siły SLD.
Po prostu w głowie mi się nie mieści, że można być tak oczadziały od własnej propagandy sukces, żeby w nią uwierzyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)