Fredd Fredd
33
BLOG

Barack wyśle kolorowych do baraków

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 0
Możliwe, że Barack Obama wygrał wybory, nawet gdyby jednak nie wygrał to wygrałby, bo było „zapotrzebowanie”. Konkretniej rzecz ujmując, łatwiej pacyfikować nastroje społeczne będzie komuś, z kim utożsamiają się mniejszości etniczne. A to one jako pierwsze odczują skutki kryzysu.

Kto chce niech wierzy, że „przypadkiem” równolegle z kryzysem objawił się czarnoskóry kandydat na prezydenta, który w prawyborach uzyskał „z marszu” wsparcie kapitału (głównie bankierów z Wall Street). Do tego Hillary Clinton została „wykasowana” decyzją polityczna wierchuszki demokratów, którzy unieważnili wyniki prawyborów w Michigan i na Florydzie, gdzie Clinton wygrała. Ja w takie bajki nie wierzę.

Stąd, po zainwestowaniu kasy w Obamę i zapewnieniu mu nominacji, nie można było pozostawić losów prezydentury w ręku jakiś tam wyborców. Więc, moim skromnym zdaniem, jeżeli wyborów nie sfałszowano, to jedynie dlatego, że nie było takiej potrzeby. W Ameryce mało kto głosuje na papierowej kartce, w większości okręgów używa się automatów przypominających bankomat, gdzie naciska się stosowny guzik. Ale jak mawiał klasyk: „nie ważne kto jak głosuje, ważne, kto liczy głosy”. Przy takim systemie drobna korekta wyniku wyborów to pestka, ot wystarczy kilka razy nasunąć klawisz. 

Tak wiec, może Obama rzeczywiście dostał więcej głosów, a może nie. Ważne, że właściwy człowiek znalazł się na właściwym miejscu. Z pomocą wyborców lub informatyków, jaka to różnica. 

W czym jest problem, na tyle duży, że trzeba byłoby posunąć się do fałszerstwa. Pomyślmy….

http://abcnews.go.com/Politics/wireStory?id=4443787

Tajna sesja, to lubimy. Oficjalnie sesję zwołano w celu umówienia nowych regulacji w zakresie inwigilacji własnych obywateli. Terefere, kuku, inwigilacja jest już i tak totalna, nie trzeba zwoływać zamkniętej sesji. Więc chyba szło o co innego…


Wróćmy do Obamy, jak komuniści nie wiedzieli co robić, wymieniali pieniądze. Zapytajcie dziadka czy babcię. Jak ktoś protestował dostał w czapę. W Ameryce szykuje się podobny scenariusz, ale w nieco bardziej cywilizowanej formie. „Zielonego” zastąpi Amero, kto będzie protestował trafi do obozu. Nie wierzycie? W 1933 r. Roosevelt po prostu skonfiskował złoto. Skonfiskował, zabrał, ukradł, jak zwał tak zwał. Wynik jest taki, kto miał złoto, 1932 r., w 1934 r. go nie miał, albo ryzykował więzienie. Czyli z demokracją nie ma żartów, jak demokratycznie chce się okraść obywateli, to się okradnie.

Stąd, wiemy, że demokratyczna władza to też władza, jak przypili to obedrze własnych obywateli ze skóry równie skutecznie jak batiuszka Stalin. Tyle, że jakby biały McCain tłumaczył rozwścieczonym czarnym i Latynosom, że muszą zaciskać pasa, a palenie samochodów nic nie da, wyłącznie by ich rozwścieczył. Obama powie, że po pierwsze wina Busha, po drugie, że trzeba robić „change”, a po trzecie niech wracają do domów. Może poskutkuje. 

Nie ma sensu wprowadzać nowej waluty Amero, jeżeli nie chce się przy okazji orżnąć własnych obywateli. Tymczasem wprowadzenie Amero jako sposób wyjścia z kryzysu wydaje się przesądzony. Najpierw nadrukować dolarów ile wlezie. Potem wymienić je na Amero, po drastycznie zaniżonym kursie. 

Ludziom się nie spodoba, to się ich pozamyka. Proste. Pewnie nie wierzycie, ale obozy już są przygotowane….

http://news.pacificnews.org/news/view_article.html?article_id=eed74d9d44c30493706fe03f4c9b3a77  

Niech ktoś mi powie, że budują obozy po to by stały puste.  I teraz najlepsze, czy kolorowi świetujący zwycięstwo wyborcze Obamy zdają sobie sprawę, że tenże Obama częsc z nich pozamyka w obozach?

   


Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka