Fredd Fredd
145
BLOG

Strzał na Komorę

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 5

Dziwna sprawa z tym Tobiaszem. Oj dziwna. Mam wrażenie, że doczekamy się tego, że kilka martwych buldogów spod dywanu wypadnie. Na razie kolejne elementy układanki przeciekają do opinii publicznej. Kap, kap, kropla po kropli. Ostatni raz do kuchni politykom mogliśmy zajrzeć, dzięki uprzejmości red-actora Michnika. Teraz znów nadarza się okazja, tylko komu zasługę przypisać?  

Niedzielny poranek, Łonet pasjonuje się wypowiedzią posła Górskiego (słuszną, ale mógłby zachować swoje przemyślenia dla siebie) i nie zaproszeniem Bolka na bal. O GW szkoda nawet pisać, poza może elementem komicznym to jest facjatą ministra Wódeckiego na pierwszej stronie. Kogo tam jakieś Tobiasze obchodzą…

Tyle, że z tym Tobiaszem to sprawa jest arcyciekawa. Można przyjąć, że biedak naglę pękł skutkiem czego zakapował Komorowskiego. Nota bene skoro w spotkaniu brał udział też Graś i Bondaryk, a jakoś nie słyszałem by złożyli zawiadomienia do prokuratury, można by im postawić zarzut niedopełnienia obowiązków. Wracając do Tobiasza, można by przyjąć, że „pękł” i „sypie” ale byłoby to skrajną naiwnością.

W bajki, że wysokiej rangą funkcjonariusz (broń Boże oficer, oficerów to mordowano w Katyniu, w WSI służą „funkcjonariusze”, a nie żadni „oficerowie”) WSI naglę pęka i sypie to ja nie wierzę. Dostał „prikaz”, to sypie. Jakby dobrze się przyjrzeć można znaleźć analogię z Jarucką i Cimoszewiczem. 

Dobrze zatem, skoro nagła iluminacja Tobiasza spowodowana jest „prikazem” trzeba by zapytać czyim. Najbardziej oczywiste wyjaśnienie to „Słońce Peru”, które nie lubi konkurencji, zwłaszcza, gdy idzie o wybory prezydenckie. O ambicyjkach Komorowskiego mówi się i mówi. Może „Słonce Peru” chciał jeszcze w przedbiegach podstawić mu nogę. Może… 

Powyższa teoria ma słaby punkt. Dziwna i nagła iluminacja Tobiasz bije w wierchuszkę PO jak bęben. Dlaczego? Otóż, znając realia skoro na naradzie był Bonadaryk i Graś, to musieli potem rozmawiać ze Schetyną, Tuskiem i kilkoma innymi. Po prostu taka jest logika politycznego magla. Plus operacja o takiej skali musiała mieć polityczną akceptację.  

Raczej nie zadowalałbym się najprostszym wyjaśnieniem, że odstrzelono potencjalnego rywala „Słońca Peru”. Zbyt wiele smrodu może się wydostać. Poza tym, Komorowski to człowiek służb, nie trzeba było uciekać się do takich metod – wystarczyło pogadaća, przypomnieć kilka wstydliwych spraw z przeszłości. Bronek to rozsądny facet, zrozumiałby. 

Ktokolwiek przygotował operację, musiał założyć, że Sumliński do aresztu trafi. Uwzględniwszy jego konstrukcję psychiczną, można było oczekiwać, że areszt wydobywczy poskutkuje. Tyle, że cechy charakteru Sumlińskiego, które uczyniły zen idealną ofiarę prowokacji obróciły się przeciw prowokatorom. Desperackiej szarży zaszczutego dziennikarza, tej próby samobójstwa w kościele nie mógł przewidzieć najlepszy psycholog, jaki został zapewne zatrudniony do sporządzenia profilu psychologicznego. Rozsądnym założeniem było też przyjęcie, że ktoś z trójki Bączyk, Sumliński, Pietrzak ma u siebie jakieś tajne kwity, których w domu trzymać nie powinien. Okazało się, że nie.

Dwa kluczowe założenia prowokacji nie sprawdziły się, dalej poszło jak z dziurawym swetrem, pruje się wszystko i w zastraszającym tempie. O co kaman? Od dawna „służby” i politycy działają na zasadzie „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”. Ta święta zasada została złamana przy okazji „dożynania PiSowskich watach”. Skoro my ruszyliśmy waszych, to wiemy, że wy ruszycie naszych. W takiej sytuacji zaczyna działać zasada ratowania własnych 4 liter.
 
Akurat fakt, że padło na Komorowskiego wcale, a wcale mnie nie martwi. Zresztą jedyna krzywda jaką pozwolą mu zrobić towarzysze to zamiana diety w Sejmie na tą PE 

Komorowski jest już zatopiony, kto po nim? Grzesiu?  


Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka