Fredd Fredd
82
BLOG

Coup de grace dla SLD

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 16
Codzienne “walenie w Kaczora jak w bęben” łatwo może przesłonić fakt, iż Tusk et consortes, ramię w ramię, wspólnie i w porozumieniu, z Kaczorami realizuje plan budowy w Polsce systemu dwupartyjnego. Metoda najprostszą z możliwych - poprzez eksterminację mniejszych podmiotów.  

Od ostatnich wyborów los SLD jest przypieczętowany. Jako formacja polityczna znaleźli się na śmietniku historii. Wiele wskazuje, że Tusk z Kaczyńskim w kooperacji z Olejniczakiem postanowili zadać formacji coup de grace. 

Przeanalizujmy kto zyskał na odrzuceniu weta w sprawie „pomostówek”. Przede wszystkim Kaczyński, nieco mniej Tusk, stracił SLD jako formacja, ale nie mam wątpliwości, że nagroda sprawdzonych towarzyszy nie minie (vide: Kurczuk). Przeanalizujmy po kolei kto i co zyskał. 

Kaczyńscy – same plusy i to w dodatku dodatnie. Lech umocnił swoja pozycję jako rzecznika interesów związkowych, dla ludzi, którym prawo do wcześniejszych emerytur odebrano jest jedynym, który próbował ich bronić. Jarosław myślący realnie o powrocie do premierowania zyskał, to, że ktoś mu kasztany z ognia powyciągał. Oczywistym jest, że obecny system jest nie do utrzymania – ktoś musiał coś z tym zrobić. Gdyby nie kryzys finansowy Tusk mógłby odwlekać decyzję, jednak w obliczu dramatycznej dziury budżetowej jaką szykuje mu na przyszły rok Vincent nie miał wyjścia. Więc, Kaczyński cieszy się, że Tusk podejmuje niepopularne społecznie decyzje, które i tak ktoś kiedyś musiałby podjąć, mogąc przy okazji atakować rządzących.

Tusk zyskał, po pierwsze pokazał się elektoratowi wielkomiejskiemu jako reformator, nie bojący się wyzwań. Po drugie jako ten, który znów utarł nosa znienawidzonemu Kaczorowi.

Zaraz ktoś wytknie, że powyższe opinie są ze sobą sprzeczne. Bynajmniej. W obu przypadkach było to odwołanie się do swoich betonowych elektoratów. O betonowy elektorat tez trzeba dbać (by nie nastąpiła erozja betonu) Obaj jednak zyskali względem SLD. PO, bo kto nienawidzi Kaczora i tak wybierze ich, jako tych co rozdają karty, a nie SLD obsadzonego w roli brydżowego „dziadka”. Elektorat związkowy też wybierze PiS nie SLD, jako tych, którzy próbowali zablokować „pomostówki”, a nie zajęli się kupczeniem głosami w zamian za jakieś rady nadzorcze, czy inne konfitury.  

Mam wrażenie, że wszyscy aktorzy tej gry (poza Napierniczakiem, który chyba z poczucia obowiązku próbuje ratować tonący okręt) znali swoje rolę i je starannie odgrywali. Świadczy o tym fakt, że przed wetem prezydenckim PO nie próbowała układać się z SLD, a prezydent ustawę zawetował zamiast skierować ją do TK. To skierowanie ustawy do TK byłoby ciosem w Platformę – nawet gdyby TK ustawy nie uznał za sprzeczną z Konstytucją (kilka przepisów ma jednak szansę zostać zakwestionowanych) to wyrok wydałby najwcześniej latem. Mielibyśmy pół roku chaosu, bo przyznawanie emerytur specjalnych w drodze indywidualnych decyzji premiera to były bajki.

Radek Sikorski nawoływał do „dorżnięcia pisowskiej watahy”, tyle, że on to sobie może wołać. Osoby podejmujące decyzję skalkulowały sobie, że „dożynanie watah” to kiepski interes. Lepszy stary znany wróg, niż nowy nieznany.  

SLD nie walczy o głosy wyborców w kolejnych wyborach, ale o rady nadzorcze i stołki w rozmaitych funduszach - te może im dać jedynie Peło - już wiedzą, że to ich ostatni kadencja w Sejmie pod starym szyldem. 

Kto nieskompromitowany na listę do PO, kto skompromitowany do rady nadzorczej  
Sztandar postkomunistów wyprowadzić!


Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka